Facebook Google+ Twitter

Pamiętnik dzielnicowego: "Olej"

Praca w policji nie jest ani dobrze płatna, ani też przyjemna, zwykle to monotonna służba patrolowa. Bywają w niej sytuacje dramatyczne, ale i komiczne, które nawet po latach można opowiadać wnukom.

Większość tych komicznych zdarzeń jest konsekwencją sztywnych ram prawnych, których zmuszeni jesteśmy przestrzegać, a które nie zawsze pokrywają się z naszym poczuciem sprawiedliwości.

Dla zobrazowania sytuacji posłużę się przypadkiem mieszkańców bloku na jednym z miejskich osiedli. Na interwencję skierował nas dyżurny komendy, który odebrał telefon od zgłaszającego sprawę z nietrzeźwym sąsiadem mieszkańca. Już po kilku minutach, w pełnym rynsztunku pojawiliśmy się pod wskazanym adresem, gdzie zgłaszający z rodziną i kilkoma sąsiadami przedstawili nam dręczący ich od kilku miesięcy problem.

- Panie władzo, ten pan wprowadził się do swojej mamusi, bo żona mając dość jego pijaństwa
i wiecznych awantur, wyrzuciła go z domu. Od tego czasu nie mamy chwili spokoju. Ten pan notorycznie się upija, dobija się do wszystkich drzwi, jakie napotka na swej drodze, idąc do mieszkania na trzecim piętrze; wrzeszczy, a nawet sika po drzwiach sąsiadów, tym, którzy mu zwrócili uwagę na niestosowne zachowanie.

Uzbrojeni w powyższe informacje udaliśmy się więc do mieszkania wspomnianego awanturnika, ten jednak miał w głębokim poważaniu zarówno sąsiadów, jak i służby mundurowe, w związku
z czym po dłuższym bezskutecznym pukaniu do drzwi wróciliśmy do zgłaszających interwencję. Wcześniej w kilku zdaniach pouczyłem mieszkańców o możliwości złożenia wniosku o ukaranie tego pana przez sąd. Jednocześnie poinformowałem ich o braku możliwości przeprowadzenia skutecznej interwencji w chwili obecnej, gdyż w przypadku braku zagrożenia życia i zdrowia nie wolno nam wejść do mieszkania.

Tu pojawił się kolejny kłopot, bo mieszkańcy obawiali się zemsty i za żadne skarby nie chcieli być świadkami w sądzie. Widząc ich bezradność i bezsilną złość obracającą się niestety przeciwko nam podejmującym interwencję, wskazałem im (prywatnie) inne, nieco drastyczne zakończenie tej rozgrywki, bo ustanowienie dyżurów policji na klatce schodowej nie wchodziło raczej w grę.

Zasugerowane rozwiązanie zaistniałego dylematu było nad wyraz proste i zostało przyjęte przez mieszkańców z zadowoleniem, dzięki czemu mogliśmy zakończyć nasze czynności. O skuteczności tego rozwiązania przekonałem się niebawem, spotykając przypadkowo jednego
z mieszkańców na zakupach. Początkowo tylko mi się przyglądał, jednak po upewnieniu się, że ja to ja, podszedł do mnie i rozpromieniony wypalił:

- Panie władzo, pomogło! Ten pomysł z „przypadkowo” rozlanym na schodach olejem ze smażenia frytek był genialny. Za pierwszym razem facet tylko się poobijał i po kilku dniach znowu rozrabiał, ale za drugim razem wybił sobie parę zębów i złamał nogę. Przez trzy tygodnie mieliśmy święty spokój. Niedawno zaczął chodzić, ale to już nie ten sam człowiek - kłania się wszystkim, mówi „dzień dobry”, a po schodach to chyba na rękach chodzi, bo go wcale nie słychać.

Powyższy tekst ma charakter fabularny. Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.08.2010 09:18

Często to jedyne wyjście:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe, czyli brać sprawę w swoje ręce:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zainteresowanych przygodami dzielnicowego zapraszam też tu link oraz tu link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirku, proponowane przez Ciebie rozwiązanie może byłoby i skuteczniejsze, ale z pewnością też bardziej ryzykowne dla innych mieszkańców. W kwestii zaspokojenia ciekawości pana Maca, który z powodu zacietrzewienia zupełnie zatracił zdolność czytania ze zrozumieniem i nie potrafi z treści "wyłowić" informacji, ośmielę się podać, że od 1992 r. nosiłem niebieski mundur, może się więc pan "godnie zastanawiać", czy była to milicja, czy też inna formacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

OJEJQ złamanie nogi, to musiało boleć o zębach nie wspomnę. Czy nie byłoby bardziej humanitarnie wybrać drzwi na które najczęściej oddaje mocz, podłączyć do gniazdka 220 V?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usuniętego komentarza widać nie grzeszy inteligencją. Beletrystyka, bowiem tym się różni od rzeczywistości, że często się z nią rozmija.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.