Facebook Google+ Twitter

Państwo prawa. Czy aby na pewno?

Codziennie podawane przez media informacje dotyczące wielości i powszechności przypadków łamania prawa, świadczyć mogą, że III RP utraciła zdolność, zabezpieczenia realizacji tego, co sama uchwala i nakazuje przestrzegać.

Jednym z niewątpliwych powodów robotniczych, a następnie ogólnospołecznych buntów w okresie trwania PRL, była stale pogłębiająca się różnica pomiędzy hasłami i szczytnymi celami głoszonymi przez ideologów i przywódców Polski Ludowej, a rzeczywistym stanem rzeczy, którego na co dzień doświadczali zwykli jej obywatele. Idealistyczny program rozwoju gospodarki, hasła równości i braterstwa wszystkich obywateli, w tym, a może przede wszystkim, równości wobec prawa i w dystrybucji dochodu narodowego, prawa do bezpłatnej nauki, opieki zdrowotnej, dostępu do kultury wysokiej i masowej.

Przedstawiony społeczeństwu program budowy i rozwoju państwa, miał wszelkie cechy programu opartego na zasadach społecznego i ekonomicznego egalitaryzmu, przy jednoczesnym odwołaniu się do pojęcia zbiorowej odpowiedzialności za dobro tego państwa i zbiorowej szczęśliwości. W tak rozumianym ustroju społecznym dobro jednostki, czyli jej interes, zawsze musiał ustąpić przed dobrem i interesem społecznym, co nawet wyraźnie zawarte zostało w Konstytucji PRL i wszystkich innych, opartych na niej ustawach i innych przepisach prawnych.

Po latach tzw. walki klasowej, prowadzonej już od praktycznie XVIII wieku, robotnicy w PRL otrzymali tak wiele formalnych praw socjalnych, ekonomicznych i społecznych, iż uwierzyli w to, że oto nadszedł czas rządów sprawiedliwych dla wszystkich, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, płci czy wieku. Gwarantem tej sprawiedliwości miało być Prawo, na straży którego miało stać silne i konsekwentne w działaniu Państwo.

Zderzenie tej wiary z rzeczywistością doprowadziło do powstania zarzewia wielu konfliktów, a następnie do wybuchu społecznego niezadowolenia. Apogeum tego niezadowolenia był robotniczy ruch związkowy, o jak najbardziej socjalistycznym programie, ujętym w stawianych rządzącym żądaniach. Każdy, kto ma w tej materii jakiekolwiek wątpliwości, niechaj powróci do materiałów źródłowych i zapozna się z treścią tychże żądań, wysuwanych przez strajkujących robotników, a następnie przez pracowników umysłowych i rolników zarówno indywidualnych, jak i tych pracujących w państwowych gospodarstwach rolnych.

Efektem tych zmagań, ale także stopniowej ewolucji poglądów politycznych i ekonomicznych rządzących, była umowa społeczna zawarta przy Okrągłym Stole, która miała gwarantować, że niesprawiedliwość epoki PRL odejdzie na zawsze i znajdzie swoje miejsce na śmietniku Historii. Polski lud, w swej masie, uwierzył w zapewnienia polityków wywodzących się z kręgów doradców robotniczych przywódców społecznego buntu, którzy zapewniali go, iż niegodziwości PRL zostaną naprawione, a od momentu przejęcia władzy, lud ten może oczekiwać jedynie prawdziwej już sprawiedliwości, poszanowania godności ludzkiej, powszechnego szanowania prawa i egzekwowania tego poszanowania od wszystkich, w tym od najwyższych czynników w państwie.

I oto upłynęło już 20 lat od momentu, w którym tamta niesprawiedliwa jakoby okrutnie
PRL odeszła w niebyt, a władzę przejęli ci uczciwi i sprawiedliwi, co w sferze ekonomicznej i społecznej milionowe masy Polaków odczuły i przyjęły jako dopust Boży i kornie (z niewielkimi wyjątkami) jarzmo nowej wolności i sprawiedliwości pociągnęli. Jak szybko się okazało, jednym z najbardziej widocznych efektów nowej władzy jest to, że miliony Polaków, mimo braku cenzury (czy aby na pewno?), ma ograniczony dostęp do prawdziwych informacji o tym, co tak naprawdę w Polsce się dzieje.

Wprawdzie w III RP wychodzi tak wielka ilość tytułów prasowych, działa mnogość stacji telewizyjnych i radiowych, że poprzednie ekipy rządzące, nawet w najczarniejszych snach, nie mogły przypuszczać, że kiedyś takie szaleństwo informacyjne nastanie. Stare marksistowskie jeszcze prawo wskazywało, że ilość przechodzi w jakość, a więc zgodnie z tym, wielość źródeł informacji, gwarantować powinno jej większą jakość, a więc do obywateli prawda, winna płynąć szerokim strumieniem.

Rzeczywistość III RP, jakiej co dnia doznajemy, wskazuje, że i w tym przypadku Karol Marks raczej się chyba pomylił, albo nie przewidział, że sposób i technologia przekazu informacji, może całkowicie i bezkarnie zamazać jej treść i prawdziwość. Odbiorca informacji, dzięki jej wielości, nie jest już w stanie ogarnąć całego spektrum przekazywanej wiedzy, a im ma bardziej kiepskie wykształcenie posiada, im dalej od wielkich centrów kultury i nauki zamieszkuje, to tym bardziej współczesnego świata nie rozumie i zachodzących w nim związków nie dostrzega.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Przyznaję rację autorowi. W Polsce panuje totalny bałagan prawny i nie tylko prawny. Jakość usług wszelkiego rodzaju agend urzędów państwowych jest pod psem.
Do K. K. Jeśli ja sam mam się bronić przed wszelkiego autoramentu oszustami, złodziejami i bandytami, to w imię czego mam płacić podatki? Po co instytucja Państwa, jeśli sam mam się troszczyć o porządek na ulicy, w tramwaju, autobusie, pociągu, o zabezpieczenie swojej nietykalności?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@"Dajcie mi wolność a o swoje dobro sam się zatroszczę."

O dobro tak, o biodro nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podzielam opinię i rozgoryczenie Autora.
Brak poszanowania prawa, dezinformacja medialna, fałszowanie historii i wykorzystywanie jej dla odniesienia osobistych korzyści - materialnych lub prestiżowych, ignorowanie interesów
społecznych, itp, to niewybaczalne, kompromitujące władzę zjawiska.
Czy musimy to z pochylonymi głowami przyjmować?
Wyraźmy publicznie bark zgody na takie praktyki; krytyka - choćby na łamach w24 - to też oręż!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Państwo Prawa jest zaprzeczeniem państwa opiekuńczego, czyli socjalistycznego a w takim ustroju żyjemy. Domaganie się by państwo przejęło nad nami opiekę jest faktycznie rezygnacją z własnych praw. Jako zwolennik wolności wyznaje zasadę - Dajcie mi wolność a o swoje dobro sam się zatroszczę.

Frank Chodorow w swojej książce O SZKODLIWOŚCI PODATKU DOCHODOWEGO (polecam fijor.pl) pisze: "Ludzie, którzy chcą od rządu otrzymywać coś za nic nie mogą się skarżyć na łamani swych praw."

Polacy chcieliby zjeść banana i mieć banana, czyli mieć wolność i być pod cudzą opieką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaka to demokracja toż to feudalizm z XIX wieku wyciągnięty taki ustrojowy potworek wylazł po 1989 roku. Prawo jest dla biedniejszego bogaty zawsze się wywinie sprawiedliwości , korupcja jest tak wszechobecna jak powietrze, tylko od czasu do czasu karmi się społeczeństwo jakąś starą aferą i strona rządowa udaje zainteresowanie powołując komisje które jeszcze nic nigdy nie zdziałały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Państwo prawa to ciągle marzenie a nie rzeczywistość, więc warto o tym przypominac w takich artykułach jak powyższy, prawda zawsze jest lepsza od polukrowanego ciastka fałszu jaki serwują nam często media

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.