Facebook Google+ Twitter

Palestyńczycy i Polacy protestowali w Warszawie przeciwko wojnie w Strefie Gazy

3 sierpnia pod pomnikiem Wincentego Witosa w Warszawie ok. godz. 16 zaczęła gromadzić się grupa Palestyńczyków i Polaków, by wspólnie zademonstrować swój sprzeciw wobec wojny w strefie Gazy, której ofiarami są głównie dzieci.

1 z 10 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Jest kilka minut po godzinie 16j. Pod pomnikiem Wincentego Witosa w Warszawie zbiera się grupa demonstrantów przeciwko wojnie w Strefie Gazy, w której ofiarami padają głownie dzieci. - fot. Jolanta Dyr
Jest kilka minut po godzinie 16j. Pod pomnikiem Wincentego Witosa w Warszawie zbiera się grupa demonstrantów przeciwko wojnie w Strefie Gazy, w której ofiarami padają głownie dzieci. - fot. Jolanta Dyr

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Właśnie - komu zależy na ponownym doprowadzeniu Europy do ruiny wojennej drożyzny źródeł energii chyba tylko temu u kogo energia poza Europa jest znów tania i dzięki temu sprzeda Europie swoje produkty i przede wszystkim swój najlepszy styl życia jaki do tej pory wymyślono..

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Jolanta Dyr
Nie czuję się przez Panią urażony. Wręcz przeciwnie. Mimo bardzo przykrych tematów odnoszę wrażenie, że wywiązała się między nami całkiem sympatyczna i wartościowa wymiana myśli. Odnośnie wojny jako dalszego ciągu polityki prowadzonej innymi środkami - jak to określił pruski generał Clausewitz... Odpowiadało to w jakiejś mierze prawdzie w XVIII i XIX wieku; dwie wrogie armie ścierały się w otwartych bitwach, w których brali udział ludzie występujący jawnie w swoich mundurach, a po walce zdolni podać sobie ręce i zawrzeć trwały pokój, bo walczyli uczciwie, starając się m. in. nie niszczyć mienia osób cywilnych itp. Aż do 1914 jedni biali ludzie walczyli z drugimi zachowując honor oraz przejrzyste i w miarę zrozumiałe reguły prowadzenia wojny.

Od 1914 to zdanie Clausewitza stało się nie na czasie i o wiele bardziej na czasie są poglądy Ludendorffa; wojna ma na celu całkowite zniszczenie przeciwnika albo doprowadzenie go do stanu, w którym nie mogąc już się bronić przyjmmnie wszystkie warunki zwycięzcy. Jest to wojna totalna, w której ludność cywilna, w tym dzieci i starcy, świątynie, szpitale, osoby duchowne, lekarze, sanitariusze i pielęgniarki itd. nie powinny już liczyć na jakiekolwiek miłosierdzie, ponieważ ich życie i praca stoją na drodze do zwycięstwa strony przeciwnej. Tyły stają się tym samym czym front; przedmiotem nieograniczonego ostrzału i nalotów.

Dlatego też od stu lat każdy, kto podejmuje decyzję o prowadzeniu wojny zamiast szukania rozwiązania politycznego staje się winny niezliczonych ofiar, ogromnych zniszczeń, morza krwi i cierpienia, a przede wszystkim utraty tysięcy i więcej istnień ludzi bezbronnych. Dotyczy to również tych, którzy postanawiają uciec się do takich środków jak powstanie i zbrojny przewrót, bo jedno i drugie szybko doprowadza do wojny totalnej. Jedynym sposobem uniknięcia katastrofalnych scenariuszów tego rodzaju jest gotowość do kompromisów. Z tym, że jest to konieczne po obu stronach wielkiej gry politycznej. Zabrakło tego tak na Ukrainie jak i w ojczyźnie proroków oraz apostołów. Z tym, że ja (idąc pod prąd) dopatruję się tego braku nastawienia na kompromis głównie po stronie palestyńskiej i ukraińskiej. Tak w Hamasie jak w rządzie Jaceniuka dotrzegłem wyraźne przejawy polityki typu: wszystko albo nic.

@ Marian Grzyb
W lustra nie spoglądam od wielu lat, więc nie za bardzo wiem kogo tam teraz widać. Umiem się ogolić i bez lustra, bo nie piłem nałogowo napojów rozpalających, więc nie drżą mi ręce. Zresztą luster jest coraz mniej na mieście. Natomiast skrzynki pokazujące ruchome obrazy mają się świetnie i wciąż się mnożą, płynie z nich język niby-polski, są własnością niby-polską, a w związku z tym niby-to przedstawiają polski interes narodowy. Wielogodzinne wpatrywanie się w nie prowadzi do dołączenia do seryjnej produkcji poglądów użytecznych dla tych, co mają góry pieniędzy na rządzenie gadającymi skrzynkami i chcą nowych gór pieniędzy, w tym za cenę krwi ludzi bezbronnych. Poglądów, które ludzie wolni od tego nałogu są zmuszeni uznać za koszmarny idiotyzm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu nie wiem kogo pan uważa za pożytecznych idiotów,chyba przy porannym goleniu dostrzegł pan coś w lustrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu - dziękuję Panu za pewne przybliżenie sprawy konfliktu Palestyna - Izrael, bo tak na prawdę Pana komentarz mi sporo wyjaśnił.

Natomiast jeśli chodzi o Ukrainę, to chyba ta przestrzeń wydarzeń jest i dla mnie, zupełnego laika w sprawach politycznych bardziej czytelna. Zbyt dużo własnych doświadczeń rodzinnych, życiowych jest osadzonych w tej przestrzeni, by przynajmniej części problemów bardziej rozumieć.

I proszę mi uwierzyć, na pewno nie zamierzałam w jakikolwiek sposób Pana osobiście dotknąć, a jeśli to przypadkiem zrobiłam to szczerze proszę o wybaczenie. Na pewno nie było to moim celem. Nie znam się na polityce i nie chcę się na niej poznawać, bo etycznie i emocjonalnie jej metod nie akceptuję. Na pewno też nie będę w przyszłości prowadzić politycznych polemik z tego samego powodu. Wiele widzę, wiele zauważam i te dostrzegane gierki mnie bardzo często denerwują, by oględnie podsumować temat.

Z natury staram się tak naprawdę nie zabierać głosu tam gdzie nie czuję się na swoim miejscu. A polityka, konflikty zbrojne to przestrzeń jak podkreślałam już kilkakrotnie wcześniej dla mnie odstręczająca ze względu głównie na nie czystą grę, hipokryzję oraz cierpienie ludzi, którzy zazwyczaj sami nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć, że są manipulowani.

Pan mi pewne sprawy uświadomił i za to chciałam po prostu podziękować. Natomiast szczerze współczuję jeśli chodzi o sprawy ukraińskie. Nie śledzę ich już, bo dla mnie w ogóle to co się dzieje jest przerażające. Zbyt wiele nacjonalizmu. Zbyt wiele interesów prywatnych. Zbyt mało myślenia o narodzie, o zwyczajnych ludziach.

Jeśli do tego jest Pan związany z problemami ukraińskimi osobiście, emocjonalnie z to tym bardziej Panu współczuję, bo zdaję sobie sprawę z tego, że emocje z wojną domową związane mogą i zapewne bardzo bolą. Trudno zachować dystans będąc dziennikarzem, a przecież należało by.

A wracając do wcześniejszej Pana wypowiedzi, tak na prawdę nie wiem co głosi główny nurt, bo po prostu nie wiem co to jest główny nurt. Nie jestem związana z jakimkolwiek nurtem, ani głównym ani jakimkolwiek pobocznym. Nie jestem związana z jakąkolwiek organizacją społeczną, religijną, polityczną i niczyich poglądów nie reprezentuję, oprócz swoich własnych, być może nieco kobiecych, nawet może też naiwnych.

Jeszcze raz dziękuję Panie Grzegorzu za pomoc w zrozumieniu, tego czego nie rozumiałam wcześniej, a zrozumieć nie chciałam zapewne dlatego, że wojna, a jej cieniu zabijanie kogokolwiek jest dla mnie nie do zaakceptowania, bez względu na argumenty za tym stojące. Dla mnie dorośli cywilizowani ludzie, mogą znajdować inne argumenty niż przemoc, by osiągać cele. Pod warunkiem, że te cele są cywilizowane i etyczne.
Proszę się mimo wszystko na mnie nie gniewać. Przepraszam, jeśli czymś uchybiłam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż, pani Jolanto, zarysowałem pewne mechanizmy krwawego szaleństwa, co nie oznacza, że budzą mój zachwyt. Jest dokładnie na odwrót. Nie znam arabskiego ani hebrajskiego itd., więc nie rozpisuję się na temat Bliskiego Wschodu. Znam natomiast ukraiński. rosyjski itd., więc jako kresowiak z krwi i kości staram się przedstawiać własne spojrzenie na przyczyn, przebieg i pewne przewidywania odnośnie kryzysu ukraińskiego. Bardzo mnie to boli, że Ukraińcy, Rosjanie i Kozacy zabijają się nawzajem w imię cynicznej gry geopolitycznej oraz z powodu skrajnego nacjonalizmu, chociaż również pewnych różnic wyznaniowych. W tej chwili jestem już wyczerpany nerwowo śledzeniem tego konfliktu, ale planuję następne noty prasowe, a za jakiś czas może spore artykuły, ale po pewnym odpoczynku. Oczywiście Szanowna Pani czy ktokolwiek inny ma pełne prawo mieć inne spojrzenie na przyczyny i przebieg tej coraz okrutniejszej wojny domowej, ale ja pozwolę sobie pozostać przy swoim. Jeśli ktoś ma rzeczowe kontrargumenty uprzejmie zapraszam do polemiki. Matomiast wypraszam sobie uwagi w rodzaju robienia ze mnie odchyleńca, który głosi co innego niż główny nurt, co w domyśle jest karygodne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak czy inaczej Panie Grzegorzu jestem Panu bardzo wdzięczna za wyjaśnienie pewnych kwestii prostymi, nawet dla mnie przystępnymi do zrozumienia słowami. Upewniło mnie to jednak w posiadanym wcześniej przekonaniu, że ani polityka, ani wojenne, militarne klimaty dla mnie nie są do zaakceptowania ani logicznie, ani etycznie.

Nigdy nie zaakceptuję "racji" religijnych w prowadzonych sporach wojennych, bo one mają dla mnie sens najmniejszy, natomiast bardziej zrozumiałe, choć nadal nieakceptowalne są konflikty prowadzone w kwestii wpływów politycznych, gospodarczych co i tak i tak przekłada się zwykle wyłącznie na kasę dla rozgrywających. I tylko szkoda, że cierpią na tym zwykle najsłabsi ... w opisywanym wypadku dzieci i cywile.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobnie jak na wschodniej Ukrainie karna ekspedycja celowo doprowadza do licznych ofiar cywilnych, aby złamać wolę oporu obcej i wrogiej ludności. Z tego punktu widzenia celowe wydaje się zabijanie również dzieci To niemoralne? Oczywiście, że niemoralne. Jednak politykę ocenia się w gruncie rzeczy z innego punktu widzenia - jej skuteczności. Izrael już dawno temu przegrał swoje szanse na asymilację Palestyńczyków, a także przegapił odpowiednią chwilę na ich wyrzucenie z dawnej ziemi obiecanej. Teraz ma dwie grupy wrogów: mądrzejszą, na Zachodnim Brzegu, która widząc ogromną różnicę sił zasika zęby, bierze się w garść i nie wychyla się zanadto, czeklając na lepszą okazję do zabijania syjonistycznego wroga; głupszą, w Strefie Gazy. Ta druga liczy chyba na jakieś cuda od Allacha względnie na to, że wpojenie skrajnego fanatyzmu religijnego kilkuset tysiącom ludzi oraz oburzenie światowej opinii publicznej (a także narastający niesmak wśród samych Izraelczyków) pozwoli wygrać politycznie wojnę nerwów.

Odnośnie skuteczności tych polityk... Przewiduję stuprocentową nieskuteczność polityki nacjonalistów ukraińskich. Im więcej ofiar cywilnych w Donbasie tym większy napływ w szeregi powstańców, zaś narastające wyrzuty sumienia wśród ukraińskich żołnierzy (zwłaszcza tych z poboru) oraz narastająca zaciekłość walk w połączeniu z ich nędznym zaopatrzeniem w żywnoość itd. itp. No cóż... Co noc kilkuset ukraińskich dezerterów przechodzi do Rosji, a potem składa podanie o azyl polityczny. Młodzi Rusini i inne mniejszości narodowe na zachodzie masowo uciekają na Węgry, by uniknąć udziału w tej coraz bardziej ohydnej walce zbrojnej bez perspektyw zwycięstwa. Na dodatek ukraińska gospodarka narodowa rozpada się jeszcze przed nastaniem chłodów...

W Izraelu sprawy mają się rzecz jasna zupełnie inaczej. Ogromna większość tamtejszej opinii publicznej upatruje w Arabach z Gazy rakietowców, którzy żyć nie dają, a w ich kobietach i dzieciach zapas żywych bomb do użycia w terrorystycznych zamachach samobójczych. Stąd też bezwzględna izolacja tego gniazda muzułmańskich fanatyków oraz ich okresowe przetrzebianie może się wydawać przykrą koniecznością, narzuconą przez potrzebę obrony życia i zdrowia izraelskich obywateli. Izraelska gospodarka jakoś to wytrzyma, tym bardziej, że już niedługo będzie zarabiać krocie na niejawnym reeksporcie szeregu objętych sankcjami towarów do Rosji. Zresztą Izraelczycy są przyzwyczajeni do wyrzeczeń. Oczywiście za jakiś czas krwawe żniwa w Gazie trzeba będzie przerwać tzn. odłożyć do następnej odpowiedniej okazji w obawie przed ostrą reakcją społeczeństwa (w tym części tamtejszej diaspory żydowskiej) w Stanach Zjednoczonych. W sumie jednak na polityce bezlitosnego niszczenia swych wrogów, którzy sami się podkładają, państwo żydowskie ma o wiele więcej do zyskania niż do stracenia.

Zaś opinia publiczna w naszym kręgu cywilzacyjnym? Spełnia w sumie rolę użytecznych idiotów, popierających jedną awanturę bez perspektyw i tak naprawdę niezbyt uzasadnioną oraz potępiając drugą, niestety konieczną. Wbrew temu, co się jej wtłacza do głów tak Rosja jak Izrael są zwyczajnie nie do ruszenia. Tym bardziej zaś w sytuacji, gdy łączy je faktyczny sojusz, równie cichy co szeroko zakrojony i zaplanowany na długie lata, a także suwerenna demokracja. Rozważając to mam ochotę powtórzyć co nieco z poglądów pana Hadriana Komińskiego, ale przecież nie będę mu odbierał publiczności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marian - nie przeczę, że wojna i znajomość jej reguł nie jest moją mocną stroną. I na pewno w strategii wojennej jestem mocno naiwna choć nie urodziłam się wczoraj. I to fakt, że nie śledzę z uwagą tego co dzieje się w różnych zakątkach świata podczas wojennych działań. Jestem kobietą, którą każda wojna przeraża, a zabijanie dzieci, czy pędzenie ludzi przed czołgami jest dla mnie obrzydliwe, tak jak podpalanie ich żywcem czy strzelanie do cywilnych pasażerskich samolotów. I nie ma z moimi przekonaniami ani religia, ani sympatia lub antypatia wobec jakiejkolwiek nacji.

Jeśli prawdą jest to co Pan pisze, a ufam, że jako mężczyzna bawiący się zapewne kiedyś drewnianymi pistoletami w wojnę z kolegami, czy grający godzinami na komputerze w strzelankowe gry śledzi pan ten i inne konflikty zbrojne prowadzone bezsensownie na świecie i wie pan o wielu z nich dużo więcej niż przeciętny człowiek, którego wojna i zabijanie nie interesuje na co dzień, tak jak mnie.

Ale muszę panu powiedzieć, że nie wstydzę się własnej naiwności i przerażona jestem „profesjonalnym” oglądem problemu. Bo jeśli przeciw rakietom izraelskim Hamas ustawia własne, a robią to zapewne mężni, silni, dzielni mężczyźni i tuż obok tych rakiet lokują tłumy własnego narodu – cywilów kobiety z dziećmi, ciężarne kobiety, podrostków i starców, to logika takiego działania jest dla mnie, naiwnej kobiety na prawdę przerażająca.

Ci ludzie bowiem realizują świadomie zamierzenia wroga, czyli unicestwienie własnego narodu. Wiadomo powszechnie, że wróg strzela najpierw tam skąd ku niemu nadchodzi zagrożenie, czyli w rakiety przeciwnika. A jeśli wokół rakiet bawią się dzieci, to na pewno musi się skończyć tym czym się kończy.

Tylko mimo wszystko nie jestem aż tak naiwna, by właśnie w takie rzeczy bezkrytycznie uwierzyć. Nie wierzę, że rakiety obronne stawiane są w osiedlach mieszkalnych, z których ludność cywilna nie jest ewakuowana. Że te 40 tysięcy zniszczonych domów było obok rakiet Hamasu, a izraelici nie potrafili wycelować dokładnie w rakietę i przez pomyłkę walili w budynki mieszkalne.

Jestem z wykształcenia inżynierem elektronikiem o specjalności automatyka i z grubsza sobie wyobrażam jaką elektroniką namiarową dysponują współczesne rakiety wojskowe. Gros moich kolegów nadal pracujących w zawodzie zajmuje się realizacjami projektów głownie na rzecz wojska - niestety. Więc mimo mojej całej naiwności, Pana argumenty do mnie jednak zbytnio nie przemawiają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam ale mam wrażenie,że p. Jolanta dopiero wczoraj się urodziła,ofiary ze strony palestyńskiej to zamierzony efekt bandyckich działań hamasu.To oni umieszczają swoje wyrzutnie rakiet na terenach szkół,Izrael namierza cele z których strzelano i mamy co mamy.Hamas pokazuje ofiary a naiwni są oburzeni takimi działaniami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O tym co się dzieje ostatnio w Strefie Gazy media piszą i mówią od początku lipca, a portale społecznościowe co pewien czas zwołują do demonstrowania przeciwko wojnie w tym regionie i wspierają stronę Palestyńską, jako tą która ponosi większe straty.

Dla mnie osobiście najbardziej ponure w tej całej historii jest to, że ataki wymierzone są bezpośrednio w cywilnych ludzi, ich domy, dzielnice mieszkalne. Ze pretekstem do ataków stała się śmierć kilkorga dzieci, a teraz nadal giną dzieci, a przecież nie są więc to siły zbrojne, nie są to terroryści, ba nie są to także dzieci i rodziny terrorystów czy wojskowych.

Nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia militarnego do prowadzenia działań wojennych. Dla mnie jako kobiety, która w ogóle nie rozumie konieczności prowadzenia jakichkolwiek wojen, a szczególnie teraz gdy powszechnie aspirujemy do miana cywilizowanych ludzi, jest niezrozumiałe zabijanie kogokolwiek w imię jakiejkolwiek idei. Uważam, że ludzie powinni się porozumiewać w sprawach trudnych i je rozwiązywać, a nie zabijać nawzajem.

Nie rozumiem także dlaczego angażując militarne środki agresji wymierzane są one nie w obiekty wojskowe, ale cywilne wbrew jakimkolwiek zasadom prawa międzynarodowego. Dlaczego rakiety celują w domy mieszkalne, szkoły, parki, kościoły? Dlaczego masowo giną dzieci?

Eksterminacja narodów nie jest w mojej opinii sposobem na załatwianie problemów politycznych, ekonomicznych czy jakichkolwiek innych. Nie rozumiem "męskiej" zabawy w wojnę, ani gdy chłopcy są mali, ani gdy chłopcy są duzi i zamiast drewnianej broni noszą przy sobie w kaburach prawdziwe pistolety. I nie ma dla mnie znaczenia miejsce na kuli ziemskiej, w którym człowiek zaczyna prowadzić wojnę przeciwko drugiemu człowiekowi.

Jeśli chodzi o Strefę Gazy to Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF) podał, że od 8 lipca br. zginęło w Palestynie prawie 190 chłopców oraz około 110 dziewczynek i w tej ilości blisko 205 dzieci nie przekroczyło 12 roku życia.

Zniszczonych zostało blisko 40 tysięcy domów z czego jedna czwarta zrównana została z ziemią, a pozostałe nie nadają się do zamieszkania. Ludzie kryją się szkołach, parkach, a nawet kościele prawosławnym ale nie są to miejsca bezpieczne bowiem i one są ostrzeliwane. Po stronie izraelskiej szacowana jest liczba ofiar na 65 osób, a po palestyńskiej na około 9 tysięcy rannych i ponad 1655 zabitych, w tym 30% w ofiarach cywilnych to dzieci. Dane liczbowe podaję za http://wiadomosci.wp.pl/gid,16794757,kat,1356,title,Dzieci-wojny-w-Strefie-Gazy,galeria.html.

A jeśli chodzi o niedzielną demonstrację, to sprawił przypadek, że byłam jej świadkiem, bowiem nie wiedziałam, że jest taka organizowana. Znalazłam się w tym miejscu o właściwym czasie i dlatego mogłam się z czytelnikami W24 podzielić kilkoma własnymi zdjęciami i osobistymi uwagami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.