Facebook Google+ Twitter

Papierośnica, przyzwoitość i koniec wojny

Papierośnicę spieniężył, a uzyskana kwota umożliwiła mu poszukiwanie rodziny, oraz pozwoliła przetrwać ciężki okres po wyzwoleniu. Nie wiedział gdzie zginęła cała jego rodzina w Treblince, Majdanku, czy Auschwitz. "Warto być przyzwoitym"

Władysław Bartoszewski w swej książce "Warto być przyzwoitym" napisał: "Moi rodzice i dziadkowie nie byli żadnymi intelektualistami. To byli zwyczajni porządni ludzie, którzy chcieli żyć po ludzku. Ojciec mawiał: Jest mi obojętne, skąd kto pochodzi. Musi być uczciwy - i to wystarczy."

Czy warto, czy wystarczy? Żaden algorytm nie jest w stanie obliczyć tej wartości. Losy ludzi bywają dziwne i splątane, a życie często dopisuje ironiczną puentę, jak w tej historii.

Poniższa relacja zdarzeń jest tylko tłem dla przedstawienia zachowań ludzi będących w różnym położeniu, w różnym układzie historycznych wydarzeń.

podobna papierośnica, srebrna. / Fot. Fot. B. KukulskaPierwsze dni maja 1945 były ciepłe i słoneczne. Anna wysiadła z pociągu na stacji Strzemieszyce i szybkim krokiem po klinkierowej szosie udała w kierunku fabryki. Miała przed sobą parę kilometrów marszu. Kilka metrów przed nią szedł wolnym krokiem mężczyzna w łachmanach, okrywających jakby znajomą sylwetkę. To był dr Jan J. - lekarz z sąsiedniego miasteczka, którego ostatni raz widziała tuż przed wybuchem wojny. Dogoniła go. Nie od razu ją rozpoznał, bowiem przez lata wojny z podlotka wyrosła na kobietę. Zaprosiła doktora na obiad do domu. Po drodze opowiedział jej w skrócie, że stracił cała rodzinę i cały majątek. Nie wiedział gdzie zginęła jego liczna rodzina. W Treblince, Majdanku, czy Auschwitz ? Nie wiedział, gdzie się podziać i dokąd udać, właściwie to tylko chciał odwiedzić ich przyjazny dom.

W domu czekał na Annę Ojciec. Już na progu obaj panowie uściskali się serdecznie. Ostatnio w tym domu grali razem w brydża w sierpniu 1939 roku… Boże, ile od tego czasu się wydarzyło! Tylko niespełna 6 lat a wydarzeń i emocji mnóstwo, tragicznych i szczęśliwych przypadków. Dużo było do opowiadania. Po obiedzie panowie poszli do gabinetu na pogawędkę oraz gorącą herbatę ze świeżej mięty. Spodziewano się lada dzień, lada chwila ogłoszenia końca wojny i kapitulacji Niemiec. Z Lublina nadchodziły wieści o utworzonym nowym rządzie. Pachniało wojną domową. Było więc o czym dyskutować.
W trakcie rozmowy Ojciec Anny wyjął z długiej szuflady czarnego dębowego biurka złotą papierośnicę i podał ją gościowi. Doktor Jan zaniemówił, opadł na oparcie skórzanego fotela. Tego samego, w którym siedział tamtego lata w 1939 roku, kiedy to zaginęła mu owa papierośnica.
Historię papierośnicy doktor słuchał z niedowierzaniem. A było to tak:

W wieczór wigilijny 1940 roku, jeszcze przed zmierzchem, zapukał do drzwi oficer niemiecki z zarządu fabryki. Od niedawna zajmował przyfabryczny drewniany budynek, w którym przed wojną - z racji funkcji - mieszkał ojciec Anny. Otworzywszy drzwi, Anna zobaczyła w dłoniach oficera dwa kubły węgla. Zapytał czy może wejść do małego mieszkania. Postawił kubła na podłodze ale rozmowa się nie kleiła, Anna nie znała niemieckiego. Dopiero gdy wrócił z fabryki jej Ojciec, który znał ten język, oficer wyjął z kieszeni i podał mu złotą papierośnicę. Twierdził, że znalazł ją w skórzanym fotelu, między siedzeniem a oparciem. Był przekonany, że papierośnica jest własnością Ojca Anny, przedwojennego posiadacza fotela i mieszkańca służbowego domu, obecnie zajmowanego przez okupantów. Napis na papierośnicy "Zawsze Twoja Niunia" nie zdradził semickiego właściciela tego cennego przedmiotu.
Anna pamiętała doskonale, że papierośnica należała do dr Jana J , z którym jej Ojciec grywał regularnie w brydża, a o którym od wybuchu wojny słuch zaginął. Milczała… Mocno zdziwiony Ojciec podziękował i odebrał od oficera papierośnicę.

Po pięciu latach mógł ją oddać osłupiałemu ze zdziwienia prawowitemu właścicielowi, który teraz, w maju 1945 roku, ponownie siedział w tym samym fotelu, jak tamtego sierpniowego wieczoru 1939 , kiedy to jego papierośnica wpadła między siedzenie i oparcie.

Epilog

Doktor Jan J. uratował się z holokaustu gdzieś za Bugiem, schowany u dobrych ludzi.

Papierośnicę spieniężył, a uzyskana kwota umożliwiła mu poszukiwanie rodziny, oraz pozwoliła przetrwać ciężki okres po wyzwoleniu. Mógł zacząć jakie takie życie. Samotnie, bo zbyt był już zbolały by zaczynać życie od początku... Leczył chorych, pomagał potrzebującym.

A oficer niemiecki, który oddał papierośnicę, gdy w styczniu 1945 roku w pośpiechu opuszczał zajmowane lokum, zdążył pożegnać Annę i jej Ojca, cieszył się, że wraca do domu i zapewnił, że niczego w ich mieszkaniu nie zniszczył i niczego z sobą nie zabiera.
Ojciec Anny jeszcze wiele lat po wojnie przepracował w tej fabryce i dopiero w 76 roku życia przeszedł na emeryturę.

Tę historię opowiedziała mi krótko przed swoją śmiercią Pani Anna K. a ja przekazuję ją z całą starannością i wszystkimi szczegółami. Zapisałam ją siedząc przy czarnym dębowym biurku Ojca Pani Anny,
z głęboką szufladą, będącym jedynym, istniejącym do dziś, świadku tej historii.

Barbara Romer Kukulska, kwiecień 2009.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Jak wiele daje do myślenia ten tekst. to racja, że przyzwoitość nie ma granic. Dziękuję Ci Barbaro za ten artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspomnienia ludzkie są bezcenne, one najwięcej mówią o epoce. Dobrze, że udaje się ocalić chociaż okruchy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbaro uczciwość nie zna granic, które stworzyli strachliwi ludzie. Człowiek wolny postępuje honorowo i tyle dla niektórych aż tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obchody rocznicy końca Wojny we Francji z udziałem Prezydentów Komorowskiego i Hollanda

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,13872659,Komorowski_i_Hollande_na_obchodach_rocznicy_zakonczenia.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Kasiu i jeszcze jedno. umieściłam tekst wczoraj wieczorem, dlatego że jeszcze nikt w sieci nie pisał o
68 rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie

Komentarz został ukrytyrozwiń

hihihi, co z podbiciami Pani Kasiu?
ja nie podbijam, więc? .... ech.... mam inne kłopoty na głowie. Wydawało mi się.... tyle już ...że nic mnie nie zdziwi...nawet nowe pisanie matury z polskiego... specjalnie dla "emerytów z W24" ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, z tą "stówą" to na niepoważnie jak najbardziej...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, nie bardzo rozumiem, przecież miejsce się nie zmieniło :-) Opublikowała Pani ten materiał wczoraj, ale ośmielę się stwierdzić, że gdyby zrobiła to Pani dwa czy trzy miesiące temu, miałaby Pani tyle samo komentarzy, punktów, odsłon.

Nie stworzyliśmy żadnego nowego działu, nic się nie zmieniło. Niezależnie od wyzwania mogła Pani nadesłać ten tekst. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Arkadiuszu, nie o stówę idzie. OD stycznia nie widziałam tutaj miejsca na takie teksty, co wyraziłam w dyskusji n/t DO i zmian w W24, dopiero wczorajsze ogłoszenie wyzwania dla felietonistów, akurat zbiegające się z rzeczoną rocznicą, dodało mi odwagi do publikacji tutaj i wierz mi, nie stówa mnie zmotywowała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie banalna ta historia, zawiera wiele tresci, wiele wskazowek i wartosci. Historia jest najlepsza nauczycielka zycia - to chyba powiedzial ktos o wiele madrzejszy ode mnie, :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.