Facebook Google+ Twitter

Pani Hania

Chodzi o mnie. Dużo podróżuję i często kłaniają mi się miło jakieś osoby. – Witam pani Haniu! Albo stają i radośnie przytupując wykrzykują: O, pani Hania!

Nie mam pamięci jak słoń, więc wpadam w panikę, że kogoś nie poznałam. Zawsze na wszelki wypadek robię uradowaną minę i przeważnie słusznie, bo okazuje się, że jednak osobę spotkałam na swoim wernisażu, gdzie było 400 osób, ale też bywa wręcz przeciwnie.

I okazuje się, że osoba widziała mnie ostatnio w telewizji, a nie zna wcale. Na podstawie ilości przywitań na ulicy i w sklepach wyrabiam sobie pogląd na temat tego, kto mnie ogląda i lubi. Ostatnio zrobiłam rachunek i doszłam do wniosku, że są to głównie kobiety od 15 do 60 lat. Raczej eleganckie, ładne i pogodne.

Kamień z serca. Zdarzają się faceci, ale są mniej serdeczni i przeważnie zaczynają od zabawnego tekstu. – Dlaczego, pani Haniu, nie lubi pani mężczyzn i nam ciągle dokucza?

Boże! Jak można posądzać kobietę, cztery razy mężatkę, o brak sympatii do mężczyzn? To co powiedzieć o pannach i mężatkach jednorazowych? Zgodnie z logiką, powinny mężczyzn nienawidzić.
Ta rozpoznawalność nie jest aż tak duża, żeby była uciążliwa, choć zdarza się to na festiwalach, gdzie młodzież walczy o czyjekolwiek autografy, a człowiek by sobie poszedł z koleżanką na kawę. Nic z tego. Za trzema podlotkami ustawia się kilkadziesiąt i każda macha notesikiem. / Fot. Rys. Hanna Bakuła

Często jeżdżę na różne wodne kuracje i tam jest naprawdę zabawnie. W windzie bezceremonialnie patrzy na mnie kilka osób. W basenie każdy chce stanąć blisko, żeby zobaczyć jak ćwiczę. W przebieralni jestem zabawnie podglądana, czy aby nie mam jakiegoś defektu, o którym by można było pogadać przy kolacji. Niestety, nie mam. Za to podpisuję karty zabiegowe.

Kiedyś w autobusie rozdawałam autografy na biletach, a jeszcze kiedyś na paragonach w sklepie i pomału rozpoznawalność stała się mile normalna, choć daleko mi do serialowych gwiazd.
Piszę to dlatego, że ostatnio oglądałam wywiady z dziećmi, które zapytano, kim chciałyby być. Wszystkie dziewczynki odpowiedziały, że chcą być sławne. Chciały rozdawać autografy i być w gazetach, ale nie potrafiły podać powodu, dla którego ktoś by się miał nimi interesować. Jakby uznały sławę za rodzaj zawodu wykonywanego.

Zabawne. Ja chciałam być strażakiem, konduktorką, lekarzem, fryzjerką, ale o popularności nie marzyłam nigdy. Może dlatego słyszę okrzyki: – Pani Haniu, miło panią widzieć. Bardzo za nie dziękuję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.