Facebook Google+ Twitter

Pan Kazimierz i jego 40 psów

Alf, Makumba, Tusipek, Kokolina, Cypisek - każdy z psów ma swoje, często bardzo oryginalne imię. Każdy z nich jest zapatrzony w swego właściciela.

Pan Kazimierz z jednym ze swoich psiaków. / Fot. Jarosław MiszczakKilkanaście lat temu pan Kazimierz dostał od miejscowego proboszcza kilka psów. Ma dobre serce, więc przygarnął je pod swój dach. Wieść o tym rozniosła się szybko i "życzliwi" ludzie podrzucali kolejne. Zwierzęta nie były sterylizowane i kastrowane, więc zaczęły się pojawiać szczenięta, a o nowe domy dla nich było ciężko. Dlatego dziś w gospodarstwie przebywa 40 psów. Większość z nich to średnie psiaki, nie sięgają wyżej niż do kolan swego właściciela.

Pan Kazimierz z żoną / Fot. Jarosław MiszczakPan Kazimierz mieszka z żoną na południowym skraju województwa łódzkiego - oboje to starsi ludzie z dużymi problemami zdrowotnymi, utrzymują się z rent. Z roku na rok mają coraz mniej sił, a potrzeby nie maleją. Utrzymanie tak dużej gromady zwierząt wymaga wiele wysiłku oraz sporych nakładów finansowych - mimo, iż psy nie są duże, dzienna porcja jedzenia dla nich to przynajmniej kilkanaście kilogramów. Nie wspominając o opiece weterynaryjnej, szczepieniach czy odrobaczeniach. Dla tego właściciel postanowił poszukać pomocy - zgłosił się do urzędu gminy, lecz poza deklaracjami nie otrzymał nic. Zaproponowano, aby znaleźć lekarza weterynarii, który na własny koszt przeprowadzi sterylizacje, żeby zapobiec niekontrolowanemu mnożeniu się psów. Niestety ten pomysł również się nie udał.

Krecik - jeden z ulubieńców właściciela / Fot. Jarosław MiszczakKilka dni temu zgłoszenie o ciężkiej sytuacji 40 psów wpłynęło do Fundacji Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt. Fundacja postanowiła pomóc. Osiem osób, trzema samochodami udało się na oddalone od Łodzi 130 km miejsce. Przedstawiciele Fundacji zabrali ze sobą 300 kg karmy oraz środki na odrobaczenie i odpchlenie.

Wszystkie psy zostały odrobaczone i odpchlone / Fot. Jarosław Miszczak- Otrzymaliśmy zgłoszenie o ok. 40 psach, które przebywają w trudnych warunkach - mówi Natalia Łukaszewicz z Fundacji - na miejscu okazało się, że sytuacja nie jest tak dramatyczna jak się spodziewaliśmy. Psy nie były wygłodzone, nie wykazywały oznak agresji, jednak od dawna nie były szczepione oraz odrobaczane. Poza tym właściciele nie mają środków ani możliwości zajmowania się tak dużą liczbą zwierząt. Zostawiliśmy na miejscu karmę oraz odrobaczyliśmy i odpchliliśmy wszystkie psiaki. Sporządziliśmy również ich listę - część z nich trafi wkrótce do adopcji.

Przedstawiciele Fundacji przekonali pana Kazimierza, aby nie brał więcej psów pod opiekę oraz zgodził się na oddanie przynajmniej niektórych ze swoich podopiecznych do adopcji. Postanowiono również skontaktować się z miejscową lecznicą weterynaryjną w celu przeprowadzenia sterylizacji oraz zapewnienia opieki lekarskiej dla wszystkich psów.

Przedstawiciele Fundacji przywieźli na miejsce 300kg karmy dla psów. / Fot. Jarosław Miszczak-Apelujemy do Państwa o pomoc - mówi Natalia Łukaszewicz - można wpłacać dowolne kwoty na konto Fundacji z dopiskiem "Psy pana Kazimierza". Wkrótce również na stronie internetowej Fundacji (www.niechcianeizapomniane.org) będzie można zobaczyć psy, które będą szukały nowych domów.

Historia pana Kazimierza powinna być ostrzeżeniem dla osób, które z miłości do zwierząt przygarniają kolejne pod swój dach. Należy zawsze pamiętać, że pies w domu niesie za sobą dużą odpowiedzialność - trzeba być pewnym, że będzie się w stanie zapewnić mu odpowiednie warunki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ech, żeby to była tylko kwestia żałowania pieniędzy to byłoby i tak dobrze. Większość ludzi zupełnie nie zdaje sobie sprawy z konieczności sterylizacji a wręcz jest jej przeciwnikami w myśl wielu mitów. A że po sterylizacji to pies tyje, a że suka powinna przynajmniej raz mieć małe itp.
O konsekwencjach przypadkowego rozmnażania niewiele osób niestety myśli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Utrapienie - wynikające z dobrego serca i przyzwoitości, ktorych nie wykazują ani ludzie podrzucajacy psy, ani władze gminy. Tym razem przyszła pomoc sensowna i w samą porę.

Największym problemem jest to, że ludzie majacy psy żałuja na zabieg i ich nie sterylizują.To uwaga ogólna, bo taka jest w Polsce rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomicie rozumiem sytuację Kazimierza sam mam dwa. Jakbym miał 40 tobym zwariował taka sfora to utrapienie nie wyobrażalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.