Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43550 miejsce

Pan bredzi, panie Dawkins

Co jakiś czas na łamach tzw. prasy popularnej pojawia się wypowiedź kogoś w rodzaju p. Dawkinsa mówiąca, że religia powinna wreszcie umrzeć.

Przy okazji są prezentowane coraz bardziej niedorzeczne i niedowodliwe wyjaśnienia genezy wierzeń religijnych oraz ich „prawdziwej” roli w społeczności ludzkiej. Potem niezbyt rozgarnięci obywatele powtarzają te bzdury, wprawiając wzmiankowanych luminarzy w jeszcze większą pychę i samozachwyt.

Ideologicznie rozumiany ateizm nie jest niczym nowym. Od czasów oświecenia jest obecny wśród ludzi nauki. Swoje apogeum przeżywał w XIX wieku, kiedy to August Comte ogłaszał zasady scjentyzmu. Realizowało je potem wielu proroków nowej wiary - bo niestety i nauka stała się dla niektórych ekwiwalentem religii. I chociaż wielu było ateistów, którzy swoje poglądy opatrywali, charakterystycznym także dla wierzących, znakiem niepewności, jednak to właśnie
nieomylne słowa Czcicieli Nauki najgłośniej się roznosiły. I dzisiaj możemy usłyszeć wrzask kapłanów „jedynie słusznej” drogi poznania.

A ja, skromny wielbiciel Zofii, postanowiłem im przed świętami, o zgrozo, religijnymi, popsuć nieco samopoczucie.

Czytając wypowiedzi pewnych biologów, fizyków i innych, odnoszę wrażenie, że choć w swojej branży niejeden jest autorytetem, jednak brak im podstawowej wiedzy filozoficznej. Dlaczego powinni ją posiadać? Ponieważ dyskusja o sensie i naturze religii jest dyskusją filozoficzną! Tylko Matka Wszystkich Nauk ma odpowiednie narzędzia, aby problem rozważać i do jakichś wniosków dotrzeć. A dwie jej córy: metafizyka i epistemologia (nauka o poznaniu) najlepiej się do tego nadają.

Metafizykę nieraz już grzebano, więc pozostawmy ją na boku. Jedna jej zasada przyda się nam nieco później. Zajmijmy się epistemologią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ową dyskusję, miedzy teistą i ateistą, można "przełożyć" na relację wiary i nauki, gdzie wiarę utożsamia się z teistą, naukę z ateistą

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy i bogaty treściowo artykuł. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie coś skomentuję obszerniej, ponieważ poruszone zagadnienia, jak Pan słusznie zauważył, są fundamentalne dla całej nauki, a dla człowieka szczególnie. Oczywiście, nie porusza się tych pytań w naukach szczegółowych i w życiu "potoczny", codziennym, natomiast przyjmuje się jako pewnik wiele kwestii, gdyż zmusza nas do tego życiowa praktyka.

Na razie mogę zaprosić do dyskusji na temat relacji i budowy ewentualnego mostu w relacji między ateistą i teistą - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Wiem, że nic nie wiem ".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziwię się niepomiernie obiegowemu dziwactwu, jakoby w Boga wierzył sam plebs. Naukowcy zaś wyłącznie z racji sposobu podejścia do szeroko pojętego - Istnienia, nie mogą dopuścić ewentualności występowania "Sił" do Których pomacania naukowiec nie może znaleźć sposobu - mimo usilnych starań.
Według mnie, to jest jedna z wielu anomalii w doświadczanym i widzianym świecie. Nazywam to "Naukowe Podejście" anomalią, ponieważ w moim odczuciu, to właśnie Naukowiec powinien ciemnocie udowadniać istnienie Owej Siły Wyższej, która posiada niewyobrażalną dla człowieka Moc Wszelaką, która pozwoliła Jej na stworzenie bytu wszechświata i dalsze zaprogramowanie jego rozwoju. Zależności i prawidłowości występujące w wszechświecie nie pozwalają mieć w tym względzie, żadnych wątpliwości. Co robią naukowcy? Naukowcy odkrywają, odtwarzają tylko to, co zostało użyte do tworzenia Wszechświata przez Ową Siłę i wielce się tym chełpią.
Może mnie ktoś zarzucić, że Owa Siła nie była tak całkiem silna, skoro nie była w stanie przeciwstawić się występowaniu w stworzonym przez siebie wszechświecie defektów. Na taki zarzut mogę jedynie odpowiedzieć, że równolegle występują dwie Siły - jedna konstruktywna, druga destruktywna. Takie rozumowanie pozwala mi na nazwanie Owej Siły - Bogiem i na wiarę w Niego. Czu wszystkiego co występuje w wszechświecie można pomacać, dotknąć? Na pewno Nie! Czy ktoś dotknął "Życie"? - Nie! A jednak Ono istnieje. Czy jakiś naukowiec może powiedzieć, jakie przemiany, jakie zjawiska muszą wystąpić, co musi z istoty żywej ulecieć, aby te same organy w danej chwili stały się martwą materią a nie żyjącym organizmem? Co podtrzymuje życie istot? - Kontakt z otoczeniem - ? Zróbcie coś naukowcy, abym pojął.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy tekst, moim zdaniem te rozważania mogą tylko poprawić nastrój.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.