Facebook Google+ Twitter

"Pamięć Umarłych", czyli zemsta zza grobu. Znowu

"Pamięć Umarłych" to druga z cyklu czterech mikropowieści autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej. Ich motywem przewodnim jest upał. W "Pamięci..." - upał amerykańskiego południa.

Materiały promocyjne / Fot. OkładkaNigdy nie byłem wielkim fanem westernów. W zasadzie do dziś nim nie jestem. A "Pamięć Umarłych" to opowieść grozy osadzona w stylistyce znanej z westernów - miasteczko na amerykańskim południu, kowboje, napady na banki, złoża ropy naftowej, no i obowiązkowe publiczne wieszanie przestępców. W otoczeniu wszystkich atrakcji rodem z dzikiego zachodu autorka znalazła przestrzeń, którą wypełniła grozą. Niestety, już nie tak atrakcyjną jak w "Czerni", poprzedniej powieści należącej do cyklu "Upiór Południa".

Fabuła "Pamięci Umarłych" jest bardzo prosta. Oto pewna grupa ludzi wynajmuje człowieka, aby ten zabił innego człowieka. Dzięki temu staną się posiadaczami ziemi, pod którą znajdują się bogate złoża nafty. Jak okazuje się później, są na tyle podli, że mordują osobę, którą wynajęli do zabójstwa i okradają ją z pieniędzy, które otrzymała za dobrze wykonaną pracę. Jakiś czas później wynajęty morderca wraca zza grobu aby dokonać zemsty na swoich byłych pracodawcach. W międzyczasie poznajemy tragiczną historię rodziny lokalnego szeryfa - żona zmarła w męczarniach a śmierć jego córki pozostaje tylko kwestią czasu...

"Pamięć umarłych" nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia jak "Czerń". Nie dlatego, że nie lubię westernów - dobry horror osadzony w tej stylistyce jest zawsze dobrym horrorem, a westernowe realia tylko tłem (vide 3 część "Alone in the Dark" - stara gra na PC, którą jeszcze pamiętają niektórzy z nas). Jednak "Pamięć Umarłych" sprowadza się do naprawdę przewidywalnej fabuły, znanej z wielu innych produkcji z duchami w roli głównej. Powrót zza grobu by dokonać zemsty na żywych jest jedną z podstaw japońskich "kaidan" i zarazem wszystkich popularnych filmów grozy z Kraju Kwitnącej Wiśni, które to wyrosły na schematach obecnych w ludowych legendach. Wystarczy pomyśleć o takim "The Ring" czy "Ju-On". W "Pamięci Umarłych" zabrakło oryginalności, autorka postawiła na sprawdzony scenariusz, aby go uatrakcyjnić akcję osadziła w dość nietypowych dla horroru realiach.

"Pamięć Umarłych" czyta się lekko, tak samo jak "Czerń". Można powiedzieć, że jest to lektura szybka, miła i przyjemna. Miłośnicy wyszukanej rozrywki nie znajdą tu jednak za dużo dla siebie. Miłośnicy tych samych historii opowiadanych w kółko będą czuli się jak u siebie w domu. W końcu nie ma to jak usłyszeć kolejną historyjkę o duchu, który powrócił z zaświatów by zemścić się na tych, którzy go skrzywdzili.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Lubię westernowy klimat pomieszany z fantastyką czy horrorem.
Może nada się na czytadło do metra:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.