Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19768 miejsce

Palenie, zakazy i marihuana

Łukasz Warzecha z "Faktu" jest przeciwnikiem obligatoryjnego zakazu palenia w pubach i restauracjach - niech decydują właściciele. Wymiana opinii miała miejsce na Twitterze.

Twitter to fantastyczna platforma do wymiany opinii za pośrednictwem krótkich wiadomości tekstowych. Uczy zwięzłości i szybkiej reakcji. Niestety do cytowania artykułów i szerszej polemiki się nie nadaje. Dlatego o kwestii zakazu palenia oraz marihuany postanowiłem wypowiedzieć się tutaj. Polecam na Twitterze również wypowiedzi @lkwarzecha oraz @PawelJanus.

Pan Łukasz wyraźnie ożywił się w na hasło "zakaz palenia w restauracjach", jak działacze Ruchu Palikota ożywiają się na hasło "zwrot majątku kościołowi". Złośliwości w stylu "to poza pańskim zasięgiem" czy "branie [takich ludzi jak ja] przez władzę za mordę będzie zawsze łatwe" możemy pominąć. Skoncentrujmy się na istocie rzeczy.

Za Wiki: "Od 15 listopada 2010 roku w wielu miejscach publicznych w Polsce obowiązuje zakaz palenia. Obejmuje on m.in. lokale gastronomiczno-rozrywkowe, miejsca pracy, szpitale, teren uczelni, miejsca przeznaczone do zabaw dzieci, przystanki komunikacji publicznej, pomieszczenia obiektów sportowych oraz inne pomieszczenia użytku publicznego". Od półtora roku palić w tych miejscach nie wolno.

Przeprowadzone w 14 krajach badanie GATS (Global Adult Tobacco Survey) wykazało, że w Polsce 30 proc. obywateli pali.

O szkodliwości palenia nie ma sensu dyskutować. Średni wiek życia palacza jest wg przytaczanego w Wikipedii raportu o 14 lat życia krótszy. Chyba wszyscy się zgodzą, że papierosy szkodzą.

Do niedawna wybranie się do pubu czy restauracji było dla osób takich jak ja, które należą do "pozostałych" 70 proc. społeczeństwa dość trudne, a niekiedy niemożliwa. Dym papierosowy był nie do zniesienia. (Dodam, że nigdy nie paliłem, choć w domu mama paliła w czasach, gdy nikt się nie przejmował obecnością dzieci czy niepalących w pomieszczeniu). Nikt się nikogo o pozwolenie nie pytał. Papieros, dymek i dmuch. Koszty związane z praniem garniturów, ubrań to wisienka na tym zadymionym torcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

@Artur Wojnowski
/"No i naprawdę.. : "zawsze się znajdzie ktoś..." jest poza jakimkolwiek poziomem merytorycznej dyskusji"/

Ależ skąd, to odpowiedź na Pana definicję zbioru, który jak widać jest pusty, co udowodniłem - "zawsze się znajdzie ktoś..." Trudno się nie zgodzić.

A to, że nie przyjmuje Pan do wiadomości prostych faktów to inna para kaloszy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby palący byli ludźmi zachowującymi się jak dorośli, a dym wydmuchiwali do jakiegoś noszonego z sobą zbiornika, to by nie było najmniejszego problemu. Ale jest jak jest.
Jeden palacz potrafi spokojnie zadymić kilku niepalących, a poproszenie go żeby poszedł na dwór i nie dymił jeśli nie ma zakazu potraktuje jako afront i zwyczajnie na ogół zignoruje.
Przy obyczajach większości znanych mi palaczy każde miejsce w którym nie ma zakazu staje się automatycznie miejscem gdzie wolno dymić i w którym niepalący "dobrowolnie" biernie pali. Gdyby w mieście były oddzielnie lokale dla niepalących i dla palących tak jak są np przedziały w wagonie, to by był jakiś wybór, ale przy braku zakazu po prostu wszędzie jest dym i dla niepalących nie ma miejsc gdzie mogli by spokojnie posiedzieć w czystym powietrzu.
Ja np nie palę i w moim domu nikt nie pali. Czasami odwiedzają mnie ludzie palący. Zdumiewające jest jak ciężko na nich wymóc żeby sobie poszli palić na dwór. Zaraz się zaczyna cała litania protestów, a niektórym trzeba wręcz wyjmować z ręki zapałki i prowadzić na dwór, bo "oni muszą natychmiast zapalić" i "nie mogą ani chwili już zwlekać" tylko chcą palić gdzie stoją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Paweł Janus

Rozmowa schodzi na poziom, który mnie nie interesuje. Wyraźnie wyłożyłem swoje argumenty.
Nie zamierzam się już więcej powtarzać.
Zrobiłem to i tak o dwa razy za dużo.

No i naprawdę.. : "zawsze się znajdzie ktoś..." jest poza jakimkolwiek poziomem merytorycznej dyskusji.
Jakimkolwiek, nie tylko tym, który mnie nie interesuje.

Pozdrawiam i bez odbioru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Ja, szanowny Panie, mówię o przypadkach, gdzie to będzie świadome i dobrowolne.
Dlatego pańskie przykłady, gdzie tego nie ma, są "poza zbiorem"/

Jeśli tak to poza zbiorem pustym, bo zawsze jakiś niepalący (lub osoba, której dym nie odpowiada) znajdzie się w pubie.

No chyba, że dobrowolność, wg Pana, występuje zawsze gdy ktoś wchodzi sam (nie wciągnięty siłą i bez swojej woli) do pubu. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Paweł Janus

/Wyraźnie to Pan nie zrozumiał. Pyta się Pan dlaczego pożeracz słodyczy ma być inaczej traktowany niż palacz, to Panu dość prosto wyjaśniłem./

Niestety nie. Moje porównanie było z wyraźnym zaznaczeniem warunków. Które Pan łaskawie pominął.


A teraz, znowu łaskawie, wreszcie się Pan do nich odniósł:

/Tylko, że to ani świadome ani dobrowolne./

Ja, szanowny Panie, mówię o przypadkach, gdzie to będzie świadome i dobrowolne.
Dlatego pańskie przykłady, gdzie tego nie ma, są "poza zbiorem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyraźnie to Pan nie zrozumiał. Pyta się Pan dlaczego pożeracz słodyczy ma być inaczej traktowany niż palacz, to Panu dość prosto wyjaśniłem.

/Jeśli jest świadome i dobrowolne, to nie ma żadnej różnicy między nim/
Tylko, że to ani świadome ani dobrowolne. Firma ustala spotkanie w pubie gdzie się pali. Dlaczego tam? Bo innego nie ma. Mogę nie przyjść. Na tym ta moja dobrowolność polega. Na szczęście mamy to za sobą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Paweł Janus

/A słyszał Pan o jedzeniu biernym? /

A przeczytał Pan ze zrozumieniem moje komentarze.
Z pańskiego, nie tylko ostatniego, wynika, że nie.
Do problemu biernego palenia, wobec także poprzedniego pańskiego niezrozumienia, odniosłem się już dwukrotnie.
Palenie bierne, szanowny Panie, też musi być wymuszone. Jeśli jest świadome i dobrowolne ( powtarzam to po raz trzeci), to nie ma żadnej różnicy między nim, a jakimkolwiek innym zachowaniem rujnującym zdrowie.

Wobec powyższego, nie widzę sensu w dalszej dyskusji.

Podsumowując, tekst jest na żenująco niskim poziomie merytorycznym, niestety.



Reasumując. Tekst jest na żenująco niskim poziomie merytorycznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Artur Wojnowski
/dlaczego palacz papierosów ma być w gorszym położeniu od pożeracza słodyczy czy fast foodów ?/
A słyszał Pan o jedzeniu biernym?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem polega na tym, że jak nie ma zakazu, to wszystkie te miejsca natychmiast stają się miejscami dla palących czynnie i biernie. Palacze mają na ogół w nosie to, że ktoś nie chce wąchać dymu i proponują mu zmianę lokalu.
A co do tych napojów w USA, to na ogół jedno większe opakowanie wychodzi cokolwiek taniej niż dwa mniejsze, więc ludzie niekoniecznie automatycznie zamienią jedno na dwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Paweł Janus

Jeszcze jedno...

/... mnie nie będzie obchodziło z czym Pan sobie nie daje/

Być może umknął pańskiej uwadze fragment jednego z moich poprzednich komentarzy, ale ja nie palę.
Do zadymionych pomieszczeń nie wchodzę.

Ale nie uzurpuję sobie prawa do dyktowania z góry, jak te pomieszczenia mają wyglądać. Wszystkie bez wyjątku. Tylko dlatego, że nazywają się restauracją albo pubem.
Niech niektórym będzie wolno być i nazywać się restauracją lub pubem dla palaczy.

Jeśli chodzi o marihuanę, jestem po pańskiej stronie. Ale nie dlatego, że coś jest mniej lub bardziej szkodliwe. Tylko po prostu, z tego samego wciąż powodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.