Pod koniec listopada na ekrany polskich kin trafiła nietypowa produkcja spod znaku krwi i kiczu, którą zaserwował nam Robert Rodriguez. Początkowo był to niewinny trailer, ale ostatecznie "Maczeta" doczekała się wersji pełnometrażowej.
"Maczetę" mogliśmy poznać już w 2007 roku, kiedy to objawiła nam się jako zwiastun filmowy, poprzedzający Grindhouse produkcji Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza. Początkowe założenie wszystkich trailerów prezentowanych przed Grindhouse Vol. 1 i Vol. 2 było takie, że filmy tam prezentowane nigdy nie powstaną, a same zapowiedzi miały jedynie wprowadzić widza w klimat tego, co za chwilę ujrzy. Pomimo, że sporo osób, w tym również ja, miało cichą nadzieję, że "Maczeta" jednak objawi nam się jako produkcja pełnometrażowa, to nikt nie wierzył w to, że tak się stanie. Jednak Robert Rodriguez postanowił uraczyć nas kolejną krwawą produkcją i zaserwował nam film o meksykańskim mścicielu, w którego rolę wcielił się Danny Trejo.
przez lata 80. i do połowy lat 90. Mam tu na myśli filmy akcji, gdzie mamy bogatego biznesmena, który chce mieć władzę i w tym celu wysługuje się Bogu ducha winnym głównym bohaterem, który ostatecznie staje się wrogiem publicznym numer 1 i próbuje się oczyścić z zarzutów, a przy okazji dokonuje zemsty na tych, którzy śmieli sobie z nim pogrywać. Maczeta jest właśnie przykładem takiej osoby. Przy tym jest do bólu prosty, czyli wszystko jest dla niego albo czarne, albo białe, nie ma nic pośredniego. Bohater czasami okazuje uczucia, ale walczy z tym. Co ciekawe, zdarzają mu się przejawy dobroduszności, kiedy to nie wbija maczety w brzuch, a jedynie strzela przeciwnikowi w kolano. Zobacz także:
Artykuły
(103)
Galerie
(29)
Średnia ocen
(3.54)
Wiek: 28 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Pochodzę z Poznania. Dziedzina, w której najlepiej się czuję to sporty motorowe i szeroko pojęta motoryzacja. Przeważnie fotografuję, ale oprócz tego staram sie również pisać.
Ostatnie artykuły autora: