Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

84782 miejsce

Palikot: Kaczyński jeszcze kilka lat nas będzie męczył

Janusz Palikot w TVP INFO starał się oddalić nieprzychylność wobec swojej osoby. Problem matek z niepełnosprawnymi dziećmi poczytano mu za okazję do zbicia politycznego kapitału. Mówił o słabych notowaniach Tuska i zastąpieniu Kaczyńskiego

Rozmowa Kamili Biedrzyckiej-Osicy podyktowana była przede wszystkim "falą oburzenia" jaka powstała za sprawą mediów Janusz Palikot (Twój Ruch); niezalezna.pl; licencja: CC3.0 / Fot. Piotr Drabikpublikujących fragment wypowiedzi Janusza Palikota traktujący o korzystaniu z okazji. W taki sposób odebrano postawę lidera Twojego Ruchu i jego metody utrzymania politycznej unitarności wśród swoich ludzi. Niemniej, w przestrzeni publicznej formułowane są zarzuty, jakoby lider TR swoim zachowaniem "sam sobie wystawił wizytówkę" wykorzystując dzieci niepełnosprawne i ich matki, niby target w przedsięwzięciu, którego zyski zostały przewidziane z dużym wyprzedzeniem. Padły słowa: "cyniczne, niepokojące, żenujące." Prowadząca rozmowę okazywała się być wymagającym interlokutorem, który nie lubi schodzić z wysokich obrotów.

Janusz Palikot z miejsca odniósł się do rzekomego żerowania na okolicznościach, które mogą sprzyjać w pewnych celach: "I tu już jest manipulacja, bo ja nie wykorzystuję żadnej szansy." Na dowód prawdziwości swoich słów przywołuje fakty dokonane. Przypomina, że niesie pomoc osobom potrzebującym, niepełnosprawnym i doprowadził już do "realnych zmian." Przykład wprowadzania tłumaczy języka migowego na konferencje i inne oficjalne wystąpienia jest znamienny. To ustalanie pewnego standardu, który jest efektem działań partii Janusza Palikota. Tym samym zaznacza swoją dalekowzroczność wobec problemów jak sporne przedstawianie racji przez matki niepełnosprawnych dzieci. Swoje doświadczenia odnosi do omawianego problemu: "Jak ludzi nie oburza to, że Tusk obiecuje, one kończą protest, te osoby, potem po roku się nic nic nie dzieje, podnoszą poziom tego protestu na bardziej agresywny, znów nic się nie dzieje, znów coś premier obiecuje" - i rzuca jakby w oczekiwaniu na odpowiedź - "i to nie jest cynizm."

Zarazem polityk przypomina jaka jest jego rola. Przestrzega przed błędnym pojmowaniem polityki, gdyż to co jemu postawiono za zarzut jest pewną naturalną prawidłowością w tym specyficznym mikroklimacie środowiskowym. Prognozy, realizacja programowych założeń, traktowanie o danych wydarzeniach i utrzymanie dyscypliny wewnątrzpartyjnej wymaga od przywódcy chłodnej kalkulacji oraz trzeźwych ocen i analiz. Podobnie trzeba pracować w wielkich firmach czy na giełdach. Palikot pokusił się nawet o wzniosłe porównanie: "Polityka nie jest zbudowana z aniołów." Nie neguje jednak wartości wyższych. Wręcz stara się dobitnie podkreślić, że przede wszystkim liczy się "szczerość" i "jawność." Nie rozumie dlaczego wytyka się fragment z całości wypowiedzi, która nie była żadnym nagannym i tajonym działaniem: "Myśmy chcieli, żeby to było spotkanie jawne, zaprosiliśmy media, nie mamy nic do ukrycia." Dla przeciwwagi prezentuje fotografie znanych Polaków, które mogą zaświadczać, że postępowano podobnie. Zapewne też tylko dla osiągnięcia korzystnych rezultatów wizerunkowych czy innego profitu reprezentowanej partii. Palikot przedstawia zdjęcia Krzywonos, Tuska, Kaczyńskiego, Kopacz z różnych uroczystości lub wydarzeń o większym wydźwięku. Mówi, że można by sądzić, iż jedynie "zbijają kapitał społeczny" w danym czasie i tym samym ich rola powinna być postrzegana w podobny sposób jak zarzuca się jemu samemu.

Atmosfera w studiu staje się mniej napięta, kiedy Kamila Biedrzycka-Osica wspomina, że SLD złożył wniosek do Komisji Etyki Poselskiej o ukaranie Janusza Palikota. Ten z pełnym rozbawieniem: "Leszek Miller, który poszedł na manifestację "Solidarności" śpiewać "Runął mur" Jacka Kaczmarskiego, wystawiający świadectwo moralne, to jest taki poziom hipokryzji i zakłamania, to nie przejdzie w Polsce" - stwierdza stanowczo. Zauważa przy tym, że w całej tej historii spotkał się z odzewem dwóch partii politycznych. Drugą obok wymienionego SLD jest Platforma Obywatelska, która "bardzo agresywnie zareagowała." Kolejnym powodem do wzbudzenia wesołości Janusza Palikota okazały się być słowa Stefana Niesiołowskiego, które przytoczyła prowadząca rozmowę. Polityk PO powiedział, że "to jest koniec Janusza Palikota." Lider TR stwierdził: "Najadł się za dużo szczawiu" - w konsekwencji miało to osłabić władze umysłowe Niesiołowskiego. Przydawanie zabarwienia słowom z posiedzenia zarządu i rady politycznej TR jest jego zdaniem zwykłym wyrywaniem kilkuminutowego "fragmentu godzinnej debaty" jaka obfitowała w różne tematy. Nadmienia: "My na tym konflikcie zyskamy" przywołując raz jeszcze słowa "szczerość" i "jawność." Jego zdaniem, oprócz TR nikt nie gwarantuje ich prawdziwości.

Oczywiście, nie obyło się bez ocen odnoszących się do Donalda Tuska. Janusz Palikot twierdzi, że premier popełnił trzy główne błędy: "Po pierwsze, upartyjnił konflikt na Ukrainie, zapraszając Kliczkę na swój zjazd, uczynił z bezpieczeństwa Polski element gry partyjnej, co mu się absolutnie odbije czkawką. Po drugie, poszedł na tą debatę w piątek (...) z osobami zajmującymi się niepełnosprawnymi i przegrał tą debatę, i trzy, zaprosił Michała Kamińskiego na swoje listy do Lublina." To wszystko stanowi o słabszej kondycji politycznej premiera w oczach narodu. Kamila Biedrzycka-Osica zapytała tytułem porównania, czy Piotr Duda jest w jakiejś mierze konkurentem dla Tuska. Zaangażowanie szefa związkowców wobec matek z niepełnosprawnymi dziećmi zdaje się być ze wszech miar dobrze widziane. Rośnie jego popularność i zaufanie wśród obywateli. Janusz Palikot nie podziela tego zdania: "To jest dopiero obłuda i cynizm. Nic nie zrobił dla tego środowiska, w żaden sposób się nimi nie zajmował, aż doszło do takiej dramatycznej sytuacji, gdy można zbić osobisty kapitał i wtedy on przychodzi na gotowe." Charakteryzuje go jako bezwzględnego prawicowca, który jest typowy dla tej strony politycznej areny. Zarysowuje nawet pewną ewentualność: "Może doprowadzić do zastąpienia z czasem Jarosława Kaczyńskiego swoją osobą." Nie nastąpi to jednak w najbliższym czasie, ponieważ "Kaczyński jeszcze kilka lat nas będzie męczył."

Koniec rozmowy stanął pod znakiem pisma Żyrinowskiego, które wywołało szereg oburzonych komentarzy. Palikot jest zdania, że należy zawsze "potwierdzać integralność Ukrainy," a propozycję rosyjskiego polityka można obecnie uznawać za "wrzutkę z Moskwy", jak wyraziła się Kamila Biedrzycka-Osica. Uważa też, że Rosjanie z Putinem na czele wykorzystują sposobność i "testują jak daleko się można posunąć." Opowiada się za twardym stanowiskiem wobec Żyrinowskiego.


źródła: TVP INFO

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.