W dostarczonym przez polsko - hiszpańskie konsorcjum Autostrada Południe dokumencie znaleźli taką masę błędów, że prościej będzie ponownie przygotować go od podstaw aniżeli wprowadzać do oryginału kolejne poprawki. Oznacza to, że po czternastu miesiącach, jakie minęły od podpisania umowy z niedoszłym koncesjonariuszem trasy wróciliśmy do punktu wyjścia. Nie ma ani projektu, ani pozwolenia na budowę, ani nawet wykonawcy. Za nadrabianie tych zaległości zapłaci państwo (czyli każdy z nas), gdyż wobec mizernych efektów współpracy z prywatnym partnerem w rolę inwestora dla tego odcinka A1 wcieli się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Pace nad nowym projektem pochłoną minimum ponad pół roku, a zatem budowa tego odcinka autostrady, w najlepszym razie, rozpocznie się wiosną 2011 r. - dwanaście miesięcy później niż planowano. Kiedy się zakończy? Nie wiadomo. Według optymistycznych prognoz w 2015 r.
- Będziemy starać się, by przynajmniej niektóre odcinki były gotowe w roku 2012 - próbuje pocieszać kierowców Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.
W tej sytuacji ruch samochodowy z centrum naszego regionu do Częstochowy i dalej na północ kraju po staremu odbywać się będzie przeładowaną do granic możliwości krajową "jedynką".
Michał Wroński
Czytaj więcej w serwisie:
Dziennik Zachodni