Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3887 miejsce

Paliły się resztki ZOMO-wskiego Golędzinowa

Ponad dwie godziny gasili strażacy pożar, jaki trawił opuszczone od lat drewniane baraki koszar dawnego ZOMO przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie. To okryty złą sławą Golędzinów, gdzie od przedwojnia stacjonowały jednostki prewencji.

Płomienie ogarnęły dwie z kilkudziesięciu drewnianych, wysuszonych konstrukcji po godz. 17. Wozy straży podjechały od strony serwisu samochodowego, a strażacy po rozstawionych drabinach przechodzili przez betonowy płot by dostać się bliżej szalejących płomieni. Baraki stały na tyłach wydziału ruchu drogowego komendy stołecznej policji, wśród wysokich zarośli i krzaków, co dodatkowo utrudniało gaszenie. Strażacy wracali z akcji kompletnie wycieńczeni.
Dym bił wysoko w niebo, szaroczarny słup doskonale widział każdy, kto przejeżdżał przez Most Gdański.
Po kilkudziesięciu minutach w płonących barakach dała się słyszeć seria przytłumionych wybuchów, przypominająca eksplozje karabinowych pocisków.Tak wyglądają ocalałe baraki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Adam
  • Adam
  • 18.04.2011 19:34

Kto byl dowodca ZOMO na Goledzinowie w latach 1972 ... do n.p.1978 i dlaczego na tego oficera mowiono: Mordechaj Anielewicz?. Domyslacie sie?. Dzisiaj zapewne w zyciorysie (tak jak wiekszosc tej nacji) ma napisane : ... " w latach 72 do 78 bral czynny udzial w walce z komuna"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.