Facebook Google+ Twitter

Palce lizać!

Z Maciejem Kuroniem rozmawiam o kuchni, kobietach i życiu.

Skąd się wzięło Pańskie zamiłowanie do gotowania?
– Od najwcześniejszych lat lubiłem kuchnię i wszystko, co się z nią wiązało. Nawiasem mówiąc byłem żarłokiem. Trochę za szybko rosłem - zarówno wzdłuż, jak i wszerz. Lekarze zalecili bezwzględną dietę. Zbiegło się to w czasie z podziałem domowych obowiązków. Bez namysłu i wahania wybrałem kuchnię, jako miejsce mojej pracy. Uznałem, że lepiej być blisko kuchenki i lodówki, niezależnie od zaleceń dietetyków. Ponadto mój dziadek był masarzem. Od małego mogłem więc poznawać tajniki wyrobu dobrych wędlin. Wszystko to razem, plus moje zamiłowanie do dobrego jedzenia, pchnęło mnie w kierunku zdobywania szlifów w zawodzie kucharza.

Doskonalił Pan umiejętności kulinarne w elitarnej szkole C.I.A. (The Culinary Institute of America), gdzie zajęcia prowadzone są przez najlepszych kucharzy świata. Jak wspomina Pan ten okres? Jak wpłynął na rozwój Pana kulinarnej kariery?
– Uważam, że był to fantastyczny okres mojego życia. Poznałem wielu wspaniałych kucharzy, poznawałem tajniki amerykańskiej kuchni. C.I.A. jest specyficzną szkołą kształcącą ludzi z wielu stron świata. Sporo czasu spędzaliśmy na dyskusjach o naszych kuchniach narodowych, spotykaliśmy się gotując nasze przysmaki, często kłócąc się o ich rodowód.

Co jest dla Pana źródłem inspiracji, skąd czerpie Pan pomysły na wyszukane, znakomite potrawy?
– Inspiracją dla dobrej potrawy może być wszystko: piękny, słoneczny dzień, radość ze spotkania z dawno niewidzianymi przyjaciółmi i oczywiście miłość. Tak jak w życiu - dobre uczucia i dobra energia dają dobre efekty. Poza tym w kuchni ważna jest odwaga. Zawsze namawiam uczestników moich spotkań do eksperymentowania.

Jak na tle kuchni europejskiej wygląda nasza kuchnia? Co mamy do zaoferowania Europie?
– Wbrew utartym poglądom o naszej kuchni, że jest za tłusta, zbyt kaloryczna i niezdrowa, uważam ją za jedną z najwspanialszych kuchni świata. Nasze wędzonki, kiszonki, potrawy z ryb słodkowodnych, pyszny chleb czy wspaniała wołowina, dziczyzna i wieprzowina są dowodem na to, że nie mamy się czego wstydzić zasiadając przy wspólnym europejskim stole.

Gdyby musiał Pan zrezygnować z wykonywanego zawodu, czym by się Pan zajął?
– Nie wyobrażam sobie zmiany zawodu...

Co Pan robi, gdy nie zajmuje się gotowaniem?
– Odpoczywam przy dobrej książce lub w kinie. Jednak najważniejsza jest dla mnie rodzina. Dlatego też każdą wolną chwilę staram się spędzać w gronie najbliższych. Mamy z żoną „na głowie” czwórkę dzieci i trzy psy, które z czasem stały się pełnoprawnymi członkami rodziny. Poza tym prowadzimy dom otwarty. Często odwiedzają nas przyjaciele. Spotykamy się, dyskutujemy, śmiejemy.

Czy zgadza się Pan z powszechną ostatnio opinią, że to upokarzające dla kobiety być panią domu, żoną i matką?
– Trzeba o to spytać kobiety, które z nami mieszkają. Wszystko jest kwestią wspólnego pomysłu na życie. Nie ma jednej, udanej recepty. Tak się składa, że u mnie w domu ja gotuję, a żona zajmuje się sprawami remontu domu czy samochodu. Żadne z nas nie czuje się z tego powodu upokorzone.

Czego nie wybaczyłby Pan kobiecie swojego życia?
– Gdy myślę o mojej Joannie, nic takiego nie przychodzi mi do głowy.

Sława i popularność to …
– To coś zupełnie ulotnego, szybko przychodzi i jeszcze szybciej przemija.

Plany na przyszłość?
– Budowa własnego Ośrodka Dokumentacji Dziedzictwa Kulinarnego na mojej działce na Warmii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.