Facebook Google+ Twitter

Ot, samo Voo Voo

10 października do sklepów trafił nowy album zespołu Voo Voo o jak zawsze zaskakującym tytule - "Samo Voo Voo". Wojciech Waglewski wraz z kompanami nagrał płytę prostą, spójną i bardzo interesującą.

Voo Voo "Samo Voo Voo" / Fot. www.voovoo.plDawno już nie miałem styczności z zespołem Voo Voo. Ostatni raz widziałem Wojciecha Waglewskiego na wrocławskim festiwalu gitarowym, gdzie wystąpił z Bartkiem Borutą Łęczyckim. Od tamtego czasu nie interesowałem się zespołem ani nie śledziłem ich poczynań. Aż tu nagle dowiaduję się, że jest już nowa płyta! Czym prędzej pobiegłem do sklepu i nabyłem owy krążek. Bardzo brakowało mi dobrej polskiej muzyki. Nie mając zbyt dużo wolnego czasu postanowiłem zasłuchiwać się muzyką Voo Voo w drodze do pracy. Wychodząc wczoraj rano włączyłem...

Od wydania ostatniej płyty Voo Voo minęły dwa lata. Nie był to jednak czas odpoczynku -
Wojciech Waglewski nagrał płyty z Maćkiem Maleńczukiem oraz synami Fiszem i Emade. Mateusz Pospieszalski wydał solowy album "EMPE 3". Nie wspominając o wielu innych inicjatywach, w którym muzycy z Voo Voo uczestniczyli. Może właśnie dlatego dwa lata nie wydały się zbytnio długim czasem milczenia.
Album rozpoczyna piosenka "Dzisiaj jest ładna pogod, która rozpoczyna się od słów:

"Dziś żadnych pytań o byt
czy mieć czy być
Dziś żadnych pytań o świat
o to co dzieje się dzieje się i tak"

Zważywszy, że słuchałem ich w poniedziałkowy poranek, przez chwilę zapomniałem o początku tygodnia i przeniosłem się do krainy szczęśliwości... Tam obowiązki i nawet zbyt głębokie rozważania są odłożone na później. Nim utwór wybrzmiał do końca, pełny świadomości wróciłem do rzeczywistości obudzony przez saksofon Mateusza Pospieszalskiego. "Nie fajnie" - nie, to nie jest moja reakcja na kolejny utwór na płycie. To tylko jej tytuł. Już pozbawiony łagodności piosenki otwierającej. Utrzymany w stylistyce Toma Waitsa i poniekąd "Męskiej muzyki" nagranej wraz z synami. Jest pierwszą odsłoną tematyki, której poświęcony jest album. To nie są optymistyczne historie. Wojciech Waglewski nigdy nie pisał huraoptymistycznych opowieści. Dotychczas dotykał problemów trapiących ludzi po przejściach ze swoim już ugruntowanym światopoglądem. I podobnie jest w przypadku "Samego Voo Voo".

Tym razem jednak opowieści o straconych szansach i życiowych porażkach zostały podane w weselszej oprawie. Większość piosenek jest okraszona ładnymi melodiami łatwo wpadającymi w ucho, które zapamiętamy już po kilku przesłuchaniach. Trudno mówić, w przypadku Voo Voo, o przebojach, ale kilka utworów ma na to sporą szansę. Jak choćby "Barany" i "Puszcza", z które o dziwo kojarzą się

z "Drogi Panie" zespołu Lao Che. Na wyróżnienie zasługuje również "Komboj" jedyna prawdziwa ballada na krążku. Przypominająca pieśni jakie mogliśmy słyszeć oglądając westerny.

Autorem tekstów jest Wojciech Waglewski, który nie tylko śpiewa, ale gra na gitarze i na banjo. Zachowując prostotę wykonania, Mateusz Pospieszalski tym razem nie dokonuje zbytniej ekwilibrystki na instrumentach dętych. W sumie słychać, że myślą przewodnią, którą kierowali się muzycy przy nagrywaniu, jest prostota i melodia. Trzeba przyznać, że założenia w pełni zostały zrealizowane. Dostaliśmy piosenki niemal surowe, nie pozbawione rockowego zacięcia, które zachowując świeżość zachęcają do pląsów. Trasa koncertowa Voo Voo w tym sezonie może być nader obiecująca.

Już na zakończenie, warto dodać, że Wojciech Waglewski daje trochę nadziei, żeby słuchacz nie został całkowicie pozbawiony odrobiny uśmiechu, bo "choć się gmatwa, ma się udać i uda się!"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.