Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Dział: Wolna myśl

Ocena: 20pkt

Oceń:

Pan bredzi, panie Dawkins


Co jakiś czas na łamach tzw. prasy popularnej pojawia się wypowiedź kogoś w rodzaju p. Dawkinsa mówiąca, że religia powinna wreszcie umrzeć.


Na tym można skończyć wywody, ale pozostało coś jeszcze. Otóż wspomniani na początku luminarze nauki z jakichś przyczyn nie wspominają, że cała nauka opiera się na pewnych pojęciach i założeniach, których żadna teoria naukowa nie jest w stanie wyjaśnić i zdefiniować.

Każda naukowa teoria, aby taką być, musi poprawnie opisywać zjawisko, wyjaśniać jego przyczyny i przewidywać następstwa. Musi więc być prawdziwa. Ale cóż to znaczy? Jest wiele definicji prawdy. To jednak mają wspólne, że uznają, iż coś takiego jak prawda w ogóle istnieje. Żeby mówić o prawdzie, musimy uznać, że jest ona niezależna ani od człowieka, ani od sytuacji, w której on się znajduje. Inaczej byłaby czymś względnym, a taka nie pozwoliłaby powiedzieć o świecie niczego pewnego. Stale by się zmieniała. Musi więc być prawda zakorzeniona w rzeczywistości pozostającej poza światem, czyli mieć charakter absolutny (np. boski).

Naukowe poznawanie świata opiera się na założeniu, że świat, jaki widzimy, jest taki właśnie. Podlega takim prawom, które jesteśmy w stanie sformułować i dostrzec ich konsekwencje. Czy jednak jest to prawda? Czy w świecie samym w sobie istnieją jakiekolwiek stosunki matematyczne? Istnieje coś dalej, bliżej, wcześniej, później? A może to tylko nasza świadomość jest tak ukształtowana, że inaczej świata postrzegać nie potrafi? Immanuel Kant i Edmund Husserl obszernie na ten temat pisali. I choć wydaje się, że rozważania powyższe prowadzą donikąd, jedno jest pewne: założyliśmy, że zmysły nas nie mylą, pokazują świat takim, jakim on jest, tylko założenia tego nie jesteśmy w stanie udowodnić. Nauka nie jest w stanie udowodnić.

Kolejną sprawą jest zdumiewająca łatwość tworzenia nowych pojęć, mających wyjaśnić np. potrzebę istnienia kultury czy religii. Chodzi mi na przykład o tzw. memy. Pozostawiam na boku fizjologiczne znaczenie pojęcia, jeśli oczywiście coś takiego jak mem w mózgu można odnaleźć. Apeluję jednak do ludzi nauki, aby byli nieco bardziej ostrożni we wprowadzaniu nowych pojęć. Przypomnijcie sobie państwo historię eteru czy cieplika. Teorie nie grały, więc znaleziono protezy. A potem okazało się, że fala elektromagnetyczna rozchodzi się także w próżni, odpowiada ona również za rozgrzewanie się przedmiotów. Warto przypomnieć sobie średniowieczną zasadę zwaną „brzytwą Ockhama”: nie mnożyć bytów ponad potrzebę. Szkoda że modni naukowcy nie mają o niej bladego pojęcia jak zresztą o wielu innych sprawach.

Tekst inspirowany myślą Leszka Kołakowskiego.

Zobacz także:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 5

Sortuj komentarze:

Rafał Tryścień 24.12.2009 01:53

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 56

Ową dyskusję, miedzy teistą i ateistą, można "przełożyć" na relację wiary i nauki, gdzie wiarę utożsamia się z teistą, naukę z ateistą

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Tryścień 24.12.2009 01:51

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 59

Bardzo ciekawy i bogaty treściowo artykuł. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie coś skomentuję obszerniej, ponieważ poruszone zagadnienia, jak Pan słusznie zauważył, są fundamentalne dla całej nauki, a dla człowieka szczególnie. Oczywiście, nie porusza się tych pytań w naukach szczegółowych i w życiu "potoczny", codziennym, natomiast przyjmuje się jako pewnik wiele kwestii, gdyż zmusza nas do tego życiowa praktyka.

Na razie mogę zaprosić do dyskusji na temat relacji i budowy ewentualnego mostu w relacji między ateistą i teistą - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 22.12.2009 18:56

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 50

" Wiem, że nic nie wiem ".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz Śledziewski 22.12.2009 18:26

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 63

Dziwię się niepomiernie obiegowemu dziwactwu, jakoby w Boga wierzył sam plebs. Naukowcy zaś wyłącznie z racji sposobu podejścia do szeroko pojętego - Istnienia, nie mogą dopuścić ewentualności występowania "Sił" do Których pomacania naukowiec nie może znaleźć sposobu - mimo usilnych starań.
Według mnie, to jest jedna z wielu anomalii w doświadczanym i widzianym świecie. Nazywam to "Naukowe Podejście" anomalią, ponieważ w moim odczuciu, to właśnie Naukowiec powinien ciemnocie udowadniać istnienie Owej Siły Wyższej, która posiada niewyobrażalną dla człowieka Moc Wszelaką, która pozwoliła Jej na stworzenie bytu wszechświata i dalsze zaprogramowanie jego rozwoju. Zależności i prawidłowości występujące w wszechświecie nie pozwalają mieć w tym względzie, żadnych wątpliwości. Co robią naukowcy? Naukowcy odkrywają, odtwarzają tylko to, co zostało użyte do tworzenia Wszechświata przez Ową Siłę i wielce się tym chełpią.
Może mnie ktoś zarzucić, że Owa Siła nie była tak całkiem silna, skoro nie była w stanie przeciwstawić się występowaniu w stworzonym przez siebie wszechświecie defektów. Na taki zarzut mogę jedynie odpowiedzieć, że równolegle występują dwie Siły - jedna konstruktywna, druga destruktywna. Takie rozumowanie pozwala mi na nazwanie Owej Siły - Bogiem i na wiarę w Niego. Czu wszystkiego co występuje w wszechświecie można pomacać, dotknąć? Na pewno Nie! Czy ktoś dotknął "Życie"? - Nie! A jednak Ono istnieje. Czy jakiś naukowiec może powiedzieć, jakie przemiany, jakie zjawiska muszą wystąpić, co musi z istoty żywej ulecieć, aby te same organy w danej chwili stały się martwą materią a nie żyjącym organizmem? Co podtrzymuje życie istot? - Kontakt z otoczeniem - ? Zróbcie coś naukowcy, abym pojął.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyna Firla 22.12.2009 17:49

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 54

Bardzo ciekawy tekst, moim zdaniem te rozważania mogą tylko poprawić nastrój.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.