Pozycja materiału w rankingach:
“Lejdis”, film okrzyknięty żeńskim “Testosteronem”, już dziś wchodzi na ekrany polskich kin. Ku mojemu zdziwieniu, bawi jeszcze bardziej niż wcześniejszy obraz duetu Konecki – Saramonowicz. Panie i panowie, do kin, po dawkę dobrego humoru!
Pewnego sierpniowego dnia, cztery małe dziewczynki z warszawskiej kamienicy bardzo się nudziły. Postanowiły urządzić sobie sylwestra i wcale im nie przeszkadzało, że był środek upalnego lata. Jak wszystkie dziewczynki w tym wieku marzyły o byciu dorosłymi kobietami. Przebierały się w ubrania mam, zakładały ich buty na wysokich obcasach, malowały kosmetykami. Sylwester kojarzył im się z czymś bardzo dorosłym i eleganckim. Tego dnia czuły się jak prawdziwe damy i od tego czasu nazywały swoją grupkę Lejdis.
Dla mnie mąż, a dla ciebie piersi
Moni (Magdalena Różczka) zdaje się być najmniej barwną postacią, a jej problemy najbanalniejsze. Jej obsesją staje się pragnienie powiększenia sobie piersi. Podświadomie pragnie dzięki temu wyjść z cienia seksownej matki (Danuta Stenka) i zwrócić na siebie uwagę męża (Rafał Królikowski), który uważa się za potomka starożytnych Rzymian.
Pomimo różnic, które je dzielą, przyjaciółki mogą zawsze na sobie polegać. Zarówno wtedy, gdy mają ochotę upić się na smutno lub wesoło, obmyślić plan uwiedzenia własnego męża. Dokonać aktu zemsty (a ich zemsta bywa słodka i okrutna!) na niewiernym mężczyźnie, czy wtedy, gdy muszą się mierzyć z najtrudniejszymi życiowymi decyzjami. To przyjaźń, o której marzy wiele kobiet.
Lubiące sex Lejdis
“Lejdis” posiadają niestety jeden, bardzo nieciekawy element. Rozumiem, że ciężko nakręcić film bez sponsorów, ale jeżeli bohaterowie piją ciągle konkretny napój energetyzujący, Korba prezentuje plastry do depilacji, przyjaciółki zajadają chipsy nie zasłaniając ich nazwy, a pół ekranu zajmuje zbliżenie na logo obuwia sportowego znanej marki, to staje się to niesmaczne i niezbyt profesjonalne. Momentami czułam się jakbym
oglądała “Truman Show”, w trakcie którego uczestniczka reality show zachwycała się mąką, napojem czy innym proszkiem do pieczenia. Zobacz także:
Artykuły
(156)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: "Ta piękna dziewczyna była jednak zabawna (...) Wcale nie zmieszana, swobodna, nawiązująca bezpośredni kontakt z publicznością, mrugnięciem oka zdawała się mówić, że nie ma za grosz talentu, ale cóż to szkodzi, skoro ma coś innego." E. Zola
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paulina Nowak 03.02.2008 12:37
Wiele dobrego słyszałam, a i dzięki za kolejną recenzję. Zwłaszcza za ostatnie zdanie. Bo prawda jest taka, że my, kobiety, na Testosteronie też czasami otwierałyśmy szeroko usta w niemym zapytaniu "ale o co chodzi?". Teraz nas czas. :)
Patryk Szczerba 03.02.2008 10:48
Bardzo dobry film. Chciałbym zaznaczyć, że oprócz Andrzeja Saramonowicza w pisaniu scenariusza udział wzięły 4 panie, dzięki którym ten film w ogóle powstał. Było to możliwe dzięki odnalezieniu w sieci bloga, w którym te kobiety po prostu wyrażały siebie. To samo miały zrobić w scenariuszu i dosnonale im się to udało. Duże ukłony dla aktorek, bo naprawdę widać,że sytuacje, jakie pojawiały się w filmie (zarówno te zabawne jak mniej) są im bliskie. Dzięki temu było mniej sztuczności i więcej radosnej gry(nie mylić z radosną twórczością:))
Marek Bonarski 02.02.2008 07:57
widziałem reklamówki prezentujące "perełki" poczucia humoru z filmu, podziękuję. Recenzja zgrabnie napisana.
Agnieszka Gierczak 01.02.2008 22:38
Biały Kruku: chodziło mi o to, że nie warto doszukiwać się głębszego sensu, bo to tylko omedia. Warto więc zamiast zbytnio główkować, dobrze się bawić, pośmiać.
Łukasz Wieczorek 01.02.2008 22:26
Słyszałem już różne opinie na temat tego filmu - więcej negatywnych - pójdę pewnie i sam się przekonam :) bardzo dobry artykuł
Marcin Rzeczkowski 01.02.2008 20:51
Recenzję uważam za przydatną: nie znając wciąż fabuły, mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Zwłaszcza ostatnie zdanie jest dla mnie cenne ;)
Mam jedno zastrzeżenie językowe. "Warto się jednak dobrze bawić" - czy to zdanie nie miało przypadkiem brzmieć: "Warto jednak na niego pójść, bo gwarantuje dobrą zabawę" albo: "Można się jednak na tym filmie dobrze bawić"?
"Warto się dobrze bawić" to jakiś straszny truizm...
Lucyna Rozlatowska 01.02.2008 19:47
Dla mnie "Lejdis" to żałosny film. Nadmiar naiwnej psychologii i stereotypów zalewa widza, a dowcipy zupełnie nie śmieszą. Kolejny raz mam wrażenie, że w Polsce do robienia filmów biorą się niewłaściwi ludzie...