Facebook Google+ Twitter

Papier toaletowy a zdrowie Polaków

Wcześniej urodzeni pamiętają z czasów innego porządku społeczno-gospodarczego listę nierozwiązywalnych spraw. Na jej czele był chroniczny brak papieru toaletowego. Dzisiaj takim węzłem gordyjskim jest ochrona zdrowia Polaków.

Papier toaletowy / Fot. Marek ChorążewiczSkąd się wzięła taka paralela?
Dla wytrwałych i nie mających pomysłu, co zrobić z wolnym czasem proponuję ciekawe zajęcie - odszukanie artykułów prasowych na temat papieru toaletowego z okresu rządów Gomułki, Gierka czy Jaruzelskiego. Ponieważ zbędnym czasem nie dysponuję, więc cytatów nie będzie. Zapewniam jednak, że jeżeli ktoś dotrze nawet do tekstów "z czasów późnego Jaruzelskiego" - będzie co poczytać.

Perfekcyjna sztuka "wciskania kitu"

Retoryka uzasadniania niemożności zaspokojenia popytu na papier toaletowy sprowadzała się do najważniejszego wniosku końcowego - nie da się tego w żaden sposób rozwiązać! Proces jego wytwarzania miał zanieczyszczać rzeki, truć ryby i w ogóle był głównym winowajcą odpowiedzialnym za wycinanie lasów, naszego wspólnego dobra narodowego. W dodatku, jego biodegradacja po użyciu miała generować następne nieszczęścia, zatruwając dalej środowisko. Ludzie biegali po mieście w poszukiwaniu tego deficytowego produktu, a z czasem wymyślono nawet wymianę barterową - makulatura za gotowe rolki papieru.

Podobne ekologiczne "wygibasy edukacyjne" stosowano do wyjaśniania innych niewygodnych spraw, np. nie skupowano butelek, bo ich mycie szkodziło środowisku. Wtedy nie było jeszcze butelek plastikowych, jakie mamy dzisiaj. Z kolei, socjalistyczna troska o niewprowadzanie "nadmiaru chemikaliów" do produkcji rolnej (zupełnie inaczej było w rzeczywistości!) znakomicie tłumaczyła stały niedobór mięsa czy ziarna na rynku.

Okazało się jednak, że gdy odeszli ze szczytów władzy administratorzy socjalistycznej gospodarki, prawie natychmiast niektóre problemy zaczęły zanikać. Stawały się rozwiązywalne. Dla przeciętnego człowieka najbardziej zauważalna była wtedy zmiana w dostępie do małej poligrafii (np. dostęp do usług kserograficznych) czy telefonii przewodowej, bo komórkowa była w powijakach. Zaczęto natychmiast, bez udziału władz, organizować import potrzebnych towarów. Na rynku pojawił się też papier toaletowy.

Czy to już tylko historia z tą niemożnością?

Absolutnie nie! Od 1989 roku trwa "reformowanie" ochrony zdrowia i do dzisiaj istnieją takie sprawy, które stanowią kwadraturę koła.

 / Fot. Ewkaa, GNU1.2, CC3.0Od wielu lat nie można zaspokoić potrzeb w zakresie specjalistycznych usług zdrowotnych, nie można doczekać się tzw. "koszyka świadczeń gwarantowanych", stale kombinuje się z modelem dystrybucji zebranych składek zdrowotnych (centralny czy rozproszony?), coroczne podpisywanie "kontraktów" na świadczenia zdrowotne z NFZ nie mają nic wspólnego z kontraktem. Zadłużenia szpitali i ich ubezpieczenia to tematy, których rządzący boją się jak diabeł święconej wody.

Zarządzanie publicznymi placówkami medycznymi, wygląda jak nieustająca zabawa dużych dzieci w kapitalistyczne prowadzenie przedsiębiorstwa. Fuj! Jakie brzydkie to słowo "kapitalistyczne" w kontekście zdrowia. Dla złagodzenia wyeksponowanych w ten sposób problemów finansowych, częściej używa się zwrotu "gospodarskie podejście w wydawaniu środków publicznych".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 09.04.2012 20:15

Artykuł traktuje o sprawach praktycznych ale nie zawsze romantycznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja to sobie co innego pomyślałem. Władza komunistyczna specjalnie utrzymywała braki na rynku żeby ludzie mieli zajęcie i się nie "rozpuszczali". Z tego na logikę wynika, że aktualne władze specjalnie podtrzymują chaos w medycynie żeby ludzie nie mieli za dobrze, a tymczasem za plecami obywateli zajmują się czymś innym. (Co wyjdzie na jaw dopiero przy jakiejś okazji).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek
  • Marek
  • 09.04.2012 11:39

Fotka zaiste świetna, taka z przesłaniem :D
Co do artykułu to potwierdza to co dawno już wiadomo, ten rząd to zbiorowisko niekompetentnych ignorantów (jakich jeszcze nie było) TOTALNIE nie mających pojęcia co robić, no może wiedzą jedno, że o własne tyłki trzeba zadbać i wyssać ile się da.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zacne jest to drugie zdjęcie w artykule, panie Marku:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
john
  • john
  • 09.04.2012 08:25

i co z tego? kiedyś społeczeństwo się zbuntowało, dziś ma igrzyska i żre się o psią kupę, a wybiera bardziej przystojnych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.