Facebook Google+ Twitter

Palnijmy sobie w łeb. Ku chwale ojczyzny!

Obchody przez Polaków świąt narodowych często sprowadzają się do podkreślania wyolbrzymianej narodowej martyrologii. Czy naprawdę nasza tożsamość musi sprowadzać się do łez i płonących zniczy?

Aula jednej ze szkół średnich w zachodniej Polsce. Uczniowie na krzesełkach kręcą się i ziewają, szczęśliwi tylko, że uniknęli lekcji. Na scenie płoną znicze, obok brzozowe krzyże, chryzantemy, drogowskazy na Sybir, w tle "Marsz pogrzebowy" Fryderyka Chopina, nastrój ponury, wręcz żałobny. Nie, ta szkoła nie wprowadza w życie nowej tradycji - organizowania apeli z okazji Zaduszek, nie była to też uroczystość poświęcona upamiętnieniu katastrofy pod Smoleńskiem. Z jakiej więc okazji to całe zamieszanie? Apel dotyczył najtragiczniejszej daty w historii Polski.

Smutna rocznica?

11 listopada 1918 roku odzyskaliśmy niepodległość. Nieszczęśliwy naród płakał i rozpaczał nad tą tragedią. W końcu wszyscy - jak powszechnie wiadomo - przez wieki bili nas i upokarzali, jak tylko chcieli, a my byliśmy szczęśliwymi Winkelriedami i Chrystusami narodów. A teraz? Płaczmy! Już jesteśmy wolni, to tragedia! Już - parafrazując Jacka Kaczmarskiego - "nie mamy o co łbem tłuc", już nie w więzieniu, ale w domach świętować będziemy wigilię. Zapomnieć musimy o uroczej Syberii i rozkosznym zapachu niewoli. Wobec tej niepojętej katastrofy najlepiej będzie jeśli zrobimy coś dobrego dla świata i strzelimy sobie wszyscy w łeb. Chociaż ja proponuję bardziej widowiskowe rozwiązanie. Wykopmy wielki dół w ziemi, wejdźmy do środka i się zasypmy! Po co komu w centrum Europy kraj, który "ani zdechnąć, ani podnieść się nie potrafi"? Oczywiście w tym, co piszę mnóstwo jest sarkazmu, ale myślę, że warto zastanowić się nad sposobem obchodzenia przez Polaków świąt narodowych. 11 listopada jest w rzeczywistości datą jednego z najjaśniejszych wydarzeń w historii naszego kraju. Logicznie rzecz biorąc powinnyśmy się zatem radować i cieszyć, ale my wciąż przydajemy tego typu uroczystościom wiele żałobnego patosu. Czyżby nie było Cedyni, Grunwaldu, Kircholmu, Kłuszyna, Wiednia...?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Pani Doroto. Właśnie jestem w trakcie organizowania obchodów rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 :). Ale na szczegóły przyjdzie jeszcze czas :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trafiłam na Pana artykuł przy okazji przeglądania artykułów kandydujących w konkursie >Dziennikarz Obywatelski 2010 roku< . Po przeczytaniu przypomniała mi się sprawa planowanego balu z okazji 90 Rocznicy Obchodów Święta Odzyskania Niepodległości w 2008 r. Propozycję zorganizowania radosnych obchodów tej szczęśliwej dla nas rocznicy przedstawił wówczas Lech Kaczyński. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5663948,Bedzie_wielki_bal___Prezydent_chce_by_bylo_radosnie_.html Niestety - do balu nie doszło. Dlaczego? Komu ta propozycja nie przypadła do gustu i dlaczego? Na pytania te odpowiedział Wojciech Reszczyński w artykule >Kwas śledzienników< http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9988&Itemid=105
Fragment artykułu:>A co stało na przeszkodzie, aby dwa lata temu poprzeć wielką galę w Teatrze Wielkim, jaką organizował w 90., a więc okrągłą rocznicę odzyskania niepodległości poprzedni prezydent Lech Kaczyński, i wziąć w niej udział? To także miała być radosna i niezwykle uroczysta gala, planowany był nawet bal z udziałem prezydentów innych państw. Ale wówczas Bronisław Komorowski i cała jego formacja odmawiali Lechowi Kaczyńskiemu prawa do świętowania. Tamtą uroczystość zbojkotował nie tylko Bronisław Komorowski. Pogardzili nią także: premier Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Waldemar Pawlak. To w tym mniej więcej czasie Lech Wałęsa zaczął zapraszać światowych przywódców na uroczystość z okazji 25. rocznicy przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Wówczas dziwnym zbiegiem okoliczności minister kultury Bogdan Zdrojewski odwołał tuż przed wielką galą dyrektora Teatru Wielkiego Janusza Pietkiewicza. "Dworska inicjatywa pana prezydenta" - bo tak ją w mediach nazywano - była "za droga" i niepotrzebna "w czasie wielkiego kryzysu", a tytuły prasowe donosiły, że "przywódcy nie chcą tańczyć na balu prezydenta".> Ta więc - były próby uczynienia naszych chlubnych świąt radosnymi ale nie wszystkim się podobały.
Poza tym, czy Pan próbował kiedyś zorganizować zabawę (festyn, radosny koncert, wiec, w szkole, na uczelni, na swoim osiedlu) z okazji jakiegoś zwycięskiego zdarzenia w naszej historii? Bo jeśli nie Pan i Pana rówieśnicy to kto ma się tym zająć?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Autorze, ale z czego sobie palnąć? Pozwolenia na broń nie dostaje się od ręki. Z pożyczonej nie wypada. Z nielegalnej tym bardziej bo to niezgodne z prawem. Więc może lepiej palnąć głową w mur?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Autorem, że za dużo mamy gorzkich żali w świętowaniu. Kreatorzy niepodległości III Rzeczpospolitej wzajemnie się opluwają. Kombatanci walczący o niepodległość II Rzeczpospolitej powymierali.
Spotkanie z kombatantami nie zawsze sprzyja kształtowaniu postaw patriotycznych. Na przykład przed wojną nauczycielka zaprosiła na spotkanie z dziećmi rodaka, który pamietał czasy Powstania Styczniowego. Ten zachęcony do wspomnień snuł taką oto opowieść:
" Powiązalim powstańców, załadowalim ich na furmankę i zawieźlim na posterunek do Moskali."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale, dziękuję za sprostowanie, moja gafa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomaszu, zawsze powinnyśmy mówić o niepodległości i krętej do niej drodze, zawsze pamiętać o ofiarach, ale są też takie momenty, jak 11 listopada właśnie, kiedy pamięci powinna towarzyszyć także radość. I o tym jest mój tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorze, nic dodać, radujmy się! Podajmy sobie dłonie i tańczmy w rytm wiersza Szymborskiej Wisławy :
http://www.youtube.com/watch?v=DWlM9v10wjE !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Koń Rafał
  • Koń Rafał
  • 13.11.2010 23:04

Wiem, że wyjdę na czepialskiego, ale tak gwoli ścisłości chciałbym sprostować:

Pani Urszulo, Słonimskiemu nie chodziło tutaj o Konrada z Mickiewiczowskich "Dziadów" lecz o Konrada z jego powieści poetyckiej "Konrada Wallenroda".

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ulu o Mili pisałam już w 2008 roku. Jako jeden z organizatorów tego biegu miałabym wiele do przekazania, ale mój materiał , okrojony mocno, nie zyskał aprobaty redakcji i szybko zniknął.link W tym roku było ciekawiej. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważne jest ażeby mieć tę świadomość iż jest to Dzień niezwykły, inny -bardziej aniżeli niedziela - od innych!- Panie Andrzeju- słowa przesłanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.