Pozycja materiału w rankingach:
Co łączy Vincenta van Gogha, Virginię Woolf i Sylvię Plath? Cierpieli na schizofrenię. Zginęli śmiercią samobójczą. Choroba duszy - jak się ją określa - dotyka jedną osobę na sto.
Jest chorobą społeczną, chorobą duszy, chorobą królewską i chorobą artystów, chorobą rodziny, chorobą człowieka. Wbrew obiegowej opinii nie jest nieuleczalna, choć indywidualne rokowania są zazwyczaj trudne (ze względu na różnorodność obrazu choroby u poszczególnych osób). U jednej trzeciej chorych schizofrenia jest jednym w życiu epizodem występowania objawów. Kolejne 30 proc. chorych doświadcza powracających okresów choroby, przeplatanych okresami remisji, w których objawy całkowicie lub niemal całkowicie ustępują. Pozostałą część chorych - znów 1/3 - cierpi przez całe życie, a postępująca choroba zbiera dramatyczne żniwo.
Pierwsze objawy schizofrenii pojawiają się najczęściej przed 30 rokiem życia, ale niezwykle rzadko u dzieci (psychiatrzy wycofali się z diagnozowania u dzieci tak zwanej schizofrenii dziecięcej, uważając, że jest to w istocie autyzm dziecięcy; dziś nie stawia się diagnozy schizofrenii u osób poniżej 18 roku życia). Objawy psychozy są bardzo różnorodne, w zależności od dotkniętej nimi osoby. Do najczęściej występujących należą: poczucie inności i obcości, skłonność do zamykania się w sobie i unikania kontaktów z ludźmi, fałszywe przekonania, sądy, pochodzenia chorobowego (urojenia), fałszywe doświadczenia pochodzenia chorobowego (omamy, czyli halucynacje), otępienie, apatia, trudności w aktywności społecznej. Mitem jest występowanie w schizofrenii omamów wzrokowych. Mitem jest, że chorzy są niebezpieczni dla otoczenia (statystyki przestępstw na to nie wskazują). Prawdą jest natomiast, że osoby chorujące są bardzo narażone na śmierć samobójczą...
W naszym kraju nie działa żaden system zapobiegania samobójstwom, tymczasem 30 proc. osób, które dokonały nieudanego zamachu na swoje życie, zginie śmiercią samobójczą przy kolejnych próbach. Powszechna jest niewiedza i stereotypy narosłe wokół tego tematu, na przykład powszechne przekonanie, że jeśli ktoś mówi o odebraniu sobie życia, to na pewno tego nie zrobi. Tymczasem statystki mówią jasno - 9 na 10 samobójców wielokrotnie mówiło o swoich zamiarach, pisało listy pożegnalne, testamenty, interesowało się śmiercią i powoli żegnało z bliskimi i swoim życiem... To przypadek, że dziś akurat obchodzimy jednocześnie Dzień Solidarności z Chorymi i Dzień Walki z Samobójstwem. Jednak w wypadku obu tych zjawisk istnieją elementy wspólne - niezrozumienie otoczenia, dramat rodzin, narosłe stereotypy i - przede wszystkim - potworne cierpienie ofiar...
Rozejrzyj się uważnie, być może ktoś bliski właśnie w tej chwili potrzebuje twojej pomocy?
Zobacz także:
Artykuły
(75)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.47)
Wiek: 33 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka Obywatelska 2006 wg internautów, obecnie na w24 nieaktywna.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kamil 03.02.2012 12:13
Każda osoba leczona sa schizofrenię ma myśli samobójcze. Pojawiają się one po przyjęciu leków, które wywołują depresję, niezdolność myślenia (pustkę) i obojętność emocjonalną. Wszyscy schizofrenicy lubią odstawiać "leki", bo wtedy cierpienie znika. "Choroba" nie powoduje cierpienia - nieleczony schizofrenik nie cierpi. Cierpienie pojawia się podczas leczenia i jest ono tak naznaczone, że jeśli ktoś w porę nie odstawi leków, popełni samobójstwo.
sway77 07.09.2011 08:01
Ludzie co mają z tym problem. Trzeba obniżyć swoje wibracje. Wszyscy jesteśmy duszami, a te głosy to dusze zmarłych i wcale nie musi być to pozytywne doświadczenie, więc lepiej trzymać się od nich z daleka. Oczywiście nie jeden psychiatra temu zaprzeczy. Niezależnie od tego czy ktoś w to wierzy czy nie: wysiłek fizyczny wzmacnia czakrę podstawy (kontakt z ziemią). Potrzebny wysiłek fizyczny, chodzenie do parku itp. jednym słowem ruszenie się z domu albo sprzątanie np., bo za wysokie wibracje mogą prowadzić tylko do śmierci.
BartoszGall 26.12.2010 04:58
"fałszywe doświadczenia pochodzenia chorobowego (omamy, czyli halucynacje), otępienie, apatia, trudności w aktywności społecznej. Mitem jest występowanie w schizofrenii omamów wzrokowych."
Gratuluję.
Autor usunął profil 12.02.2007 12:28
Świetny, solidny, bardzo dobry tekst.
Tylko jedna kwestia: niezgodność faktograficzna jest taka: Sylvia Plath nie cierpiała na schizofrenię. Miała depresję (wywoływaną zresztą przez frustrację).
Anna Mucha 09.02.2007 17:04
Schizofrenia to straszna choroba, to wielkie cierpienie chorego ale jeszcze większe jego rodziny-nie życzę nikomu takich doświadczeń.
Mir Nalezińskí 01.10.2006 01:18
Koleżanka ma siostrę sch. Często opowiada o niej, choć jej nie pytamy. A ona - siostra robiła doktorat, a jej kochanek podkradł jej opracowanie, a to poroniła jego dziecko itp. Opowiada, choć to nas nie interesuje i nie pytamy o to. Nie mówi, ale krzyczy. I wszędzie wietrzy podstęp. Nie przyjmuje do wiadomości, że też coś ma z siostry...
Irena Biskup 30.09.2006 00:06
Mam schzofrenika przy sobie. Na pozór nie jest inny, może to tylko sygnalizować jego nieufność do ludzi, brak zaangarzowania w kontaktach miedzyludzkich. Nikt kto nie zna go dobrze nie wie o jego chorobie. Nie jest z tych, co po jednym epizodzie mogą, żyć jak inni. Ma nawroty mniejwięcej raz na pół roku... są ktutkie ale zbierają duże zniwo.Kiedyś się leczył ale dziś nie widzi problemu, po ataku prawie natychmiast wszystko wyzuca z pamieci. To choroba genetyczna, odziedziczył ja po ojcu i moze nasze dzieci juz noszą jej zalazki. z całych sił chciałabym pomóc wszystkim chorym, bo mam świadomość jak cierpią ale nie jestem psychatratrą. Mogę się tylko starać zrozumieć ten lęk przed zranieniem, nieufność, podejrzliwość, skrytość uczuć i myśli... i kochać.
Mir Nalezińskí 13.09.2006 12:13
Otóż to! Są osoby specjalizujące się w tego typu hiobowych wieściach. Oczywiście, życie nie składa sie z samych plusów, ale jeśli jakiś reżyser kręci tylko kronikę kryminalną, to w jakiś sposób wpada w ten nastrój i to przeesadnie...
Maria Rudzińska 13.09.2006 09:43
Schizofrenia? Wiem, że jest straszną chorobą, ale czy to powód, by wszyscy w nią popadali? Zwłaszcza z powodu jednego artykułu w W24? Zwłaszcza z powodu różnicy zdań? Wciąż słyszę o tolerancji i wciąż jej niewiele dostrzegam. Bo tolerancja tolerancją, a nie ze wszystkim muszę się zgadzać. W końcu tolerancja to niekoniecznie aprobata. Artykuł ciekawy, ale dlaczego tak mało się mówi o ludziach radosnych, szczęśliwych, zmęczonych, ale z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, a nawet sukcesu?
Mir Nalezińskí 11.09.2006 22:36
Panie Asen - akurat samobójcy mają coś do tematu (p. dokładniej tekst). A geje o tyle mają do rzeczy, że z p. Thu... dyskutuję od paru dni na temat gejów, aseksualistów i innych odbiegających od średniej obywateli. Generalnie są osoby, które piszą raczej o smutkach naszego życia (i to im przechodzi w osobowość, a to nie jest pozytywne - proszę spojrzeć na fotki). I chwała im za to, ale mogę wtrącić parę uwag, nawet jeśli nie najwyższego lotu.
Spójrzecie, gdyby nie Mirnal, to byłyby ze dwa komentarze i dwa nawiązujące do popełnionego błędu.
Jeśli będzie o dniu cyrkowca, to pewnie skonsatuję - ilu wśród nas wesołych jajcarzy, a tu o biednych schizofrenikach. No bo chyba nikt nie zaprzeczy, że nie ma czego im zazdrościć. Współczuć, pomagać, przyjaźnić się. Jeszcze brakuje Dnia Narkomana - ból, żal rodziny, brak zrozumienia. Jesienny pesymizm.
Do Thu... - jeśli wchodzi się do sklepu to nie woła się "wchodzę!". Jeśli nie chcemy wdawać się w polemiki, to się nie wdajemy. I nie oznajmujemy, ale bojkotujemy. Normalna procedura.
A wiecie od jakiego słowa pochodzi wyraz *inwalida*? Co oznacza? Czy zaproponujecie zmianę nazwy, bo gdybym był inwalidą, to bym się jednak zirytował i zaatakowałbym RJP.
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)