Facebook Google+ Twitter

Ostróda Reggae Festiwal 2008 - wywiad z Piotrem Kolajem

Ostróda w dniach 14-17 sierpnia zamieni się w muzyczną stolicę reggae. O idei festiwalu i przygotowaniach do niego opowiada Piotr Kolaj, który jest głównym organizatorem imprezy.

To już 8. edycja Ostróda Reggae Festiwal. Jesteś fanem muzyki reggae, czy to przypadek, że zajmujesz się organizacją imprezy związanej właśnie z rytmami reggae?
- Jestem fanem w pełnym tego słowa znaczeniu. Świadczy o tym fakt, że od 20 lat tworzę zespół Positive, który gra nie co innego tylko właśnie reggae. Jestem silnie związany z ideą festiwalu. Jego organizacja to wynik współpracy Positive Music Promotion i Urzędu Miasta w Ostródzie, który jest współorganizatorem imprezy.
Skąd wzięła się idea festiwalu?
- Początki festiwalu sięgają końca lat 70 i mają bezpośredni związek z ostródzką imprezą Ost- rock. Przegląd zespołów, który miał tam miejsce, zawsze był skierowany w stronę muzyki reggae. Pierwszą grupą, grającą rytmy reggae, był w 2001 r. zespół. Bakshish. W roku 2002 pojawiły się już cztery zespoły o orientacji reggae. W 2003
roku w festiwalu uczestniczyło ponad tysiąc osób, które po raz ostatni bawiły się na dziedzińcu zamku krzyżackiego. Bowiem w latach następnych impreza została przeniesiona na teren byłej Jednostki Wojskowej w Ostródzie. Wraz z zmianą lokalizacji dotychczasowa nazwa zmieniła się na Ostróda Reggae Festiwal.
Lokalizacja festiwalu wzbudza wiele wątpliwości, zwłaszcza wśród fanów. Czy to prawda, że to ostatni raz, kiedy festiwal odbywa się na terenie koszar?
- Takie plotki pojawiają się co roku. Nie ma jednak powodów do obaw. W tej kwestii liczy się stanowisko fundacji „Fortuna”, która bezterminowo udostępniła nam teren Jednostki, jako miejsca na organizację festiwalu.
Ostróda Reggae Festiwal startuje za 60 dni. Wszyscy fani rozpoczęli odliczanie. Ty również?
Jasne. Na dwa miesiące przed festiwalem chodzę na pełnym gazie.
Na jakim etapie są przygotowania?
- Większość spraw organizacyjnych jest zapięta na ostatni guzik. Program jest gotowy, strona internetowa jest oblegana. Pewnie jak co roku wszystko będzie gotowe dużo wcześniej.
A kiedy rozpoczynasz organizację festiwalu? To długi okres?
- Wakacje mam od września do października. Pierwsze negocjacje z artystami, zwłaszcza z tymi zagranicznymi, rozpoczynam już w listopadzie. Chcę mieć pewność, że pojawią się na festiwalu. Konkretna praca rozpoczyna się w maju, a więc cztery miesiące przed startem imprezy.
Czy do tej pory pojawiły się problemy organizacyjne?
- Nie, wszystko przebiega zgodnie z planem. Mieszkańcy są nastawieni pozytywnie do festiwalu, który na stałe wpisał się w kanon ostródzkich imprez. Sprawy logistyczne również nie sprawiają problemów. O dobrej organizacji świadczy sam festiwal, na którym co roku pojawiają się tłumy. W zeszłym roku przez wszystkie dni imprezy
ok. 20 tys. osób odwiedziło festiwal. Tego lata spodziewamy się podobnej frekwencji.
Te tłumy spowodowały, że w zeszłym roku zabrakło miejsc na polu namiotowym.
- Niestety w tym roku pewnie też ich zabraknie. Staramy się powiększyć pole poprzez likwidację betonowego placu. Trwają rozmowy z budowlańcami, aby ustalić, na ile jest to możliwe. Ponadto na pole namiotowe zostaną wpuszczone wyłącznie osoby z biletami nabytymi w przedsprzedaży. Wstęp będzie możliwy już w środę, a więc dzień przed rozpoczęciem festiwalu. Ilość miejsc jest ograniczona, a więc osoby, które przyjadą pierwsze, będą miały zapewnione miejsce na terenie koszar. Spóźnialscy, mimo że będą posiadały bilety z przedsprzedaży, będą musieli niestety poszukać noclegu w innym miejscu.
W tym roku wzrosła cena biletów.W zeszłym roku za karnet na trzy dni trzeba było zapłacić 80 zł. W tym roku czterodniowy karnet kosztuje 100 zł. Po 30 czerwca będzie to już 120 zł. Czym jest to spowodowane?
-Jest to zdeterminowane przez trzy czynniki. Po pierwsze, festiwal będzie trwał cztery dni, a więc o dzień dłużej. Drugim powodem jest to, że Urząd Miasta w Ostródzie nie otrzymał w tym roku dotacji na ten cel. Trzecią kwestią są honoraria dla wykonawców, które obejmują takie sprawy jak catering, zakwaterowanie czy podróż samolotem. Są to sumy niewyobrażalne dla zwykłego zjadacza chleba. Ta cena niestety może wzrosnąć w latach następnych. Dla porównania podam przykład Kolonii, gdzie odbywa się podobna impreza, Summer Jam. Trwa ona trzy dni, a nasi zachodni sąsiedzi muszą zapłacić za wstęp ponad 100 euro. Ostróda Reggae Festiwal ma szanse stać się najbardziej prestiżową imprezą reggae w Europie. O jego wyjątkowości stanowi fakt, że zespoły biorące w nim udział, nagrywają własną wersję festiwalowego hymnu. Jest to pierwsze takie zjawisko na świecie. Sama atmosfera imprezy jest inna. Artyści czuja się tu trochę inaczej niż na zwykłych koncertach. Często spotykają się po latach, właśnie w Ostródzie, by ponownie z sobą współpracować.
W Polsce muzyka reggae cieszy się ogromna popularnością. Jak myślisz, dlaczego?
-Reggae to dążenie do wolności., do zagłady Babilonu. Ciemiężone przez system komunistyczny społeczeństwo polskie, nie mogło zaznać tej wolności. Zwalczanie Babilonu oznaczało dla nich walkę z komunizmem. To pojęcie wolności i walki stało się na tyle dużym fenomenem, że artyści z Jamajki, kiedy zaczęli interesować się Europą, zwrócili szczególna uwagę właśnie na Polskę. Myślę, że to miało największy wpływ na fakt, że muzyka reggae znalazła w Polsce tak wielu zwolenników.
Ostródzki festiwal został doceniony przez czytelników czasopisma „Free Colours”. Od 2005 r. wygrywał co roku w kategorii „muzyczne wydarzenie roku w Polsce”. Ty również zostałeś wyróżniony w kategorii „człowiek
roku”. To duży prestiż. Czy miało to jakiś wpływ na organizację i losy samego festiwalu?

-Nie wydaje mi się. Był to ukłon ze strony fanów, za który chcielibyśmy bardzo podziękować. Było to niezwykłe miłe, że doceniono naszą pracę. Jednak wszelkiego rodzaju plebiscyty czy wyścigi uważam za niepotrzebny wymysł. Najlepszą motywacją jest dla mnie sam festiwal, a nie miejsce zajęte w rankingu.
W 2006 r. wystąpił na ostródzkiej scenie po długiej, bo aż jedenastoletniej przerwie, zespół Izrael. Jakich argumentów użyłeś, aby ich przekonać do powrotu?
-Żuka, menadżera zespołu, namawiałem już od 2005 roku. Chciałem spektakularnego wydarzenia. Myślę, że w dużej mierze zdecydował prestiż imprezy. Cieszy mnie bardzo, że ich reaktywacja miała związek z festiwalem. W ten sposób festiwal i na trwałe zapisał się w historii zespołu.
To był szczególny festiwal. Czy edycja 2008 różni się czymś od poprzednich?
-Przede wszystkim międzynarodowym składem. Pierwszy raz wystąpią artyści z 13 krajów z całego świata. Ostródzki festiwal przestaje być imprezą, gdzie występują wyłącznie polskie zespoły. Stawiamy na festiwal o charakterze europejskim, a nawet światowym.
Czy z biegiem lat zmieniło się coś w organizacji festiwalu? Jest Ci łatwiej z tak długim doświadczeniem?
-Przerobione kwestie nie zmieniają się od lat i nie sprawiają trudności. Sprawy, które dały mi do myślenia analizuję i próbuję poprawić. Ale trema to stały element i wraca co roku. Jej apogeum następuje dzień przed festiwalem. Jest to dla mnie ogromny stres. Telefony się urywają. Często problemy stwarzają sami artyści.
Nauczyłeś się czegoś dzięki festiwalowi?
-Wcześniej wiedziałem, że potrafię zorganizować koncert. Po tych wszystkich edycjach wiem, że potrafię zorganizować również dobry festiwal.
Czy jest jakiś moment, scena które szczególnie utkwiły Ci w pamięci?
-Oczywiście. Pierwszą z nich jest śmierć Josepha Hilla dzień przed festiwalem w 2006 r. Cały dzień trwały negocjacje, czy Hilla zastąpi w zespole jego syn. Jednak grupa Culture nie pojawiła się w Ostródzie. Nie dziwi mnie to. Po takim wydarzeniu gra z pewnością nie sprawia przyjemności. Był to najsmutniejszy moment w
historii festiwalu. Drugim momentem są łzy szczęścia podczas jubileuszowego koncertu zespołu Bakshish,
z okazji 25 urodzin grupy. Cała oprawa była niezwykła. Wystrzelono serpentyny, konfetti. Atmosfera była niesamowita. Wtedy poczułem się spełniony.
Czy jest coś, co chciałbyś przekazać osobom, które wybierają się na tegoroczną edycję festiwalu
-Przyjeżdżajcie do Ostródy! Będzie jak zwykle niesamowicie. Festiwal to owoc
wielomiesięcznej pracy całego sztabu ludzi, jednak to Wy sprawiacie, że Ostróda Reggae Festiwal żyje, a my nadal mamy siłę na jego organizację. Do zobaczenia w sierpniu! Jah Bless

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Za błędy bardzo przepraszam. Zostały już poprawione. Minusa przyjmuję z pokorą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Minus dla praktykantki :) Nazwisko osoby udzielającej wywiadu podane z błędem - powinno być KOLAJ a nie Kołaj, nazwa grupy zmarłego Josepha Hilla, to CULTURE a nie African Disciples.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.