Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7718 miejsce

Ostry jak chłopcy Berdana

Jeden z kultowych karabinów - piękny, celny i co najważniejsze dostępny dla każdego

Historia uzbrojenia to w dużej mierze historia o przełamywaniu oporów skostniałej generalicji. Kiedyś opisałem powstanie stenów jako bezpośredni skutek oporu starych generałów przed "gangsterską bronią", jaką były pistolety maszynowe (przez co armia Jej Królewskiej Mości była nieco opóźniona w stosunku do Niemców i musiała nadrabiać byle czym). Walka o wprowadzenie na stan armii USA karabinków AR-15 (słynne M16) to temat na dłuuugi elaborat, który bardziej pasuje do specjalistycznych pism niż amatorskiego bloga. Turcja do dziś stawia na mocniejszą amunicję karabinową, choć wszyscy inni uznają, że skoro żołnierze mało kiedy strzelają się na dystansach powyżej 300 m, to i bardziej się nadaje lżejsza i mniej kopiąca amunicja pośrednia. Nie uniknęła tego problemu naprawdę kultowa broń dzikiego zachodu, karabin Sharpsa

Karabin Sharpsa / Fot. US Goverment Wojna secesyjna wprowadziła pewne nowości. Jedną z nich była koncepcja, że skoro wszyscy ludzie są równi, to strzelanie przez zwykłego żołnierza do wrogiego oficera jest zwykłą żołnierską sprawą a nie czymś na kształt morderstwa. Zaraz za nią pojawiła się koncepcja by stworzyć oddziały strzelców przeznaczone do likwidowania pojedynczych celów, ze szczególnym uwzględnieniem oficerów. Po stronie Unii zajął się tym Hiram Berdan - postać skądinąd zasłużona dla rozwoju strzelectwa i uzbrojenia.

 / Fot. NieznanyPułkownik Berdan powołując dwa regimenty strzelców wyborowych stanął przed trudnym zadaniem.
Po pierwsze musiał wyselekcjonować wyjątkowo utalentowanych i wyćwiczonych strzelców. Ochotnicy pragnący do nich przystąpić musieli z odległości 200 jardów (180 m), strzelając z dowolnej pozycji, umieścić 10 trafień w okręgu o średnicy 10 cali (24,5 cm). Odpowiada to trafieniu przynajmniej w 6-kę lub wyżej, na dzisiejszej tarczy TS-4 i możecie mi wierzyć, że nawet dziś, strzelający z nowoczesnej broni strzelcy nie zawsze potrafią powtórzyć ten wynik.
Po drugie należało ich uzbroić. Większość ochotników przychodziła z własną bronią, co jednak nie rozwiązywało problemu, a jedynie zmuszało zaopatrzeniowców do prób bieżącego kontrolowania jakiego kalibru kule będą potrzebne tym razem. Również próby karabinu rewolwerowego Colta nie dały zadowalających efektów (chyba, że ktoś odczuwał zadowolenie widząc, jak jeden strzał odpala wszystkie ładunki w bębnie, jednakże Hiram Berdan był wolny od takich dewiacji). Problem rozwiązał się gdy jeden z żołnierzy kompani C, niejaki "California Joe" (Truman Head), zakupił dla siebie karabin Sharpsa model 1859

Pułkownik Berdan docenił przede wszystkim celność nowego karabinu oraz rozwiązanie zamka. Opatentowany zamek Sharpsa (do dziś stosowany np w zasilanych nabojami .700 NE sztucerach na słonie) opuszczał się w dół poprzez opuszczenie kabłąka spustu, umożliwiając wsunięcie w komorę nabojową przygotowanej wcześniej papierowej glizy z kulą i ładunkiem prochowym. Potem pozostało jedynie założenie kapiszonu na kominek i strzelanie.
 / Fot. http://www.berdansharpshooters.com/
W efekcie żołnierz leżąc na trawie (Berdanowi żołnierze wprowadzili kolejne novum, jakim były zielone mundury mające utrudnić ich wypatrzenie) był w stanie oddać 5 strzałów w ciągu minuty, bez konieczności wstawania by załadować karabin. (ok, odprzodowce można ładować też leżąc na plecach. Ale to trochę niewygodne, a poza tym traci się kontakt wzrokowy z celem, w czasie gdy cel cały czas patrzy w naszą stronę)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.