Pozycja materiału w rankingach:
Populacje gatunków zwierząt żyjących w lasach równikowych zmniejszyły się w ciągu ostatnich 40 lat aż o 60 proc. Ich wymieranie wynika z nadmiernej konsumpcji zasobów naturalnych, która w tym roku znów aż o 50 proc. przekracza możliwości Ziemi. Polacy też mają w tym swój udział.
Living Planet Report to jedna z najważniejszych i największych publikacji naukowych, dotyczących aktualnego ekologicznego stanu świata. Przygotowana została przez niezależnych naukowców na zlecenie WWF. Opiera się na wskaźniku żyjącej planety (Living Planet Index), który ocenia bioróżnorodność na Ziemi i tzw. śladzie ekologicznym. Jest wydawany we współpracy z Zoological Society of
London i Global Footprint Network.
Największym problemem jest zmniejszanie się liczebności gatunków. Najbardziej ucierpiały zwierzęta żyjące w strefie równikowej, gdzie wskaźnik bioróżnorodności spadł aż o 60%. Sytuacja gatunków ze strefy najbiedniejszej również jest tragiczna - naukowcy zanotowali tutaj 50% spadek:Zobacz także:
Artykuły
(23)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.26)
Wiek: 23 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Jestem studentką filologii polskiej na specjalizacjach medialnej i teatrologicznej. Jestem artystyczną duszą: śpiewam, maluję i piszę. Interesuję się muzyką, sztuką, kulturą, podróżami, teatrem, literaturą.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Małgorzata Najda 14.10.2010 16:52
Życie na Ziemi zawdzięczamy Słońcu i to co na nim sie dzieje decyduje o naszym bycie. Niezależnie jednak od tego jakość naszej egzystencji zależy od naszej dbałości o przyrodę.
Gość 13.10.2010 23:52
A już myślałem, że jakiś wartościowy raport itd. A tu znowu ta lipa o emisji CO2, to jest już nudne i naprawdę mało kto się nabiera (zawartość CO2 w atmosferze była największa w historii na przełomie XIXw i XXw oraz do połowy XX w, dlaczego?... ;-)).
Teraz o wiele większym problemem są zmiany na Słońcu (których kulminacja przypadnie na przełom 2012/2013 - według NASA) i związane z tym emisje słoneczne oraz jednoczesne osłabianie się pola magnetycznego Ziemi. Sęk w tym, że na to nie da się wywalczyć kasy (w odróżnieniu od rzekomej emisji CO2), bo to nie są czynniki zależne od ludzi (podobnie, jak globalne ocieplenie, które pochodzi z tego samego źródła - aktywność Słońca - i występuje obecnie na wszystkich planetach Układy Słonecznego, które możemy obserwować przez nasze teleskopy). To samo dotyczy zwiększonej jonizacji i polaryzacji jonów w atmosferach (gołym okiem widać to zjawisko w atmosferze Jowisza np. na przestrzeni ostatnich 5 lat). Na Ziemi objawia się to gwałtownym przyrostem liczby burz z silnymi wyładowaniami.
Ale jeśli ktoś woli wierzyć w emisję CO2, to to jest jego problem. :)
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)