Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20671 miejsce

Oświęcim wciąż żywy... w Kliszach Pamięci

"... To nie wystawa, nie sztuka, nie obrazy, a słowa zamknięte w rysunku. Nie było zresztą moim zamiarem spełnienie obowiązku pamięci i dania świadectwa poprzez sztukę." - mówi Marian Kołodziej

Centrum św. Maksymiliana w Harmężu / Fot. Klaudia SowiakKilka kilometrów od obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i Brzezince, w małej wiosce Harmęże znajduje się franciszkańskie Centrum św. Maksymiliana. Niewielu ludzi wie, że w jego podziemiach jest labirynt obrazów o nazwie "Klisze Pamięci". Są to wspomnienia więźnia, który zdecydował się przelać swoje uczucia na niezwykłe obrazy, przedstawiające dramat ludzi uwięzionych w obozach koncentracyjnych.


Pierwszy transport



Czternastego czerwca minęło 68 lat od czasu wysłania pierwszego transportu więźniów do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Jednym z ludzi, których spotkała ta tragedia był Marian Kołodziej, dziewiętnastoletni wówczas chłopiec, uczący się w Gimnazjum Męskim im. Piłsudskiego w Ostrowie Wielkopolskim. Był jedną z kilku osób, którym udało się przeżyć obozowe warunki. W czasie wojny został również zesłany do obozów w Gross Rosen, Sachsenhausen, Buchenwaldzie i Mauthausen.

"Więzień 432 pamięta." / Fot. Klaudia SowiakPo uwolnieniu chciał kontynuować normalne życie, zapomnieć o wszystkich strasznych rzeczach, które dane mu było przeżyć. Ukończył wydział scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, był również znakomitym malarzem i grafikiem. Realizował scenografię dla wielu polskich teatrów oraz utworzył ołtarz papieski w Gdańsku, podczas pielgrzymek Jana Pawła II w latach 1987 i 1999.

Dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych, gdy ciężko zachorował, poczuł potrzebę oddania świadectwa o realiach obozów koncentracyjnych. Namalował cykl obrazów-słów, które tworzą Klisze Pamięci przedstawiające przeżycia i doświadczenia więźnia 432 oraz innych ludzi, pomordowanych podczas wojny.

Dziewiętnaście klisz...



 / Fot. Klaudia SowiakGdy ktoś wejdzie do labiryntu, obrazy otaczają go ze wszystkich stron. Depcze po nich, widzi je przed sobą lub na suficie... Wszystkie mają jakieś znaczenie, choćby i najmniejsza fotografia lub list przybity gwoździem do ściany. Wśród nich wyróżnia się jednak dziewiętnaście szczególnych elementów.

Pierwszym z nich jest list zaadresowany do samego siebie, wyrażający cześć osobom pomordowanym. Kolejne klisze to obrazy: "Marian Kołodziej - nr 432" przedstawiający twórcę z numerem na czole, trzymanego za gardło przez jakiegoś człowieka, "Ściana płaczu" wyrażająca równość więźniów wobec siebie, niezależnie od wiary i narodowości, "Głodowa cela śmierci", "Muzułmanie" - ludzie bezradnie oczekujący na śmierć, "Starszy obozowy nr 1", "Dymy nad Birkenau" - obraz przedstawiający Żydów unoszących się w dymach krematorium, "Kanibalizm", "Listy do domu", "Do ambulatorium", "Pieta - św. Maksymilian w ramionach św. Franciszka", "Na Harmężach", "Spowiedź", gdzie św. Maksymilian jest przedstawiony jako spowiednik, "Kara słupka", "Maksymilian" oraz "Walec obozowy" przedstawiający budowę obozu.

Jeden z obrazów będący elementem Klisz Pamięci / Fot. Klaudia SowiakGodną uwagi kliszą jest też "Taniec śmierci" przedstawiający jeden z najbardziej tragicznych apeli w historii Oświęcimia. Więźniowie w śniegu i deszczu biegali dookoła placu apelowego. Kto był słabszy, upadał, gnieciony tysiącami nóg towarzyszy niedoli. Również obraz "Niosę przyjaciela do pieca" wywołuje wiele emocji. Jest on historią, która opowiada o więźniach przerzucających zwłoki. Więzień 432 zauważył wśród trupów swojego dawnego przyjaciela. Chciał mu oddać ostatnią przysługę - zamiast rzucić jego ciałem, odniósł je delikatnie, bezpośrednio do otworu pieca.

Niezwykła symbolika



 / Fot. Klaudia SowiakLabirynty to nie tylko obrazy. Elementem dominującym jest potłuczone szkło, symbolizujące to, że w autorze "Klisz" coś "pękło", czyli skłoniło go, do wizualizacji przeżyć. Na każdym obrazie uwagę zwiedzających przyciągają oczy - wielkie, podkrążone, jakby z ognikiem nadziei. Każdy narysowany człowiek wygląda tam identycznie. Obrazy są porozmieszczane na taczkach, pryczach oraz w miejscach symbolizujących niektóre pomieszczenia znajdujące się w obozie Auschwitz (np. poszczególne cele). Na ścianach znajdują się przybite gwoździami zdjęcia ludzi oraz listy autora. Wszystko razem daje szokujące wrażenie.

Ludzie potrzebują takich miejsc pamięci, aby w pełni uświadomić sobie tragedię, która odbywała się w obozach pracy na całym świecie. Jest to również niezwykły akt pamięci dla ludzi poległych. Warto również wspomnieć, że autor wystawy wciąż żyje i tworzy kolejne dzieła w Gdańsku.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

(+) pamięć zawsze żywa
nie zapominajmy historii!


piszesz zawsze na aktualny temat, brawo
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo, Bodaj wczoraj w swoim przemówienia Pani Kanclerz Merkel ponownie wspominała . Nogdy więcej obozów koncentracyjnych, Auschwitz nie zapomnijmy !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ważne podsumowanie-uświadamiać, aby nie było kolejnych "Polskich obozów koncentracyjnych".
Urodzony w Oświęcimiu wstawiam +, bo zawsze warto wspominać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.