Facebook Google+ Twitter

"Pamięć o kresowych korzeniach tożsamości". Nie zapomnijmy

To tytuł książki pod redakcją księdza dr Andrzeja Hanicha, której prezentacja odbyła się 24 listopada w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu.

Pozycja pod redakcją księdza Andrzeja Hanicha. Fot. Piotr A.Jeleń / Fot. Piotr A. JeleńRepatrianci zwani także Kresowianami, Zabużanami czy też Sybirakami, począwszy od 1945 roku, zaczęli zasiedlać ziemie północne i zachodnie Polski, określane mianem "Ziem Odzyskanych".

Nie zawsze była to wola samych zainteresowanych. Wśród Kresowian znaleźli się bowiem zesłańcy z Syberii i Kazachstanu, więźniowie łagrów i obozów koncentracyjnych reżimu stalinowskiego, żołnierze frontu wschodniego i zachodniego, którzy po powrocie do domu znaleźli się nagle w granicach obcego państwa, czy też wysiedleńcy zmuszeni do opuszczenia rodzinnej ziemi przez władze sowieckie.

I tak, jedni i drudzy załadowani w bydlęce wagony wyruszyli na zachód, nie znając docelowegoDyrektor bytomskiej placówki muzealnej dr Dominik Abłamowicz witając gości, uchylił rąbka tajemnicy swych kresowych korzeni. Na drugim planie Autor spotkania. Fot. Piotr A.Jeleń / Fot. Piotr A. Jeleń przystanku, na którym przyszło im założyć nowe gospodarstwa. Pośród dobytku naprędce pakowanego do wagonów prawie zawsze zabierano kresowe obrazy Matki Boskiej. Bo to właśnie Ona dodawała im otuchy i nadziei, jednocześnie w czasie podróży, jak i już u jej kresu.

W pierwszym z rozdziałów książki profesor Stanisław Sławomir Nicieja wybitny opolski historyk, rektor Uniwersytetu Opolskiego, autor znakomitych monografii o Kresach, tak zobrazował efekty działań II wojny światowej: "Polska w wyniku wojny i układów w Jałcie straciła w 1945 r. na wschodzie 160 miast i pół swego terytorium. Została przesunięta na mapie Europy jak klocek - 250 km na zachód. W połowie XX wieku doznała największego wstrząsu w swych dziejach, nie tylko wymordowano w krótkim czasie 6 mln jej obywateli i większość miast - w tym stolicę - obrócono w perzynę. Ale tę jej ludność, która przeżyła pożogę, milionami przesiedlano, usuwając ją z własnych domów, które w większości budowali Niemcy - sprawcy II wojny światowej. Taka masakra - nie jest to za ostre słowo - oraz wędrówka ludów w 1945 r. nie miała precedensu wcześniej w historii Europy."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Pamięć o historii ziem utraconych należy przechowywać w słowie pisanym.
Żywych świadków historii niebawem zabraknie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.11.2010 09:53

Bardzo potrzebny artykuł,ze względu na to,że czas upływa,i pamięć powoli zaciera i "Pamięć o kresowych korzeniach tożsamości" i w końcu,że Lwów,Tarnopol,Truskawiec to polskie miasta.
Ale jestem ciekaw,czy istnieje w Polsce ruch,czy organizacja,która by podjęła pytanie o powrocie majątków (kamienic,domów,itd)faktycznym gospodarzom we Lwowie,Truskawcu...,czyli pytanie o restytucji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.11.2010 09:44

@ Piotr Wierzbicki - podzielam Pana spostrzeżenia. Ludzie nie tylko ze Lwowa mają radosne serce i duszę. Są otwarci na ludzi, lubią śpiewać. Śpiew jest mową duszy.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze i pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałem okazję poznać ludzi ze Lwowa i okolic tamtych czasów, różnej narodowości. Jedno co utkwiło mi w pamięci to to, że kto pochodzi ze Lwowa, nie może być złym Człowiekiem. Wiedzę, którą od nich otrzymałem funkcjonuje we mnie po dziś dzień.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ja dziękuję. Jestem córką lwowiaka, który po wojnie nigdy nie odwiedził rodzinnego miasta - nie chciał go oglądać w obcych rękach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wychowałam się na ziemiach odzyskanych. Był tam tygiel kulturowy. Do tej pory jeszcze można rozpoznać tych " zza Buga", chociażby po śpiewnej mowie, innej kuchni i tęsknocie za ziemią ojców...
Wybrał Pan ciekawą książkę do recenzji.
Jeśli kogoś interesuje ta tematyka, polecam książkę "We Lwowie i na Pokuciu" Kazimierza Nahlika, wydaną przez Arcana.
"We Lwowie i na Pokuciu to pełne nostalgii, niezwykle barwne i pełne szczegółowych obserwacji wspomnienia z dzieciństwa i młodości w przedwojennej Polsce. Wędrujemy z autorem po ukochanym Lwowie, Dublanach, Wiszniowie, Oleszowie, przystajemy, aby popatrzeć na niezwykły Dniestr. Szczęśliwi, którym w siwych latach życia wolno cieszyć się widokiem znajomych wzgórz, dolin, i drzew znajomych. Mnie, któremu jak wielu moim Rodakom drogę do ukochanych stron rodzinnych zamknięto, niech chociaż pamięć pozwoli przywołać ich wspomnienie."

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.11.2010 21:13

Jest to mój ulubiony temat. Moi dziadkowie oraz ojciec też pochodzą z kresów. Mają swoją bogata historię.
Dobry materiał, Panie Piotrze.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr, dziękuję za relację.
Piękny fragment przytoczyłeś...
Pozdrawiam.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.