
Uroczystość uświetniła projekcja filmu
"Pierwszy Krzyk", francuskiego dokumentu Gillesa de Maistre. Tuż po uroczystym otwarciu zapytaliśmy jednego z założycieli kina
Agrafka Bogdana Balickiego o drogę od pomysłu do uroczystego otwarcia.
Sławomir Ostrowski - Niedawno pisaliśmy o otwarciu kinoteatru Uciecha, dziś wystartowało Kino Agrafka. Czy może to oznaczać, że widz ma już dość multipleksów i coraz częściej zaczyna szukać zacisza kameralnych sal kinowych?- Bogdan Balicki - Kraków różni się nieco od innych dużych miast. Ludzi zorientowanych na kino ambitne nigdy nie brakowało, zaczęło jednak brakować miejsc dla nich. W ostatnich latach zamknięto wiele sympatycznych kin w centrum jak choćby Apollo i Pasaż. Zarówno Uciechę jak i Agrafkę otwierają osoby z wieloletnim doświadczeniem w branży, więc należy sądzić, że wiedzą co robią, poza tym kina wielosalowe szczęśliwie umiejscowione są poza centrum miasta, co zwiększa szansę na powodzenie małych kin w centrum.
- Kino posiada przesuwany ekran i obszerną scenę, czy macie już Państwo plany związane z wykorzystaniem tej przestrzeni nie tylko dla potrzeb kinowych?- Faktycznie, dysponujemy dość sporą przestrzenią sceniczną, niemniej jednak na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do jej wykorzystania, pozostawiamy sobie furtkę w tej kwestii. Gdyby ktoś kiedyś tego potrzebował to jesteśmy na taką propozycję przygotowani.
- Co stanowi silniejszy magnes - wielkie nazwiska i światowe premiery, czy kino tematyczne?- Na dzień dzisiejszy kino gatunków uległo mutacji, trudno określić jednoznacznie przynależność danego tytułu. Z drugiej strony w przypadku kina popularnego nazwiska to aktorzy, w przypadku ambitnego kina nazwiska to twórcy, głównie reżyserzy. Trudno określić co stanowi dla widza silniejszy magnes, sądzę, że ponad to wyrasta opinia innych widzów o filmie. Należy pamiętać, że kino ambitne to nie jest kino pierwszego weekendu, tylko kino z "długimi nogami", które znajdzie swoich amatorów nawet po kilku miesiącach od premiery.