Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44673 miejsce

Panie, panowie – "A Chorus Line"!

Casting czas zacząć! Angaż otrzyma tylko osiem osób – najzdolniejszych i najwytrwalszych. Liczy się śpiew, taniec i aktorstwo. Ale w broadwayowskim musicalu „A Chorus Line” równie ważna staje się… osobowość.

Musical „A Chorus Line” miał swoją premierę na Broadwayu w 1975 r., gdzie zagrano go ponad 6 tys. razy. Do dziś znajduje się w światowej czołówce spektakli najdłużej wystawianych. Otrzymał liczne prestiżowe nagrody, m.in. za najlepszą sztukę sezonu, reżyserię, muzykę i choreografię oraz nagrodę Pulitzera za dramat. Cieszył się ogromną popularnością na scenach całego świata, ale nie był nigdy wystawiany w Polsce. Dopiero 3 października, we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol, miała miejsce polska prapremiera tego musicalu według oryginalnej koncepcji reżyserskiej i choreograficznej Michaela Bennetta, odtworzonej i przystosowanej na potrzeby Capitolu przez Amerykankę Mitzi Hamilton. Zrealizowała już ponad trzydzieści wersji „A Chorus Line” na całym świecie i jest związana ze spektaklem od samego początku. Jej historia zainspirowała postać Val, którą Mitzi Hamilton grała później na Broadwayu. Scenariusz musicalu powstał z nagrań robionych podczas castingów organizowanych przez Michaela Bennetta, składa się z rozmów z tancerzami, ich doświadczeń i przeżyć zawodowych oraz osobistych dramatów.

Ukłon złożony anonimowym tancerzom drugiej linii


"Chorus line" to tancerze z drugiej linii, tło dla solistów. / Fot. Teatr Muzyczny CapitolNa casting do nowej broadwayowskiej produkcji przychodzi grupa tancerzy, z których reżyser ma wybrać osiem osób do „chorus line”, czyli zespołu baletowego tworzącego tło dla solistów. Każdy z nich bardzo chce dostać angaż. Wszyscy uwielbiają taniec. Jedni chcą wrócić do teatru po różnych życiowych i zawodowych perturbacjach, inni po prostu mieć pracę i zarabiać, robiąc to, co kochają. Po pierwszej selekcji na scenie zostaje siedemnaście osób. Reżyser prosi, aby każdy powiedział coś o sobie, by mógł ich lepiej poznać. Mówienie nie wszystkim przychodzi łatwo. Przeszłość bywa przykra, wstydliwa. Tancerze opowiadają o swoim dzieciństwie, zainteresowaniu tańcem, problemach rodzinnych oraz problemach z własną osobowością i ciałem.

Casting zmienia się w sesję terapeutyczną, podczas której poznajemy nieraz zabawne, ale częściej jednak dramatyczne historie. Szkoła baletowa okazuje się ucieczką od domu, a silikon jedyną możliwością otrzymania lepszej roli. Pojawia się kwestia homoseksualizmu, nieakceptowania swego ciała, a także dawnej znajomości jednej z dziewczyn z reżyserem. Podczas gdy jedna osoba opowiada o sobie, pozostali zastanawiają się, co powinni powiedzieć – smutną prawdę czy efektowne kłamstwo, jak się najlepiej zaprezentować, aby dostać tę pracę. W końcu na każdego przychodzi kolej. Ostatecznie reżyser wybiera ósemkę szczęśliwców, którzy rozpoczną próby do nowego spektaklu. Łzy radości szczęśliwców i efektowny finał, w którym występują wszyscy razem. Kurtyny brak (została ściągnięta na potrzeby musicalu).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.11.2008 13:18

...oraz Audrey Landers, mojej "wielkiej milosci" z poczatkow liceum, ktora grala jedna z tancerek :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.