Facebook Google+ Twitter

Panie pilocie, prezydent w samolocie!

Tragiczny jest los pilota. Poleci do Tbilisi – zabije prezydenta, a jak sam przeżyje, pójdzie siedzieć. Nie poleci – nazwą go tchórzem, a sądem i tak postraszą. Brakuje jeszcze tylko ABW, gotowej zakuć go w kajdanki po wylądowaniu w Baku.

 / Fot. Twinjalanugraha / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Delta_pilots.jpgMówiąc w skrócie, było tak: prezydent chciał do Gruzji. Trzech innych prezydentów też. Wszystko zaplanowano, przygotowano samolot. I pilota. Ale że w Gruzji wojna, trzeba było lecieć do Azerbejdżanu. Już w podróży prezydentowi coś się odwidziało, zapomniał że jest wojna, a może po prostu jak najszybciej chciał do Tbilisi, żeby zdążyli go jeszcze pokazać w wieczornych „Wiadomościach”. Tyle tylko, że pilot wszystko zepsuł, bezczelnie odparł, że do Gruzji nie lecimy – bo mimo wszystko jest wojna. A nuż zestrzelą samolot i w telewizji nie pokażą pana prezydenta, tylko trupy czterech prezydentów. I trupa pilota też, przy okazji.

Prezydent dotarł w końcu do Gruzji i tak zajął się krytyką Rosjan, że o nieszczęsnym pilocie nawet zapomniał –ale przypomniał sobie zaraz potem. No i się zaczęło. Że polecenie, że zwierzchnik Sił Zbrojnych, że przełożony. I że Sarkozy, bo przecież prezydent Francji lądował bezpośrednio w Tbilisi. Karol Karski z PiS dorzucił jeszcze, że pilot-tchórz (a on sam? W Polsce siedział i za Gruzinów trzymał kciuki, więc nie tchórz) i powinien stanąć przed sądem. Zaiste, ciekawe. Bo gdyby, uchowaj Boże, zestrzelono samolot Sarkozy’ego, to pilot Kaczyńskiego byłby pilotem-bohaterem, a czterej prezydenci nagrodziliby go najwyższymi odznaczeniami, za wojskową roztropność i zachowanie zimnej krwi. Et cetera, et cetera.

Lecz skoro Sarkozy jakoś wylądował, Kaczyński też dałby radę, więc mimo wszystko do Gruzji należało lecieć. Czyli jednak pilot-tchórz. A że nie było zgody dyplomatycznej? A że Rosjanie i Gruzini czekali tylko, by zestrzelić czyjś samolot? Co tam. W razie czego prezydent wyjaśniłby szybko, że jest zwierzchnikiem polskich Sił Zbrojnych i że przyleciał, aby "podjąć walkę", to od razu daliby mu spokój.

Prezydent Lech Kaczyński / Fot. Archiwum Kancelarii Prezydenta RP / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Lech_Kaczy%C5%84ski.pngWłaśnie dlatego pilot-tchórz. Zakładając jednak, że to tylko czarna owca, pozostali piloci nie są tchórzami i w przyszłości będą gotowi, by posłuchać pana prezydenta. Wystarczy, że padnie hasło: „panie pilocie, prezydent w samolocie!” – i już wszystko będzie jasne. Aż jutro, podczas podróży na unijny szczyt, prezydent powie, by zmienić trasę i lecieć na Moskwę. I dla pewności zażąda, by pilot przekazał mu stery samolotu.

Pilot: - Panie prezydencie, nie może pan...
Prezydent: - Niech pan nie będzie tchórzem, bo jeszcze się policzymy. Kto jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych?
Premier: - Ale...
Prezydent: - Panie Donaldzie, kto jest przewodniczącym delegacji?
Pilot: - Ale panie prezydencie, pan nigdy w życiu nie latał samolotem. Jeszcze wyrżnie pan w któryś z moskiewskich wieżowców jak terroryści w World Trade Center.
Prezydent: - Trudno, zawsze jest jakieś ryzyko! Zresztą lecimy tam, żeby podjąć walkę...

Odpukać, odpukać. Miejmy nadzieję, że premier i prezydent (i oczywiście pilot) szczęśliwie, bez żadnych zmian kursu, dolecą do Brukseli. Jeśli jeszcze znajdzie się tam słynne trzecie krzesło dla ministra Sikorskiego, to już w ogóle będzie znakomicie. Ale po ostatnich wydarzeniach nigdy nie wiadomo. Zresztą, cokolwiek nie wyjdzie podczas szczytu, pewnie i tak będzie potem na rządowego pilota. Taki to już pechowy zawód.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Prezydent wzleciał ponad podziały. Na razie kompetencji. Ale to już coś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nastąpne dyplomatyczne ekspedycje bedą się odbywać loto-stopem, bo ostatni Tupolew bokami robi.
Wtedy nie będzie juz wątpliwosci, kto w samolocie rządzi. :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seweryn, tragikomiczne! Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ nie ma to jak poczucie swej własnej nadętosci. A to jeszcze dwa lata....zwierzchnosci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyczułam :)) sorki za pomyłkę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwierzyłam!:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Magdo... naprawdę nie wyczuła pani ironicznego wydźwięku całego felietonu? Nie wierzę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seweryn, zapewne wiesz, że na pokładzie samolotu najważniejszą osobą jest pilot.To on podejmuje ostateczna decyzję, czasami konsultując się ze swoim zwierzchnikiem. (niekoniecznie prezydentem a już na pewno nie z premierem czy ministrem , nawet Sikorskim)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.