Facebook Google+ Twitter

Pałace bogatych Rosjan w Londongradzie

Londyn to nie tylko "polish London", to druga ojczyzna wielu Rosjan - Londongrad. Różnica emigracji rosyjskiej i polskiej polega na tym, że polska fala emigruje z pobudek ekonomicznych, a rosyjska często z przyczyn politycznych.

Pałace Londongradu, czyli Moskwa nad Tamizą



Londyn - cel wypraw wielu Polaków, ale także i Rosjan. / Fot. AKPAPół miliona uchodźców z Rosji osiadłych w brytyjskiej stolicy zakupuje najdroższe apartamentowce, wille i siedziby. Rosjanie miasto nad Tamizą nazywają po swojsku “Londongradem” i traktują je jako drugą ojczyznę. Nie przeszkadza temu fakt, że obecny władca Kremla niekorzystnie ułożył stosunki z władzami Albionu. W Rosji i Anglii funkcjonują agencje nieruchomości, które zarabiają krocie na krezusach rosyjskich, którzy idąc z modą kupują swoje posiadłości nad Tamizą.

"Twoim sąsiadem będzie Abramowicz"! To hasło moskiewskich biur nieruchomości ma zachęcić Rosjan do inwestowania na Wyspach, a w szczególności w stolicy Królestwa. W elitarnej części Londongradu Abramowicz ma cztery rezydencje razem warte ok. 30 mln funtów. Belgrave to mekka dla rosyjskich nuworyszy. A Abramowicz stał się ikoną rosyjskiej popierestrojkowej fali emigracji do Anglii.

W tej części Londynu dominują budowle z pierwszej połowy XIX w., w przeważającej mierze białe wille w stylu wiktoriańskim. Ten kwartał od dawna upodobały sobie “rodzynki” z brytyjskiego społeczeństwa. Nie przypadkiem “Belgrawiec” jest synonimem arystokraty w słowniku języka angielskiego. W XIX w. w tej części Londynu nie osiedlali się praktycznie obcokrajowcy. Brytyjscy arystokraci w końcu nie powstrzymali napływu obcych – przybyszów ze wschodu. Dziś najdroższe siedziby należą właśnie do Rosjan. Rosyjska diaspora od upadku Związku Radzieckiego powiększyła swoją liczebność w Anglii stukrotnie. Angielskie prawo zabrania zmieniania czegokolwiek w fasadach starych domów oraz w ich otoczeniu; nawet przymocowanie talerza do odbioru telewizji satelitarnej wymaga specjalnego pozwolenia rady gminy. Natomiast projekt wnętrza swojej twierdzy można zmieniać bez żadnych ograniczeń. Najdroższy z nich zakupił za 42 mln funtów magnat Leonid Bławatnik. 10 pokoi, oranżeria, basen, garaż na 20 samochodów – to królestwo Rosjanina, dzisiaj obywatela USA.
Oleg Deripaska, nr 2 na rosyjskiej liście "Forbesa" (zwany królem aluminium) posiada wiele nieruchomości w Londynie. Najbardziej prestiżowa znajduje się na Sloane Street. To rezydencja z czasów imperialnych ze wspaniałym sadem. Obok nich położone są domy brytyjskich aktorów, biznesmenów i polityków. Ceny domów zależą od prestiżu i sąsiedztwa. Sloane Street dzieli dokładnie na pół dwie enklawy Knightsbridge i Belgrave. Dziś wzdłuż tej ulicy powstało pełno butików, restauracji i małych hoteli.

W kwartale Knightsbridge jest więcej wielopiętrowych domów niż w Belgrave. I tu Rosjanie zakupują przeważnie mieszkania. Rosjanie wyparli stąd wcześniejszych właścicieli, i to nie tylko Anglików. W latach 80. osiedlili się tutaj arabscy szejkowie i amerykańscy miliarderzy. Ten napływ fali Rosjan rzeczywiście nie miał podobnych w historii. W ciągu ostatniego roku Rosjanie wydali na nieruchomości w Wielkiej Brytanii prawie 2,5 mld funtów. Jeszcze w 2002 r. liczba ta była siedmiokrotnie mniejsza. Statystyka obejmuje tylko domy o wartości 1 mln funtów i więcej. W okolicy Pałacu Keningston jeszcze do nie dawna mieszkali Gusiński (przeniósł się do Hiszpanii) i Bieriezowski (przeniósł się na prowincję). W pałacu Keningston urodziła się królowa Wiktoria, mieszkali Diana i Karol, a potem sama księżna. Do dziś mieszka w nim książę Michael z Kentu, który przyjaźni się z rosyjskimi oligarchami.

Co raz więcej Rosjan osiedla się poza stolicą w hrabstwach, przenosząc się na prowincję z całym swoim dworem: nianiami, ochroniarzami i służbą. Jednym z pierwszych posiadaczy był BAB – Borys Abramowicz Bieriezowski. Za 10 mln funtów zakupił on posiadłość w hrabstwie Surrey. W jej skład weszły dziesiątki hektarów ziemi, przebogate sady, willa w stylu Tudorów z ośmioma sypialniami, biblioteka z ogromnym marmurowym kominkiem i 4 domami dla gości. Ale już taki właściciel londyńskiego klubu Chelsea wydał ponad dwa razy więcej za posiadłość Fyning Hill w hrabstwie Sussex.

Życie Rosjan nad Tamizą kwitnie


Powstały rosyjskie sklepy, restauracje i kluby. Krezusi z Rosji rozbijają się Astonami Martinami, Range Roverami, Bentleyami, Ferrari. Rolls Royce wśród rosyjskiej diaspory jest dziś passe. Dzieci rosyjskich bogaczy zdobywają w Albionie staranne brytyjskie wykształcenie. Ich rodzice inwestują w kolejne nieruchomości, gdyż wiążą ich przyszłość rodziny z wyspami. Zwłaszcza, że tym inwestycjom sprzyja system podatkowy. Zakup posiadłości o wartości 1 mln funtów jest obłożona 4 proc. podatkiem, a nie 7 proc. jak na kontynencie europejskim. Londyn przyciąga nie tylko jako stolica światowa kultury i mody, ale także jako centrum finansowych transakcji, międzynarodowych giełd i rynków sprzedaży bogactw naturalnych. Nic więc dziwnego, że ceny posiadłości w centrum Londynu wzrosły przy takim popycie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy o 60 proc. Na pewno nie w smak to przeciętnym Anglikom, którzy odkładając rocznie ok. 40 tys. funtów są w stanie wykupić swoje gniazdo tuż przed przejściem na emeryturę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.