Czy można krzewić lokalny patriotyzm za pomocą "brzydoty"? I czy w tejże "niedoskonałości" nie znajdzie się jakiś skrawek przestrzeni na namiętność i umiłowanie? Próbuję scalić to jakoś w jedno, za pomocą eklektyzmu.
Trzebnica. Moje miasto. Rozmiłowana w nim jestem do cna. A kiedy mamy na oczach klapki miłości - wtenczas nawet błędy, potknięcia i rozmaite zaniedbania oplatamy nadziei pajęczyną. Znaczy się: wierzymy (mniej lub bardziej skrycie), że wszelkie niedociągnięcia da się przekuć w ogrom pozytywów.
Ostatnio Moje Miasto zagnieździło się we mnie filuternie, i króluje niepodzielnie. Przejawia się w każdym działaniu, zakrada w każdą myśl. Trzebnica - i trzeba nic, chciałoby się dodać.
Gdyby "lokalną miłością" dało się zarażać - chętnie popełniałabym to na każdym kroku. Ale to, po prostu, trzeba czuć. Ja poczułam. I uwielbiam ten stan.Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(15)
Średnia ocen
(4.44)
Wiek: 32 | Miejscowość: Trzebnica | Kraj: Polska
O mnie: Szukam pracy (możliwej do wykonywania w zaciszu domowym). blizniaki06@tlen.pl
Ostatnie artykuły autora:
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)