Duchowy przywódca Tybetu przyznał w niedzielę (13.04), w Seattle, że od kilku dni prowadzone są nieoficjalne rozmowy z Chinami. Dla XIV Dalajlamy i jego narodu jest to ostatnia okazja na szybkie rozwiązanie konfliktu.
Tenzin Gyatso nie sprecyzował na jakim szczeblu toczą się rozmowy i jak bardzo są zaawansowane. Być może informacja o negocjacjach jest desperacką formą nacisku na rząd chiński, po to aby obecna runda rozmów nie zakończyła się fiaskiem. Tak jak wiele poprzednich.
Ostatnio widać jednak sporą zmianę w polityce 73-letniego Tenzina Gyatso. Zaczął się spieszyć. W listopadzie ogłosił, że kolejny dalajlama może zostać wybrany jeszcze za jego życia, w demokratycznych wyborach lub poprzez buddyjskie konklawe. Nie wyklucza też wyboru kobiety lub nawet zakończenia linii dalajlamów. Niewątpliwie są to pojednawcze gesty wobec Chińczyków, którzy zarzucają jego rządom brak demokracji (sic!) i wstecznictwo religijne.
Żeby negocjować, trzeba mieć z kim. Nie bardzo wiadomo, czy strona chińska w ogóle rozważa jakieś ustępstwa i która frakcja w partii bierze górę. Obecnie prowadzone rozmowy mogą być tylko zasłoną dymną ale też równie dobrze zapowiedzią przełomu. Kolejne wypowiedzi i gesty czyta się jak wróżby z chińskich ciasteczek – są całkowicie sprzeczne. Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 31 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Ekonomista i podróżnik. Zajmuję się Azją.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Skawiński 15.04.2008 16:14
Już teraz w szkole Kagju jest poważny rozłam, a wśród tybetańskiej hierarchów można znależć i takich co się rozbijają drogimi samochodami. Ole Nydhal nie może być żadnym autorytetm dla Tybetańczyków - jest kontrowersyjny nie tylko dlatego, że pochodzi z Zachodu. Konia z rzędem tez temu, kto wymieni jakiegoś znanego uchodźcę tybetańskiego.
Zgadzam się, że sam buddyzm moze nie ucierpi tak bardzo ale politycznie Tybetańczycy na pewno sporo stracą.
pozdr
p.s. reformy religjne zapowiadane przez Dalajlamę są b. nowczesne - trudno je krytykować.
zofia nowak 15.04.2008 15:40
Nie byłabym bym taka czarnowidząca. Nawet po "bezpotomnej" smierci Dalajlamy mamy buddyzm tybetanski od kilkudziesieciu lat na Zachodzie za sprawą wielu wybitnych nauczycieli, uchodzców politycznych, a i zachodni lamowie (Ole Nydhal) wspomagają, więc duchowa kultura Tybetu nie pójdzie wniwecz...to my, ludzie Zachodu niejako "korzystamy" teraz z uchodzctwa Tybetanczykow, nie przychodzą do nas z pustymi rekami.
A Dalajlama nie Papiez, demokratyzowac sie moze, to mu nie zaszkodzi.
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)