Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

166 miejsce

Ostatnie takie pokolenie? "Czujemy się jak dinozaury"

W dzisiejszych czasach wąskiej specjalizacji, ludzie z mojego pokolenia, czują się trochę jak dinozaury

Złotą rączkę, nawet taki wrak, nie przeraża / Fot. Grzegorz SadowskiPokolenie urodzone po II Wojnie Światowej, zostało nauczone przez oszczędnych rodziców, że większość prac domowych, dotyczących remontu mieszkania (budowlanych, malarskich, instalatorskich) i nie tylko, trzeba umieć zrobić samemu (bo tak będzie taniej), bo każdy powinien być „złotą rączką”.

I rzeczywiście większość znanego mi, mojego pokolenia jest taką swoistą „złotą rączką”, która potrafi samodzielnie wykonać remont mieszkania (położyć: gładkie tynki, regipsy, kafelki, panele, wymienić rury dopływowe i odpływowe, przełożyć instalację elektryczną, a nawet zamontować nowe okna plastikowe itp.), czy naprawić własny samochód, itp.

Nie piszę tego gołosłownie, bo podobnie jak mój brat, kuzyni, znajomi sam potrafię wiele, nie tylko w wyuczonym zawodzie elektryka. Co prawda nie zbudowałem samodzielnie domu, ale tylko obszerną, częściowo podpiwniczoną altankę w ogrodzie, korzystając tylko z pomocy brata przy podłączeniu instalacji wodociągowej i ściekowej). A altanka to taki mniejszy domek, ale zakres prac jest podobny.

Do altanki sam wykonałem też drewniane ramy okienne, część ram drzwiowych, sam ją otynkowałem, a po zbudowaniu ociepliłem. Pokoleniowa ”Złota rączka” to nie tylko wykonawstwo, ale też projektowanie, dlatego gdy znajomy kupił ćwiartkę domu z mini werandą i piwnicą (bez kuchni, łazienki i ubikacji) zaprojektowałem mu dwupoziomowe mieszkanie, wykorzystując werandę na brakującą kuchnię a z werandy zejście na poziom piwniczny, na którym zaprojektowałem dodatkowo łazienkę i ubikację.

Ktoś by pomyślał, to nic wielkiego, więc szybko dodam, że weranda miała fundamenty tylko do poziomu parteru. Ale dla „złotej rączki”, to nie problem. W swojej „bogatej” karierze zawodowej pracowałem jako elektryk, konserwator, zaopatrzeniowiec. Właściwie nigdy nie miałem nic wspólnego z budownictwem, tylko liznąłem trochę stolarki. A jednak, gdy rozpadła mi się szafka pod zlewozmywak, sam wykonałem nową, nie wspominając o zabudowie balkonu oknami (własne wykonanie ram i okien).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Złota rączka, od co.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dinozaury, ale jakże żywotne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.