Facebook Google+ Twitter

Oswajanie kota

Wiadomo powszechnie, że kot ma swoją niezależną naturę. Jeśli uzna, że zabiegi właściciela owego kota, mające na celu spacyfikowanie kociej natury są przesadzone - nie ma takiej siły by owe urocze zwierzątko poddało się bez walki.

Koty i księżyc / Fot. Ewa ŁazowskaO losach kotów działkowych nie zamierzam dziś pisać, ponieważ w warunkach mroźnej zimy każdy z czytelników z odrobiną wyobraźni temat może sobie sam rozwinąć. Tydzień temu zabrałam jednak z działek młodą, bo zaledwie pięciomiesięczną kotkę, by ją uratować przed zgubnymi skutkami przebywania na dwudziestostopniowym mrozie. Była już chora i los jej stał pod dużym znakiem zapytania. Po wizycie w lecznicy weterynaryjnej i gruntownym jej przebadaniu - lekarze dali czarnej kici szansę na wyzdrowienie, pod jednym wszakże warunkiem: kot nie może wrócić na działki i powinnam go zabrać do domu. Tak czy inaczej - tę śliczną kotkę czekało leczenie antybiotykami i przede wszystkim powinna mieć ciepło.
Rada, nie rada - kota zabrałam do domu, mając nadzieję, że moje dwie domowe kocice nie będą zbytnio protestować przeciwko nowej lokatorce. Na wszelki wypadek, by ustrzec chorą kotkę przed atakami ze strony starych kocic, umieściłam ją w łazience i zajęłam się... oswajaniem kota.Burka III - kot ucywilizowany / Fot. Ewa Łazowska

Dzisiaj mija tydzień od początku eksperymentu. Wnioski są nader budujące. Kociczka, której z lekarką weterynarii nadałyśmy imię Ola (to od imienia lekarki), szybko pojęła, że jednak warto przyjąć warunki jej zaproponowane. W łazience jest ciepło, miło i przytulnie i jedzonko podają na tacy, czyli pierwszy krok w kierunku oswajaniu kota zakończył się powodzeniem.

Moje domowe kocice dość szybko się zorientowały, że w łazience mieszka nowy lokator, ale specjalnie nie protestowały, co można uznać także za sukces. Wszystko jednak było przede mną. Ola wracała do zdrowia i trzeba było wykonać następny krok w procesie przystosowania się kota do nowych warunków. Trzeba było koty ze sobą zapoznać - do czego doszło wczoraj. Skutki tego kroku są nadspodziewanie pozytywne, choć nie obyło się bez drobnych incydentów w postaci fukania na nową koleżankę przez Burkę III i przyjmowania pozycji obronnej wobec nowego domownika przez niesłyszącą Głucholkę. Ciekawe jest także to, że Ola jako nowicjuszka w tym towarzystwie, wykazała się postawą pełną godności i zrozumienia sytuacji. Jej ciekawość świata wzięła jednak górę nad jej strachem.

Trzy koty / Fot. Ewa ŁazowskaDziś mogę powiedzieć, że proces socjalizowania Oli ma wielką szansę na pełne powodzenie. Koty to inteligentne zwierzęta i mimo swojej niezależnej natury potrafią szybko pojąć, czego się od nich oczekuje.

Jeszcze nie wiem, czy Ola u mnie zostanie. W dalszym ciągu szukam dla niej przyjaznego kotom domu. Kto wejdzie w posiadanie tej uroczej i bardzo inteligentnej kotki, ten z pewnością nie pożałuje swojej decyzji. Nie muszę chyba już dodawać, że oswajanie kota to bardzo pouczające zajęcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Kazimiera Andryszczak
  • Kazimiera Andryszczak
  • 29.04.2011 22:23

Oswajałam kotkę podwórkową po sterylizacji.Przez 4 miesiące siedziała pod wanną w łazience-tam jadła spała i się załatwiała.Na szczęście w jeden kącik do którego można było sięgnąć i umyć to miejsce.Któregoś wieczoru niespodziewanie wyszła spod wanny i weszła do pokoju.Usiadła na dywanie i zajęła się toaletą.Od tej pory zachowuje się tak jakby zawsze z nami mieszkała.Dodam,że mam jeszcze inne koty ,które ją odwiedzały pod tą wanną.Mam też 2 pieski,które jakby nie zauważyły nowej lokatorki.Kotka nazywa się "Blondyna".Na razie udaję,że jej nie dostrzegam chociaż mogę się zbliżać karmiąc ja smakołykami.Kotka szybko zorientowała się gdzie stoją kuwety i z nich korzysta.Schronienie ma teraz w wersalce.Do łazienki wcale nie zagląda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Futro kota ma promieniowanie jonizujące ujemne, dlatego starsi ludzie chętnie w sposób podświadomy biorą koty na kolana i dotykają rękoma. Ulga w bólach reumatycznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polecam pani Ewie oraz wszystkim miłośnikom mruczących futerek blog kota Lucka, który z działek trafił na salony i nie tylko...

http://lucekireszta.blogspot.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kotki nie lubią deszczowych i mroźnych dni... niestety zbyt często spotykają na swojej drodze ludzi z sercem z kamienia. Ci ludzie gonią je i zamykają przed nimi okna w piwnicach.

Potrzeba więcej takich dobrych ludzi jak nasza Ewunia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To piękne opowiadanie - Antoni. Dzięki! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.01.2010 19:19

Jak pierwszego kota oswajano - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kociaki są bardzo inteligentne i jeśli ma ufna nature?Schroniska są w bardzo poważnym kryzysie i niestety nawet ludzie w blokowiskach-zamykaja okienka do piwnic..mrozy są tak potężne,że biedactwa nie maja szans..
5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Był prawdopodobnie z tych bardzo dzikich kotów, które w żaden sposób nie chcą być ucywilizowane. A poza tym "moja" kicia jeszcze będąc na działkach wykazywała ochotę do zaprzyjaźnienia się z człowiekiem. Pozdrawiam - Marysiu. Twoją kącinę też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...ponieważ gryzł i drapał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja kiedyś przygarnęłam dzikiego małego kotka, niestety po 2 tygodniach musiałam oddać go do schroniska

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.