Facebook Google+ Twitter

Papa Roach powracają z wyśmienitym albumem "Metamorphosis"

Po trzech latach przerwy, czwórka z Kalifornii wydając swój szósty studyjny krążek, zaskakuje nowoczesnością i charakterystyczną zmianą stylu muzyki, tworząc oryginalne i bezkompromisowe dzieło

Najnowsze wydawnictwo / Fot. Okładka płytyPapa Roach naprawdę trudno nie lubić: ich kolejne albumy różnią się diametralnie konceptem muzycznym jak i doborem dźwięków, a każdy singiel momentalnie wpada w ucho i nie daje o sobie zapomnieć. Właśnie ta oryginalność sprawia, że mają na całym świecie rzeszę fanów i koncertują z największymi gwiazdami estrady, jak na przykład w 2005 roku na Rock am Ring.

Na dodatek, historia zespołu wygląda jakby została wycięta z amatorskiego filmu "przez trud do gwiazd", większa część pierwotnego składu pochodziła z rozbitych rodzin, a pomysł założenia bandu był tak szalony, że wszyscy się temu sprzeciwiali. Byli nikim, są gwiazdami.

Zmiany, zmiany...

"Metamorphosis" to ich szósty i chyba drugi, zaraz po "Getting Away with Murder", najlepszy album. Nie ma na nim opornego gardłowego charczenia ani obrzucania słuchacza stekiem wyzwisk. Jest za to dwanaście kawałków, wśród których znajdują się spokojniejsze perełki, jak na przykład "Had Enough lub Nights Of Love", które przeplatają się z zadziornymi "Change Or Die" i "Lifeline". Połączenie takie nie zniechęca ani słuchacza, który szuka "porządnego uderzenia", ani takiego, który z miłą chęcią posłuchałby zespołu podobnego do Fall Out Boy.

Co do tego ostatniego, przemknęła mi przez głowę myśl, że w paru kawałkach dało się odczuć charakterystyczną dlań nutkę, ale zrzucam to na karb przystosowania się do obecnego mainstreamu.
Zresztą jeśli szukalibyśmy podobieństw do jakichkolwiek zespołów po przesłuchaniu nowego krążka, na pewno musielibyśmy uwzględnić Rise Against oraz Zico Chain. Papa Roach pomimo paru "grzecznych" kawałków to dalej mocna sekcja gitarowa wsparta niesamowicie grającą perkusją, za którą po raz pierwszy zasiadł Tony Palermo i brudnym, garażowym wokalem Jacoba Shaddixa.

- Ten album to dla nas wyłamywanie kolejnych drzwi. To bardzo zróżnicowany materiał, a zarazem najmocniejszy z dotychczasowych - mówił na rok przed premierą wokalista Papa Roach
Czas zweryfikował jego słowa, teraz pora aby zrobili to słuchacze - album od wczoraj dostępny w sklepach oraz za pośrednictwem iTunes.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.