Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8936 miejsce

Ostrowieckie korzenie primabaleriny Ewy Głowackiej

Gościem honorowym wystawy otwartej w piątek, 10 kwietnia 2015 roku, w Galerii Biura Wystaw Artystycznych w Ostrowcu Świętokrzyskim była wybitna polska tancerka, Ewa Głowacka, przez wiele lat primabalerina Teatru Wielkiego w Warszawie.

Ewa Głowacka w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof KrzakByła to doskonała okazja, z której skorzystała Jolanta Chwałek, dyrektor BWA, do przypomnienia, że korzenie tej wybitnej tancerki, która trafiła już do historii polskiego tańca klasycznego wywodzą się z Ostrowca Świętokrzyskiego. To tu, w roku 1896 roku, niejaki Tomasz Głowacki, pradziadek wybudował cegielnię, która przez wiele lat prosperowała w mieście, a wraz z fabryką materiałów ogniotrwałych Władysława Klepackiego dała początek Ostrowieckim Zakładom Materiałów Ogniotrwałych.

- Każdy przyjazd do Ostrowca Świętokrzyskiego to dla mnie duże przeżycie, co związane jest z historią mojej rodziny - mówiła podczas wernisażu Ewa Głowacka. - Żył tu mój pradziad, urodzili się tu moi dziadkowie, Jadwiga i Czesław, mieszkali w pięknym domu przy ulicy Kilińskiego, który jeszcze do niedawna stał. Tutaj przyszedł na świat mój tata, Lesław Głowacki i jego dwie siostry. Do wojny cała rodzina ze strony taty żyła i funkcjonowała w Ostrowcu i była szczęśliwa. Po wojnie trochę się to wszystko zmieniło, bo część rzeczy rodzina straciła. Już w czasie wojny, przed powstaniem, Głowaccy przenieśli się do Warszawy, gdzie mój tata poznał moją mamę. Moje życie zaczęło się toczyć w Warszawie.Ewa Głowacka w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof Krzak

Fakt urodzenia się w Warszawie bynajmniej nie spowodował utraty więzi z miastem nad Kamienną. - Ostrowiec Świętokrzyski jest w moim sercu, ponieważ moi dziadkowie i mój tata opowiadali mi o tych cudownych czasach, które spędzili w tym mieście - wspominała tancerka. - A poza tym przed wojną były takie zwyczaje, że dzieci miały kostiumy i co jakiś czas przygotowywały przedstawienia. Moja babcia i wszystkie moje ciocie i tata grali na fortepianie, jak przystało na dzieci z dobrego domu. Po moich ciociach odziedziczyłam wspaniałe tiulowe suknie, tata włączał muzykę, a ja w tych pięknych strojach tańczyłam i byłam bardzo szczęśliwa! Takie były początki mojej miłości do tańca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.