Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38314 miejsce

Państwo prawa. Czy aby na pewno?

Codziennie podawane przez media informacje dotyczące wielości i powszechności przypadków łamania prawa, świadczyć mogą, że III RP utraciła zdolność, zabezpieczenia realizacji tego, co sama uchwala i nakazuje przestrzegać.

Jednym z niewątpliwych powodów robotniczych, a następnie ogólnospołecznych buntów w okresie trwania PRL, była stale pogłębiająca się różnica pomiędzy hasłami i szczytnymi celami głoszonymi przez ideologów i przywódców Polski Ludowej, a rzeczywistym stanem rzeczy, którego na co dzień doświadczali zwykli jej obywatele. Idealistyczny program rozwoju gospodarki, hasła równości i braterstwa wszystkich obywateli, w tym, a może przede wszystkim, równości wobec prawa i w dystrybucji dochodu narodowego, prawa do bezpłatnej nauki, opieki zdrowotnej, dostępu do kultury wysokiej i masowej.

Przedstawiony społeczeństwu program budowy i rozwoju państwa, miał wszelkie cechy programu opartego na zasadach społecznego i ekonomicznego egalitaryzmu, przy jednoczesnym odwołaniu się do pojęcia zbiorowej odpowiedzialności za dobro tego państwa i zbiorowej szczęśliwości. W tak rozumianym ustroju społecznym dobro jednostki, czyli jej interes, zawsze musiał ustąpić przed dobrem i interesem społecznym, co nawet wyraźnie zawarte zostało w Konstytucji PRL i wszystkich innych, opartych na niej ustawach i innych przepisach prawnych.

Po latach tzw. walki klasowej, prowadzonej już od praktycznie XVIII wieku, robotnicy w PRL otrzymali tak wiele formalnych praw socjalnych, ekonomicznych i społecznych, iż uwierzyli w to, że oto nadszedł czas rządów sprawiedliwych dla wszystkich, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, płci czy wieku. Gwarantem tej sprawiedliwości miało być Prawo, na straży którego miało stać silne i konsekwentne w działaniu Państwo.

Zderzenie tej wiary z rzeczywistością doprowadziło do powstania zarzewia wielu konfliktów, a następnie do wybuchu społecznego niezadowolenia. Apogeum tego niezadowolenia był robotniczy ruch związkowy, o jak najbardziej socjalistycznym programie, ujętym w stawianych rządzącym żądaniach. Każdy, kto ma w tej materii jakiekolwiek wątpliwości, niechaj powróci do materiałów źródłowych i zapozna się z treścią tychże żądań, wysuwanych przez strajkujących robotników, a następnie przez pracowników umysłowych i rolników zarówno indywidualnych, jak i tych pracujących w państwowych gospodarstwach rolnych.

Efektem tych zmagań, ale także stopniowej ewolucji poglądów politycznych i ekonomicznych rządzących, była umowa społeczna zawarta przy Okrągłym Stole, która miała gwarantować, że niesprawiedliwość epoki PRL odejdzie na zawsze i znajdzie swoje miejsce na śmietniku Historii. Polski lud, w swej masie, uwierzył w zapewnienia polityków wywodzących się z kręgów doradców robotniczych przywódców społecznego buntu, którzy zapewniali go, iż niegodziwości PRL zostaną naprawione, a od momentu przejęcia władzy, lud ten może oczekiwać jedynie prawdziwej już sprawiedliwości, poszanowania godności ludzkiej, powszechnego szanowania prawa i egzekwowania tego poszanowania od wszystkich, w tym od najwyższych czynników w państwie.

I oto upłynęło już 20 lat od momentu, w którym tamta niesprawiedliwa jakoby okrutnie
PRL odeszła w niebyt, a władzę przejęli ci uczciwi i sprawiedliwi, co w sferze ekonomicznej i społecznej milionowe masy Polaków odczuły i przyjęły jako dopust Boży i kornie (z niewielkimi wyjątkami) jarzmo nowej wolności i sprawiedliwości pociągnęli. Jak szybko się okazało, jednym z najbardziej widocznych efektów nowej władzy jest to, że miliony Polaków, mimo braku cenzury (czy aby na pewno?), ma ograniczony dostęp do prawdziwych informacji o tym, co tak naprawdę w Polsce się dzieje.

Wprawdzie w III RP wychodzi tak wielka ilość tytułów prasowych, działa mnogość stacji telewizyjnych i radiowych, że poprzednie ekipy rządzące, nawet w najczarniejszych snach, nie mogły przypuszczać, że kiedyś takie szaleństwo informacyjne nastanie. Stare marksistowskie jeszcze prawo wskazywało, że ilość przechodzi w jakość, a więc zgodnie z tym, wielość źródeł informacji, gwarantować powinno jej większą jakość, a więc do obywateli prawda, winna płynąć szerokim strumieniem.

Rzeczywistość III RP, jakiej co dnia doznajemy, wskazuje, że i w tym przypadku Karol Marks raczej się chyba pomylił, albo nie przewidział, że sposób i technologia przekazu informacji, może całkowicie i bezkarnie zamazać jej treść i prawdziwość. Odbiorca informacji, dzięki jej wielości, nie jest już w stanie ogarnąć całego spektrum przekazywanej wiedzy, a im ma bardziej kiepskie wykształcenie posiada, im dalej od wielkich centrów kultury i nauki zamieszkuje, to tym bardziej współczesnego świata nie rozumie i zachodzących w nim związków nie dostrzega.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Przyznaję rację autorowi. W Polsce panuje totalny bałagan prawny i nie tylko prawny. Jakość usług wszelkiego rodzaju agend urzędów państwowych jest pod psem.
Do K. K. Jeśli ja sam mam się bronić przed wszelkiego autoramentu oszustami, złodziejami i bandytami, to w imię czego mam płacić podatki? Po co instytucja Państwa, jeśli sam mam się troszczyć o porządek na ulicy, w tramwaju, autobusie, pociągu, o zabezpieczenie swojej nietykalności?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@"Dajcie mi wolność a o swoje dobro sam się zatroszczę."

O dobro tak, o biodro nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podzielam opinię i rozgoryczenie Autora.
Brak poszanowania prawa, dezinformacja medialna, fałszowanie historii i wykorzystywanie jej dla odniesienia osobistych korzyści - materialnych lub prestiżowych, ignorowanie interesów
społecznych, itp, to niewybaczalne, kompromitujące władzę zjawiska.
Czy musimy to z pochylonymi głowami przyjmować?
Wyraźmy publicznie bark zgody na takie praktyki; krytyka - choćby na łamach w24 - to też oręż!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Państwo Prawa jest zaprzeczeniem państwa opiekuńczego, czyli socjalistycznego a w takim ustroju żyjemy. Domaganie się by państwo przejęło nad nami opiekę jest faktycznie rezygnacją z własnych praw. Jako zwolennik wolności wyznaje zasadę - Dajcie mi wolność a o swoje dobro sam się zatroszczę.

Frank Chodorow w swojej książce O SZKODLIWOŚCI PODATKU DOCHODOWEGO (polecam fijor.pl) pisze: "Ludzie, którzy chcą od rządu otrzymywać coś za nic nie mogą się skarżyć na łamani swych praw."

Polacy chcieliby zjeść banana i mieć banana, czyli mieć wolność i być pod cudzą opieką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaka to demokracja toż to feudalizm z XIX wieku wyciągnięty taki ustrojowy potworek wylazł po 1989 roku. Prawo jest dla biedniejszego bogaty zawsze się wywinie sprawiedliwości , korupcja jest tak wszechobecna jak powietrze, tylko od czasu do czasu karmi się społeczeństwo jakąś starą aferą i strona rządowa udaje zainteresowanie powołując komisje które jeszcze nic nigdy nie zdziałały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Państwo prawa to ciągle marzenie a nie rzeczywistość, więc warto o tym przypominac w takich artykułach jak powyższy, prawda zawsze jest lepsza od polukrowanego ciastka fałszu jaki serwują nam często media

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.