Facebook Google+ Twitter

"Oto nadchodzi koniec świata"

"Oto nadchodzi koniec świata. Oto nadciąga, zbliża się raczej przypełza mój własny koniec świata". Takimi słowami zaczyna się "Mała apokalipsa" Tadeusza Konwickiego

Okładka "Małej apokalipsy". / Fot. screenGłówny bohater (który jest pisarzem) budzi się, spogląda przez okno na Pałac Kultury, ogarnia go poczucie beznadziei. Jest zmęczony życiem oraz powtarzającymi się czynnościami, które wykonuje każdego dnia.

Książka opisuje jeden, ale ostatni dzień z życia bohatera. Akcja rozgrywa się w czasach PRL-u podczas rocznicowego zjazdu pierwszych sekretarzy w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Rok, w którym toczy się akcja nie jest dokładnie podany.

Tego dnia, bohater - filozof, dowiaduje się od przyjaciół - Huberta i Rysia, że wieczorem o ósmej ma stanąć przed gmachem Pałacu Kultury i dokonać samospalenia na oczach sekretarzy oraz zebranych widzów. Ma to być forma protestu, sprzeciwu wobec reżimu. Bohater początkowo się wzbrania, lecz z upływem czasu, wraz z obserwacją i refleksją rzeczywistości przystaje na pomysł. Zaczyna się ostatni etap w jego życiu, własna (bohatera) apokalipsa zaczyna się wypełniać.

Bohater dużo wędruje po Warszawie, spotyka różnych ludzi m.in. Tadzia, który jest zafascynowany jego twórczością. Później okazuje się, że Tadzio jest członkiem partii.

Dzięki Halinie i Nadzieżdie pisarz poznaje na nowo czym jest miłość, uczucie które było dla niego tak odległe, że zapomniał o nim. W trakcie całego dnia przypomina sobie przyjaźni. Doświadcza jej ze strony psa "Pikusia", który się przybłąkał. Dzięki przyjaźni z czworonogiem bohater zaczyna patrzeć zupełnie inaczej na ludzi, którzy są wokół niego i na swoich przyjaciół.

Podczas wędrówki po Warszawie zostaje kilka razy spisany przez milicję i tajnych agentów. Jest nawet przesłuchiwany
piwnicach swojej ulubionej restauracji "Paradyż". Co rusz jest brany za zupełnie inną osobę niż jest. Mnóstwo ludzi myli go z innymi znanymi pisarzami lub działaczami partyjnymi. Kiedy zbliża się godzina ósma bohater zaczyna wspominać swoje życie, swoje dzieciństwo. Cały czas wędruje z kanistrem benzyny, zapałkami, psem Pikusiem oraz Tadziem.

W trakcie dowiaduje się o Hubercie, że zasłabł w kinie i został przewieziony na ostry dyżur. Stan jego jest bardzo poważny i utrzymuje go przy życiu jedynie aparatura medyczna. Bohater prosi lekarzy, aby decyzję o odłączeniu sprzętu podtrzymującego życie Huberta podjęli dopiero o ósmej. Sam żegna się z przyjacielem. Z resztą przyjaciół rozmawia przed Pałacem Kultury i Nauki, gdzie za kilka minut mają pojawić się politycy.

Bohater po całodziennej wędrówce nie chce umierać ale wie, że podjął się tego zadania i musi je wykonać.
"Ludzie, dodajcie mi siły. Ludzie, dodajcie sił każdemu na świecie, kto o tej porze idzie ze mną na całopalenie. Ludzie, dodajcie sił. Ludzie... ". Tymi słowami kończy się historia opisana przez Konwickiego.

Mimo, że książka traktuje o realiach PRL, to posiada ona ponadczasowy przekaz. Jest nim nawoływanie do walki o przetrwanie, walki o sens życia, o miłość, przyjaźń i człowieczeństwo.

"Mała apokalipsa" wskazuje na cele i wartości jakie w swoim życiu powinni odnaleźć ludzie.

Warto sięgnąć po tę książkę i przeczytać ją. A potem? Potem się zastanowić...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

to jest jedna z najlepszych ksiązek Konwickiego, pamiętam, że w liceum byłam długo pod jej wrażeniem i zpaisywałam sobie niektore genialne sformułowania Konwickiego, niektóre pamiętam do dziś.
Ale w tej recenzji nie udało ci się oddać ducha tej niezwykłej lektury, jest to tylko suche sprawozdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.