Facebook Google+ Twitter

Palikot: enfant terrible, czy raczej wzór polityka?

Poseł Palikot wzbudza skrajne emocje, szczególnie u opozycji. Straszenie Palikotem jest dowodem na jego polityczną skuteczność.

Janusz Palikot / Fot. WikipediaPrzed nami ostatnie dni kampanii prezydenckiej, zapewne bardzo ostre i pełne emocji. Ostatnia szansa by rzutem na taśmę przekonać niezdecydowanych wyborców do swojej kandydatury. Zapewne sztaby wyborcze przygotowują tajną broń ostatniej szansy, która użyta tuż przed ciszą wyborczą nie da konkurentowi czasu na polemikę. Być może znowu usłyszymy Palikota lub o Palikocie. Urodzony w 1964 roku w Biłgoraju Janusz Marian Palikot stał się w ciągu dwóch ostatnich kadencji Sejmu jednym z najbardziej rozpoznawalnych graczy polskiej sceny politycznej. W Polsce jego nazwisko znane jest od morza aż do Tatr, od Odry po Bug, od piaskownic do salonów, za granicą trafia do politycznych newsów z Polski. Nie posiadający w momencie wejścia do parlamentu większego politycznego doświadczenia, poseł Palikot konsekwentnie walczył o swoją pozycję. Niekonwencjonalne metody jego działania i wypowiedzi doczekały się nawet specjalnego określenia "palikotyzacja", które dla jego adwersarzy ma wybitnie pejoratywne znaczenie, a dla socjologów i politologów jest ciekawym materiałem badawczym.

Casus Palikot


Nie ulega wątpliwości, że Janusz Palikot jest „zwierzęciem medialnym”, które w pełni wykorzystuje możliwości autokreacji w mediach. W popularyzacji jego osoby, wielkie zasługi ma opozycja, szczególnie z PiS, traktująca go jako uniwersalny straszak na każda okazję. Obecnie również słyszymy, że "Wybranie Komorowskiego na prezydenta oznacza zgodę na palikotyzację życia w Polsce." Pamiętamy nieomal histeryczny strach sztabu wyborczego Jarosława K. przed ubiegłotygodniowym konkurencyjnym wiecem J. Palikota w Lublinie i oficjalne medialne apele w tej sprawie. W polityce od dawien dawna bardzo ważne jest znalezienie Wroga, który będzie służył jako cel ataków (i równocześnie jednoczył zwolenników partii) oraz tłumaczył ewentualne niepowodzenia formacji politycznej, która go zdefiniowała. W historii mieliśmy więc np. „Żydów”(u NSDAP) , „Kułaków” (KPZR ), „Wrogów Ludu” (KPZR i PPR), "Rewizjonistów z Bonn”, „Kuronia i Michnika” (w PZPR). Dla PiS takim Wrogiem stał się Janusz Palikot.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.06.2010 14:29

Przypomnę, że nie istnieje wynagradzanie za spartolenie politycznej a tym bardziej społecznej roboty
Jeśli ma być tylko: fajowo, piknikowo i różowo-to cyrk, plener i zatęchłe saloniki.

Od tego, do jasnej ciasnej, powołuję się Ich na poważne urzędy, żeby prywatę swą połączyli ze społecznym interesem, który jest ważniejszy od ich ciasnych, konformistycznych majaków.

Polityka to czasami nieciekawa harówa. Jeśli zaakcentują w programach wyborczych to, że polityka to m.in. złodziejstwo, ściema, to dostaną głos, bo będą wtedy szczerzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypominam, że jedna z popularnych definicji polityki jest bardzo niecenzuralna, stanowiąc, że "Polityka to ku**a" .
Oczekiwanie, że polityka będzie czysta, ładna, elegancka i fair jest pobożnym i naiwnym życzeniem. Narzekania na jakość polityki są stare jak świat.
Polityka potrafi miażdżyć i niszczyć wartościowe jednostki, pozwalając równocześnie na robienie karier przez miernoty.Dotyczy to wszystkich systemów politycznych na całym świecie. Przypomnę, że Utopia nie istnieje.
Polska wiara w to, że sztywny, pompatyczny, smutny, bezbarwny i nudny polityk (mierny ale wierny) jest lepszy od tego żywiołowego i energicznego wynika chyba z naszego masochistycznego upodobania do smutnych, najlepiej post tragicznych ceramoniałów, nadętego sposobu uprawiania polityki, które jednak nijak nie przekłąda się na jej jakość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W poprzednich wyborach platforma skierowała swój przekaz polityczny w kierunku tych którzy za bardzo nie wiedza o co chodzi, ale drwinę zawsze pojmą. Elektorat ten jest niezaangażowany, dziś jak i zawsze mu to wisi. Zabawić się i pośmiać jednak zawsze może.
Czy i tym razem zdoła zebrać głosy ? PO liczy ,że tak, wysyłając Polikota i nie związanego z polityką Hołdysa (ale też z Lublina).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze tak. Polityka nie polega na ścieraniu się poglądów. Polityka polega na realizowaniu słusznych celów razem. Debatujemy nie po to, żeby się pokłócić i pokazać, że się różnimy ale po to by dojść do tego co możemy "załatwić" razem, jakie sprawy, postulaty zrealizować. Debatowanie, "ścieranie się poglądów" służy tylko temu by wykrystalizować to co chcemy i możemy zrobić razem. Polityka polega też na tym by przekonać jak najwięcej ludzi do zrealizowania celu jaki uznajemy za słuszny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wzorem polityka to on nie jest. Jednak zbyt często po prostu działa tak by zwalczyć (chyba wszelkimi metodami) innego polityka, inną opcję polityczną zapominając o dobru nadrzędnym (np. Polsce). Dla mnie to jest dyskwalifikujące polityka. Od człowieka zajmującego się polityką wymagam nie tyle powściągnięcia chęci dowalania za wszelką cenę innemu politykowi czy innej partii ale pamiętanie zawsze ale to zawsze o celu nadrzędnym jakim jest Polska czy dobro ludzi (i działanie tak by realizować przede wszystkim te cele nadrzędne nie licząc się z tym jaki jest tzw. interes partii). Dla mnie w sytuacji gdyby inna partia (nie moja, jeśli jakaś "moja" partia istnieje) wyszła ze słusznym postulatem to bym ten postulat poparł. Nie blokowałbym uchwały czy pomysłu bo "nie moja partia go zgłosiła". Jeśli komuś się mój pogląd nie podoba to trudno. Dla mnie to jest polityka. Realizowanie słusznych celów razem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A zauważył pan, że te definicje nijak się nie wykluczają? Nawet jeśli obstawia pan definicję drugą, to nie może pan szczerze stwierdzić, że w tym wydaniu żadne poglądy się ze sobą nie ścierają, bo na tym przecież polityka polega.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedni za Weberem traktują politykę wyłącznie jako ścieranie się ze sobą rożnych poglądów inni pozostają przy starszym założeniu też naukowym ,że polityka to dbałość o losy obywateli i państwa.
I właśnie tylko dla tych pierwszych palikot jest barwną postacią , która w ostateczności urozmaica szarą scenę polityczną, której nie potrafią pojąć.

Jedne jest pewne wedle zdania :" Jeśli nie interesujesz się polityką to ta z całą pewnością zainteresuje się tobą. Nawet w formie podatków".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Palikotyzacja jest pochodną tego, co się już dawno dokonało w naszej polityce: dyplomacja i dobre maniery poszły w kąt, a VIP-om wydaje się, że mogą na podobieństwo Marszałka przemawiać dosadnie, a nawet wulgarnie. Niestety, nie każdy jest Piłsudskim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pis stawa na elektorat do którego trafia słynny( specjalista nauk wszelkich) Migalski,Brudziński,Górski,Kempa i reszta dyplomatołków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedno jest pewne - nie lubimy "innych" Podobają nam się stereotypy i ludzie nie wyróżniający się z tłumu.Ktoś niecodzienny, zazwyczaj jest przedmiotem naszych ataków, dezaprobaty.Obserwuję z ciekawością polityków, którzy zeszli już ze sceny politycznej, są inni, do przyjęcia, nie związani konwencjami,"linią partii" i tymi podobnymi bzdurami...Nawet można ich polubić...Nie odgrywają już swoich ról społecznych, stają się bardziej sobą. Sądzę, że Palikotowi ta swoista schizofrenia nie grozi, dla mnie jest spójny, lubię go ,bo lubię Mrożka, Witkacego, Gombrowicza, bo podoba mi się wymowa "Paragrafu 22"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.