Pozycja materiału w rankingach:
Jak wiadomo, kobiety są bardzo wrażliwe, twórcze, często uzdolnione artystycznie. Tego dnia mogły zaprezentować swój talent poetycki. W Dzień Kobiet występowały tylko panie!
Kobiet prezentowały się wyłącznie autorki - zarówno wieloletnie fascynatki i miłośniczki poezji, jak i debiutantki. Pomysł okazał się naprawdę trafiony. Zwłaszcza, że dzisiejsza poezja jest raczej domeną mężczyzn. Z pewnością nie dlatego, że paniom brakuje weny, talentu, czy ikry pisarskiej. Ale może czasami pewności siebie i wytrwałości. Wojciech Boros z gdyńskiej "Blizy" zwrócił na to szczególną uwagę. Mężczyźni nie zniechęcają się tak szybko. Po prostu robią to co lubią, a w swoich tekstach dotykają często spraw bardzo osobistych, nie poddając się konwenansom i ograniczeniom. A kobietom jest to potrzebne, bowiem poezja jest specyficznym spojrzeniem na świat. Spojrzeniem w sposób niesztampowy, ciekawy, odkrywczy, niedosłowny. A kobiety mają ogromny potencjał w tej materii.
Na Turniej, odbywający się w gdańskiej restauracji La Fontaine, należało przyjść z wydrukowanym i podpisanym tekstem poetyckim - jak najlepszym, choć mógł być z recyklingu (czyli wielokrotnie czytany, używany, wyjęty z głębokich czeluści szuflady) i już wcześniej drukowany czy też zamieszczony w internecie. Był to warunek nietypowy. Zwykle konkursy poetyckie opierają się na założeniu "wiersz nie może być wcześniej publikowany". Czyżby ukłon w stronę pań? Niezbędnym wymogiem udziału była publiczna prezentacja swojego dzieła. Odbywało się to w losowanej kolejności, a następnie każda pani złożyła swój wiersz na ręce jury: Barbary Piórkowskiej - pisarki, poetki, Sylwi Kubryńskiej - pisarki, blogerki i Wojciecha Borosa - poety, redaktora dziełu poezji Gdyńskiego Kwartalnika Artystycznego "Bliza". Pan Wojciech nie ukrywał, że z chęcią wziął udział w konkursie zdominowanym przez kobiety. Najczęściej bowiem, w konkursach w których juroruje, przeważają mężczyźni.
Zanim przystąpiono do meritum spotkania, czyli prezentacji poezji, mogliśmy porozmawiać "O konieczności kobiecego tworzenia” z autorką kolekcji ręcznie przerobionych z odzyskanych włóczek swetrów, Jolantą Dudzińską. A także podziwiać RECY-KREACJĘ, czyli pokaz mody z tego włóczkowego recyklingu. Była to jednocześnie inauguracja cyklu pokazów mody z materiałów „z odzysku” i surowców wtórnych. Pani Jolanta przyznała, że najczęściej szuka inspiracji obserwując innych, a także śledząc sklepowe wystawy. Dziś zauważa, że sklepowe materiały to tworzywa sztuczne, często nieprzyjemne w dotyku, nieciekawe, szare, przygotowywane masowo, w oddali od natury.Zobacz także:
Artykuły
(58)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.61)
Wiek: 22 | Miejscowość: Ostróda | Kraj: Polska
O mnie: Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Kontakt: malgorzataosowiecka@gmail.com
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Kowalska 10.03.2011 23:00
"Moja" Baśka, mój Gdańsk :) :) Miło:)
Hmm, a może czas znowu coś wrzucić na w24? Chyba czas:)