Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Ostatnie takie pokolenie?
357 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 150pkt

Oceń:

Ostatnie takie pokolenie?


W dzisiejszych czasach wąskiej specjalizacji, ludzie z mojego pokolenia czują się trochę jak dinozaury.

Pokolenie urodzone po II Wojnie Światowej, zostało nauczone przez oszczędnych rodziców, że większość prac domowych, dotyczących remontu mieszkania (budowlanych, malarskich, instalatorskich) i nie tylko, trzeba umieć zrobić samemu (bo tak będzie taniej), bo każdy powinien być „złotą rączką”.

I rzeczywiście większość znanego mi, mojego pokolenia jest taką swoistą „złotą rączką”, która potrafi samodzielnie wykonać remont mieszkania (położyć: gładkie tynki, regipsy, kafelki, panele, wymienić rury dopływowe i odpływowe, przełożyć instalację elektryczną, a nawet zamontować nowe okna plastikowe itp.), czy naprawić własny samochód, itp.

Nie piszę tego gołosłownie, bo podobnie jak mój brat, kuzyni, znajomi sam potrafię wiele, chociaż najmniej w wyuczonym zawodzie mechanika.
Co prawda nie zbudowałem samodzielnie domu, ale tylko obszerną, częściowo podpiwniczoną altankę w ogrodzie, korzystając tylko z pomocy brata przy podłączeniu instalacji elektrycznej). A altanka to taki mniejszy domek, ale zakres prac jest podobny.

Do altanki sam wykonałem też drewniane ramy okienne, część ram drzwiowych, sam ją otynkowałem, a po zbudowaniu ociepliłem. Pokoleniowa ”Złota rączka” to nie tylko wykonawstwo, ale też projektowanie, dlatego gdy szwagier kupił ćwiartkę domu z mini werandą i piwnicą (bez kuchni, łazienki i ubikacji) zaprojektowałem mu dwupoziomowe mieszkanie, wykorzystując werandę na brakującą kuchnię a z werandy zejście na poziom piwniczny, na którym zaprojektowałem łazienkę i ubikację.

Ktoś by pomyślał, to nic wielkiego, więc szybko dodam, że weranda miała fundamenty tylko do poziomu parteru. Ale dla „złotej rączki”, to nie problem.

W swojej „bogatej” karierze zawodowej pracowałem jako monter rurociągów,
technolog, zaopatrzeniowiec, główny mechanik, szef produkcji, z-ca dyrektora, nie wspominając o funkcjach społecznych (przewodniczący Rady Nadzorczej, wiceprezes, przewodniczący Rady Osiedla, czy nawet ławnik). Właściwie nigdy nie miałem nic wspólnego z budownictwem, tylko liznąłem trochę stolarki meblowej.

A jednak, gdy rozpadła mi się szafka pod zlewozmywak, sam wykonałem nową, nie wspominając o zabudowie balkonu oknami (własne wykonanie ram i okien). Dlatego też, gdy ostatnio wpadło nam trochę pieniędzy, a żona zaordynowała remont mieszkania polegający na malowaniu, wymianie żeliwnej wanny (z potężnym żeliwnym kolektorem i metalowymi rurami ściekowymi) kładzeniu kafelków i paneli, nawet nie pomyśleliśmy (jak większość dzisiejszego specjalistycznego młodego pokolenia) o wynajęciu wykonawców, tylko sami mozolnie zabraliśmy się do pracy.

Możecie sobie wyobrazić miny fachowych sprzedawców, gdy z moich pytań jawiłem się im jako kompletny laik, ignorant (rzeczywiście nigdy nie kładłem kafelków ani paneli), który podejmuje się zadania ponad siły. To prawda, że nie lubię czytać instrukcji (wolę sam dojść do sposobu wykonania lub montażu, lub podpatrzeć), ale położyliśmy z synem panele w jednym ciągu z małego pokoju przez przedpokój do dużego pokoju (kładąc po 4 panele w jednym rzędzie) z dokładnością do 0,1 milimetra.

Po położeniu kafelków w łazience i ubikacji bez żmudnego przygotowania powierzchni, kątów (brat przyjechał mi tylko pokazać jak się kładzie kafelki, bo wcześniej on robił łazienkę), bez likwidowania żelbetonowych cokołów, wiem już że najgorsze mam już za sobą (została nam jeszcze kuchnia) i że podołam prawie każdemu wyzwaniu (jeżeli zdrowie dopomoże), podobnie jak mój brat, kuzyni, znajomi, całe nasze pokolenie.

Co prawda, brat śmieje się, że jak tak wszystko potrafisz, to dlaczego nie masz pracy. Odpowiadam, że nie mam pracy właściwie z wyboru, bo już w wieku 20 lat przygotowywałem się na pójście na emeryturę w wieku 40 lat (Gierek w Stoczni Szczecińskiej w 1971 r obiecywał, że będzie można przejść na emeryturę po 25 latach pracy), a właściwie 39 lat (pracuje od 14-tego roku życia). Dlatego, gdy miałem możliwość przejść na zasiłek przedemerytalny w wieku 50 lat skwapliwie z tego skorzystałem) i już nie szukałem pracy.

No, ale rozpisałem się o tym, co to ja nie potrafię, a miało być o całym naszym pokoleniu, które różni się od obecnego obszerną wiedzą ogólną (nie specjalistyczną) wyniesioną jeszcze ze szkół, nawykiem do samodzielnego myślenia, samodzielnej pracy, nawet w wielu nie wyuczonych zawodach, pokoleniu tak zwanych „złotych rączek”.

Bratanek zarzucił mi, że teraz też rzadko kto pracuje w wyuczonym zawodzie i jakoś musi sobie radzić. Zapytałem się go, czy podjął by się kładzenia kafelków, wymiany instalacji wodnej i ściekowej, położeniu tynków, wykonaniu zabudowy wnękowej w swoim mieszkaniu. Odpowiedział mi, a od czego są fachowcy, nie opłaca się wszystkiego robić samemu, bo nauka nie raz bardzo dużo kosztuje, a fachowcy zrobią to lepiej jakościowo, niż tacy jak my samoucy.

Może ma rację, czasy „złotych rączek” już się kończą, podobnie jak wykrusza się nasze pokolenie, jednak taka jak obecnie wąska specjalizacja może doprowadzić (w razie niekontrolowanych wybuchów bomb atomowych), do upadku cywilizacji, do powrotu do ery kamienia łupanego, gdyż 90 proc. społeczeństwa nie potrafiło by nawet skrzesać ognia. A więc wiwat nasze pokolenie „złotych rączek”, chociaż szkoda, że większość naszego życia musieliśmy przeżyć w komunie.

Zobacz także:

Zdzisław, Wincenty Sadowski ONline profil autora

Autor: Zdzisław, Wincenty Sadowski

Napisz do autora

Artykuły (214) Galerie (10) Średnia ocen (4.79)

Miejscowość: Szczecin | Kraj: Polska

O mnie: Jako dziennikarz obywatelski pisałem teksty do Głosu i Kuriera Szczecińskiego

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Adam Derek

Adam Derek 11.02.2012 15:40

Ocena: Ocena pozytywna 1 Ocena negatywna 0

Dawna Zośka samośka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 12.08.2011 19:30

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 1

p.Grzegorzu, trudno się z Panem nie zgodzić, szczególnie w jednym "bo tak jest taniej".Poza tym na owym nowoczesnym Zachodzie, dostęp do usług wcale nie jest taki łatwy jak nam w Polsce się wydaje. Nieterminowość i niska jakość też bywa problemem.
"Podziwiałem" jakość podłączeń hydraulicznych w nowoczesnym mieszkaniu w Anglii, szczęka opadała ze zgrozy.
A więc, oprócz tego, że taniej, to czasami lepiej zdać się na siebie (tam gdzie jest to możliwe do realizacji).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink 12.08.2011 16:48

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 0

Coś Panowie pominęliście. Owszem na zachodzie w życiu zawodowym ludzie często są specjalistami od czegoś bo tak jest wygodniej, ale jednocześnie w prywatnym mnóstwo osób jest specjalistami od wszystkiego, bo tak jest taniej.
Jest cały dział gospodarki nastawiony na zaspokajanie potrzeb osób chcących coś zrobić samodzielnie. Np są miejsca specjalnie stworzone dla majsterkowiczów bez zaplecza, gdzie można wynająć garaż ze specjalistycznymi narzędziami celem osobistego remontu samochodu. Wydawane są gazety, są specjalne sklepy, portale internetowe i tak dalej.
Z drugiej strony jest mnóstwo ludzi zmieniających swoje kwalifikacje i zajmujących różnymi rzeczami w życiu. Po prostu o nich mniej się pisze. Fakt, że teraz niektórych rzeczy już nie opłaca się robić samemu, ale na pewno nie jest tak ze wszystkimi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 12.08.2011 16:00

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 1

p.Zdzisławie,
Stajemy się kalką społeczeństw zachodnich, gdzie specjalizacja i podział pracy są niby zoptymalizowane. To znaczy np fachman od tapet nie położy podłóg, a malarz nie spasuje drzwi.Na tym tle okazuje się, że nasi rodacy atakujący tamtejsze rynki pracy dlatego tak są często tępieni, bo potrafią być bardziej uniwersalni, nawet jeżeli mało co z komuny pamiętają. To chyba nasze Polskie geny, które gwarantuja nam przetrwanie nawet w najbardziej skrajnych, niedogodnych warunkach.
Poza tym inny aspekt: Nie każdemu Bóg dał umiejętności manualne, niestety. Brzmi to jak żart, ale wiele osób nie potrafi zainstalować zwykłego kołka rozporowego w ścianie.

Pracuję przy komputerze, ale od zawsze lubiłem w wolnej chwili majsterkować, remontować mieszkanie samemu, bez pomocy fachowców.Potrafie np. kłaśc glazure, regipsy, gładz gipsową, malowac, tapetować, a nawet prace hydrauliczne i stolarskie Wyniosłem to z domu, bo ojciec tak samo podchodził do życia. Ale niestety, nie każdy tak potrafi. Nie zawsze więc to kwestia chcenia, czy lenistwa .....

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.