Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

282 miejsce

Ostrowiec Św. O Kościele i polityce z Tadeuszem Bartosiem

"Kościół vs polityka" - pod takim hasłem odbyło się kolejne spotkanie Obywatelskiego Klubu Dyskusyjnego zorganizowane przez Komitet Obrony Demokracji w Ostrowcu Świętokrzyskim 26 kwietnia 2017 roku. Gościem był filozof Tadeusz Bartoś.

Tadeusz Bartoś podczas spotkania w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof KrzakSzkoda, że tak niewielka liczba ostrowczan zechciała skorzystać z zaproszenia organizatorów i przyjść do Osiedlowego Domu Społecznego "Malwa", gdyż wbrew przypuszczeniom niektórych, wykład Tadeusza Bartosia, byłego dominikanina, publicysty i doktora habilitowanego i profesora nadzwyczajnego stołecznej Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora nie był bezpardonowym atakiem na Kościół, lecz w swej zasadniczej części okazał się merytorycznym, wyważonym wykładem na temat historii tej instytucji. Bartoś przedstawił swoją autorską analizę (w aspekcie historycznym) sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia w naszym kraju i kilku innych państwach, a dotyczącą wpływu Kościoła na sprawy państwowe czy sensu stricto polityczne.

Ta ostatnia sprawa dominowała raczej w rzeczowej dyskusji, która wywiązała się po akademickim wystąpieniu wykładowcyTadeusz Bartoś podczas spotkania w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof Krzak Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Warszawie i w krótkiej rozmowie z dziennikarzami lokalnych mediów i Wiadomości 24.pl. - W Polsce Kościół, znaczy: biskupi, jest bardzo silnie zaangażowany po jednej stronie sporu politycznego, co jest niezgodne z nauką Kościoła katolickiego - mówił żurnalistom Tadeusz Bartoś. - Nauczanie Kościoła dotyczy sporów o państwo demokratyczne, którego nie było w Polsce kilka dekad temu i wtedy pomoc tej instytucji w walce z totalitaryzmem, który dążył do likwidacji wszelkich przejawów życia społecznego, publicznego, religijnego miała uzasadnienie. Kościół katolicki ma prawo bronić siebie i społeczeństwo w sytuacjach totalitarnych. W sytuacjach gry politycznej, gdy działają elementy demokracji nauka Kościoła nakazuje, by nie był on stroną sporu. Natomiast w naszym kraju wspiera on bardzo wyraźnie i aktywnie od wielu lat Prawo i Sprawiedliwość.

Tadeusz Bartoś z gospodynią spotkania, Jolantą Wiśniewską. / Fot. Krzysztof KrzakPytany o prognozy na przyszłość co do aktywności politycznej Kościoła, Tadeusz Bartoś stwierdził, że obecnie trudno cokolwiek przewidywać. - Możliwe jest, że nie będzie żadnej zmiany i obecna postawa będzie się replikować w kolejnych pokoleniach duchownych - powiedział. - Natomiast wierni w Polsce są pasywni, ponieważ duchowni wymagają od nich poddaństwa i słuchania się, nie zajmowania żadnego stanowiska. Byłoby fajnie, gdyby mieli ochotę, siły i czas zaangażować się, stworzyć oddolne ruchy protestu przeciwko zaangażowaniu Kościoła po jednej stronie sporu politycznego, ale moim zdaniem tego nie zrobią.

Zdaniem Tadeusza Bartosia, byłego dominikanina, nie ma też co liczyć na samych duchownych, gdyż każda nawet Tadeusz Bartoś podczas spotkania w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof Krzaknajmniejsza próba samodzielnego myślenia i mówienia jest surowo karana przez władze kościelne. Przykładem są choćby suspendowany ksiądz Lemański czy ksiądz Boniecki, który ma zakaz wypowiadania się w mediach. Marginalizowani są lub byli tacy racjonalnie myślący duchowni, jak nieżyjący już biskup Życiński czy bp Pieronek. Czasami sensownie wypowiedzą się niezależni od biskupów zakonnicy (na przykład dominikanin Paweł Gużyński), ale niewiele, w opinii Bartosia, z tych ich wypowiedzi wynika. Kościołem w Polsce nie zajmuje się w żaden sposób również papież. - Wygląda na to, że jest niepoinformowany, albo jest poinformowany i to akceptuje - powiedział Tadeusz Bartoś indagowany przez Wiadomości 24.pl. - Na ten temat nie ma żadnej jego wypowiedzi! Ostatnio mianował biskupem Krakowa bardzo kontrowersyjnego człowieka, zwolennika spiskowej teorii zamachu w Smoleńsku (arcybiskupa Marka Jędraszewskiego - przyp. KK), czyli mianował szalonego człowieka! Czy to jest niekompetencja rzecznika papieskiego czy celowa polityka - o to trzeba by zapytać kogoś, kto zna kulisy polityki watykańskiej.

Gościem kolejnego Obywatelskiego Klubu Dyskusyjnego w Ostrowcu Świętokrzyskim będzie 10 maja br. Magdalena Środa, etyk, filozof, publicystka, doktor habilitowana nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

A to podobno w Polsce jest zagrożona demokracja i wolność słowa ;)

To, że reszta świata wypięła się na kościół (zapewne chodzi Pani o Europę zachodnią, a nie cały świat, bo w Ameryce Łacińskiej jest zupełnie inaczej), to widać gołym okiem - wszędzie mamy równość, chyba, że ktoś jest białym, heteroseksualnym katolikiem.

W mojej opinii nie można duchownym zabierać prawa do wyrażania swoich myśli tylko dlatego, że wybrali akurat taką ścieżkę życia. Powołaniem duszpasterzy nie jest polityka, ale nie oznacza to że mają się zajmować tylko i wyłącznie modleniem się. Zresztą tak jak pisałem wcześniej, kto chodzi regularnie do kościoła ten wie, że polityka występuje tam na marginalnym poziomie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie , Panie Bartłomieju. Pan ciągle zbyt pobieżnie czyta moje wypowiedzi, albo ja nie dość jasno piszę. Co najprawdopodobniejsze. Przykro mi.
Uważam że powołaniem duszpasterzy nie jest polityka. A więc wykorzystywanie pozycji i stanowisk duchownych do "siania" polityki jest dla mnie niedopuszczalne. Nie tylko dla mnie, także i na całym świecie, poza Polska. W Szwajcarii taki duchowny traci natychmiast swoje stanowisko. Ba. Znam takich co musieli SZwajcarię opuścić z zakazem wjazdu na kilka lat. i to właśnie z powodu wypowiedzi politycznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, podobnie inne zadanie mają dziennikarze, literaci, aktorzy i sędziowie, a angażują się w politykę ile wlezie. Kościół nie prowadzi indoktrynacji politycznej, bo jest to pewna skrajna forma. Naprawdę rzadko się zdarzają kazania nawiązujące do polityki, więc uznać to należy raczej przekazywanie swojego stanowiska. Nie mówię tu o kościele "toruńsko-katolickim", bo to skrajność porównywalna z tvn czy gazetą wyborczą, ale o normalnym Kościele. To, że duchowni nie kandydują w wyborach, nie oznacza, że nie mogą się na ich temat wypowiadać. Tym bardziej, że głosować jak najbardziej mogą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć nade wszystko chodzi o jedno. O argument. Tytuł/stanowisko jest wymówką, aby argumentu nie uzasadniać albo, o zgrozo, w ogóle nie przedstawić.

W idealnym świecie może są autorytety. W świecie dzisiejszym - lepiej przyjąć, że nie ma.
Zdrowiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W niemal całym świecie się przyjęło, że profesor, to profesor "uczelniany" - stanowisko.
Polska wymyśliła sobie nadawanie państwowego tytułu, w dodatku o takim samym brzmieniu. I stąd problemy. Pal licho że przyjęła, w końcu takie nasze prawo, ale miejmy uważanie na to, co jest "bardziej normą" w świecie.

Ale jak już się przyjęło, z drugiej strony, to stawianie prof. przed nazwiskiem wtedy, gdy prawo mówi, że prof. przed nazwiskiem mają na wyłączność mianowani profesorowie, jest deprecjonowaniem tegoż prawa.

Ja jestem w sumie za. Deprecjacją znaczy się. Profesor w Polskim - to "święta krowa".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tutaj więcej szczegółów na ten temat


https://prawicowyinternet.pl/dlaczego-nienawidza-pisu/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli już o pani Środzie... Kobieta ma prawo być wściekła, bo przykrócili jej kasę za te wybitne dzieła jakie płodziła w przypływie weny naukowej, np. za "Kartografię obcości i inności wykluczenia. Perspektywy filozofii i sztuki współczesnej" (dofinansowanie z publicznej kasy = 1 059 530 PLN). Chętnie posłuchał bym tego naukowca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju, bo duchowieństwo ma inne zadanie. Inną misję. Wypowiadać a idoktrynować politycznie wiernych to chyba koliduje. Tak mi się wydaje. Powtarzam nie bez przyczyny i nie bez kozery duchowni nie mają prawa biernego. i to z pełnymi konsekwencjami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A kto powiedział, że nie przeszkadza? Z obu wspomnianych pań (obym tym określeniem nie uraził p. Środy) tacy profesorzy jak z Ryszarda Petru ekonomista. A piszę o p. Środzie, bo to ona została wymieniona w artykule. Co do tych "innych" to są oni nie tyle bliscy światopoglądowo co bliżsi. Też subtelna, acz istotna różnica.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Generalnie w obu przypadkach "profesor" oznacza stanowisko na uczelni, przy czym pani Środa wciąż jest profesorem nadzwyczajnym UW, a pani Pawłowicz nie była nim już na swojej ostatniej uczelni - w Ostrołęce. Określenie to posłanka zachowała, nie wiadomo dlaczego, bo przecież tak naprawdę jest dr. hab. (podobnie jak pani Środa), na winiecie swojej strony internetowej. Ale to - rozumiem - nie przeszkadza?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.