Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16266 miejsce

Pamiętajmy, że Polska to Europa

Rodzime media i politycy uwielbiają kojarzyć ze sobą dwie nazwy geograficzne: Polska i Europa. Są używane, a raczej nadużywane są w dziesiątkach konfiguracji, z których kilka to absolutne szlagiery.

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Europa-mapa_polityczna.png&filetimestamp=20070216195951 / Fot. WIKIPEDIA„Polska jest częścią Europy” – to najbardziej stanowcze i odkrywcze zdanie, podawane w komentarzu lub podsumowaniu, ma przekonać wszystkich, że jest bardzo dobrze. Czyli, że osiągnęliśmy standard europejski. Czasami ma jednak sarkastyczny wydźwięk, bo autor używa go jako kontrastu dla wybitnie negatywnych zjawisk, zaobserwowanych w kraju. Najczęściej łączy go wówczas z poprzedzającymi określeniami typu „ a przecież” lub „wydawać by się mogło, że”.
„Polska wchodzi do Europy”- quasi optymistyczne stwierdzenie, często używane jako podsumowanie ekonomicznego lub społecznego procesu, który w opinii dziennikarza czy polityka podąża w dobrym kierunku. Gdy są zastrzeżenia, wówczas w miejsce stwierdzenia pojawia się pytanie : „ Kiedy Polska w końcu wejdzie do Europy? ” lub „Kiedy Polska stanie się częścią Europy ? ” i już wszyscy powinni wiedzieć o co chodzi.

Słowo-klucz


Mamy więc słowo, symbol nowoczesności i pożądania: Europa.
Przypomnę tutaj nieśmiało, że pod względem geograficznym, historycznym i kulturowym tereny Polski od zawsze należały do Europy, a więc we wszelkich dyskusjach na temat związków Polski i Europy powinno być to brane pod uwagę. Tymczasem, Europa wciąż jawi się w mediach i polityce jako ziemia obiecana, coś co mamy w zasięgu ręki, ale wciąż nie jest do końca osiągalne.
Myślę, że największe spustoszenie w naszych umysłach poczyniła era żelaznej kurtyny i związana z tym okresem komunistyczna bieda. Przez czterdzieści pięć powojennych lat uparcie wymazywano z naszej świadomości historyczne powiązania z ekonomią i kulturą Europy, znajdującej się po drugiej strony żelaznej kurtyny. Wmawiano nam, że to my jesteśmy najlepszą częścią świata, mając na myśli komunistyczną Eurazję.
Zachodnia i południowa Europa kapitalistyczna była zła do szpiku kości a jej byt tymczasowy. Kwestią czasu było światowe zwycięstwo komunizmu. Oczywiście, większość rodaków nie wierzyła w podobne bzdury. Polacy jeździli za granicę i widzieli świat realny, a nie propagandowe fantasmagorie.
Oprócz niewątpliwych zalet, wyjazdy zaczęły jednak utwierdzać nas w przekonaniu , że jesteśmy obywatelami Europy drugiej, gorszej kategorii. Byliśmy zacofani i biedni, przytłoczeni reżimem i ekonomią niedoboru. Wówczas, chyba najbardziej, wyryło się w naszych umysłach narodowe poczucie niższości. Pomimo przemian ustrojowych i wejścia do Unii Europejskiej ślady takiego poczucia funkcjonują po dzień dzisiejszy, nie tylko pod względem materialnym, ale również kulturowo-obyczajowym.

A młodzież czuje się Europejczykami


Najmniej owym poczuciem niższości jest skażona wykształcona, znająca języki obce młodzież. Nie ma żadnych oporów i problemów z własną tożsamością. Na zachodzie Europy czuje się jak ryba w wodzie, instynktownie utożsamia się z wielowiekowym dziedzictwem Europy. Tak było w przedwojennej Polsce, której wykształceni obywatele nawet nie zastanawiali się do jakiej części kulturowej i gospodarczej świata należy ich kraj. Fakt bycia częścią szeroko rozumianej Europy był oczywisty.

Szkoda, że wśród wielu obecnych żurnalistów, komentatorów i polityków tak mało jest tak zdecydowanych postaw. Być może to efekt braków w wykształceniu, szczególnie dobrej znajomości języków obcych. Myślę, że najwyższy czas otrząsnąć się z marazmu. Już dość biadolenia i czekania na mityczną Europę. Odwagi! Europa już tu jest! Od zawsze!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.