Facebook Google+ Twitter

Palą się panewki siły napędowej Unii Europejskiej?

7 stycznia 2012 roku, w dwa miesiące po szumnych deklaracjach politycznych zwolenników podatku "transakcyjnego", przywódcy rządów Francji i Włochy wyrazili opinię, że konieczne jest wspólne unijne stanowisko w tej sprawie. Czyżby do przeciwnika zza Kanału La Manche mieli od dziś dołączyć również szefowie tych dwóch wielkich państw Unii?

Po tym jak zatrzęsło się w Unii Europejskiej, gdy wyszły na jaw spekulacyjne działania polityków, że Grecja ze swoim fałszywie napędzanym okrętem gospodarczym zaczęła tonąć w ogromnym zadłużeniu finansowym, a Hiszpania, Portugalia, Irlandia oraz Włochy i Francja stanęły również w obliczu krachu gospodarczego - politycy unijni zaczęli iść po rozum do głowy, aby zapobiec podobnym nieszczęściom w przyszłości. Najpierw zbierano wspólnymi siłami pieniądze na fundusz ratunkowy, potem powrócono do pomysłu powstałego w sierpniu 2011 r. w sprawie podatku od transakcji finansowych, który miałby m.in. zasilić fundusz stabilizacyjny strefy euro.

Wspólna zbiórka, podobna nieco do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Owsiaka, nie powiodła się w planowanej wielkości. Postanowiono zatem forsować podatek od transakcji finansowych. Ten zaś zaczął od początku dzielić Europę na zwolenników i przeciwników. Od zaraz stanęła mu w poprzek Wielka Brytania. Pełne poparcie wyraziły natomiast dwie najważniejsze gospodarki w UE - Francja i Niemcy. Anglia zdecydowanie odrzuciła ten pomysł, bo się boi, że taki podatek najbardziej dotknie londyńskie City bankowe. Podobne stanowisko prezentuje Szwecja, gdyż ma złe własne doświadczenia we wprowadzeniu takiego samego podatku w latach 90-tych XX wieku.

Ale politycy to łabscy "ludkowie". Mają nie tylko czapkę i laptop, lecz i rozum w głowie. Pogmerali w nim co nieco, podumali - puknęli się w czoło - i zaklęli wesoło. Nie ważne jak i jakimi słowy. Ważne, że mają nie od parady głowy. Bo jak mawiał rumuński filozof i eseista piszący po francusku, Emil Cioran: "Poczucie przekleństwa ma tylko ten, kto wie, że doświadczałby go nawet w samym środku raju". Nie z raju a wprost z Brukseli politycy coraz częściej zaczęli wskazywać na świeżą i genialną myśl, tj. możliwość użycia tzw. "wzmocnionej współpracy".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.