Facebook Google+ Twitter

Papież Franciszek chce by Kościół powrócił do ubóstwa

W pierwszej kolejności Ojciec Święty zabierze się zapewne za reformowanie Kurii Rzymskiej, noszącej czasem miano "gniazda aniołów i żmij". To właśnie w tym środowisku mieści się nienaruszalne dotąd centrum złych wieści z Kościoła.

 / Fot. Wikipedia, Autor:TenanSłowa "centrum złych wieści z Kościoła" użyte zostały tutaj świadomie i celowo. Jeżeli kogoś rażą – to niech cierpliwie przeczyta materiał do końca. Nie są one pozbawione sensu, ani tym bardziej dowodów, takiej oceny. Nie ma chyba potrzeby przywoływać, choćby takiej afery, jak z kamerdynerem i wynoszeniem tajnych dokumentów z apartamentów papieskich, a potem ich publikowaniem w prasie oraz krętactw finansowych w banku watykańskim, nie mówiąc już o przerażających wynikach prywatnego śledztwa w sprawie intryg knutych za plecami Benedykta XVI w Kurii Rzymskiej.

Francois Rabelais, francuski pisarz, duchowny i lekarz przypominał, że apostołowie byli ubodzy i prości, a Kościół wtedy był wielki. A dziś? Dziś wszystko stoi na głowie. Ci, którzy traktują się za apostołów, żyją w przepychu (przynajmniej w Polsce), a Kościół rzymskokatolicki, choć chce być wielki, od 50 lat sukcesywnie maleje. Wierni odchodzą do innych Kościołów, bo są zawiedzeni tym, co widzą. Pyszałkowatość i chciwość księży, dążenie do wielkich pieniędzy, obżarstwo i życie ponad stan, obojętność i drętwota na ludzkie sprawy, itp. Tak zresztą było niemal od zawsze. Wiemy to z historii.

Na to, jak żyją – w jakim bogactwie kapiącym m.in. złotem – zwrócił uwagę od pierwszych chwil po wyborze na urząd, papież Franciszek. Po pierwsze, w chwilę po ogłoszeniu państwu i światu, że jest nowy szef Stolicy Piotrowej, papież Franciszek doprowadzony do szafy ze strojami uroczystymi, wybrał najskromniejsze okrycie – białą sutannę, uszytą prosto, bez ozdób, oblamowań i kosztownych dodatków.

W kilka dni później dowiedzieliśmy się o reakcji papieża Franciszka na to, co zobaczył w pomieszczeniach Watykanu na ścianach, sufitach, podłogach, szafach i obrazach kipiących złotem, bogactwem i przepychem. Miał powiedzieć wtedy, że tak dalej być nie może. Czy to oznacza, że któregoś dnia nakaże swoim podwładnym powolną, lecz stopniową i konsekwentną likwidację wszystkich bogatych kosztowności historycznych i wystawianie ich, m.in. na aukcjach? Zapewne nie. Ale coś zechce zrobić z nimi – może ukryć przed okiem kamer, fotoaparatów oraz oczami wiernych i turystów?

Jednym z istotnych argumentów za tym, w którą stronę chcą zmierzać myśli i dążenia papieża Franciszka, mają być trzy symbole jego herbu. Ujęty w formie maksymalnej prostoty - herb papieża Franciszka to na niebieskiej tarczy, na tle srebrnego i złotego klucza, złote słońce z krzyżykiem i literami IHS, co symbolizuje zakon jezuitów, z którego wywodzi się papież.

Położona poniżej na tarczy, po lewej stronie biała pięcioramienna gwiazda, oznacza Dziewicę Maryję. Po prawej stronie zaś leży gałązka kwitnącego nardu. Papież Franciszek wskazuje na te symbole - na Maryję i św. Józefa, jako na swoich patronów. "W skład papieskiego herbu tradycyjnie wchodzą złoty i srebrny klucz, reprezentujące siłę łączenia i rozwiązywania na ziemi (srebrny) i w niebie (złoty)". Trzeba wiedzieć, że każdy papież naszego Kościoła, ma tradycyjnie od końca XII wieku, swój herb, który symbolizuje jego papiestwo.

Papież Franciszek, przychodząc do Watykanu na urząd szefa Stolicy Piotrowej – jak to sam określił – z końca świata, wybrał to imię dając znak, że "chce być papieżem ubogiego świata", trzeciego świata. Argentyńczyk, kardynał Jorge Mario Bergoglio, uczynił to nie przypadkiem, choć stało się tak – zdaniem znawców - po raz pierwszy w historii. "Przyjmując za patrona Biedaczynę z Asyżu, przekazuje wyraźny komunikat, że chce być papieżem ubogiego świata" - ocenia prof. Zbigniew Mikołejko, filozof religii z Polskiej Akademii Nauk.

Według prof. Mikołejko, Jorge Mario Bergoglio, to umiarkowany konserwatysta, człowiek światły, dobrze wykształcony, z dobrą znajomością kilku języków i skłonnością do zmian, którego kardynałem uczynił Jan Paweł II - był wymieniany w gronie potencjalnych faworytów do następstwa po zmarłym Janie Pawle II.

Zdaniem innych autorytetów - to, że nowy papież rodem z Ameryki Łacińskiej przyjął imię św. Franciszka z Asyżu, włoskiego duchownego, założyciela zakonu franciszkanów, XIII-wiecznego reformatora, który żył w ubóstwie - wyraźnie wskazuje, że chce on powrócić do "etosu franciszkańskiego", czyli do ubóstwa i służenia ludziom. O ile polski papież chciał zmienić przede wszystkim oblicze naszej ziemi, Franciszek będzie zapewne chciał podjąć najważniejsze i największe wyzwania, jakimi są dzisiaj: szybko zmieniający się świat z jego problemami oraz odnowienie światowego ekumenizmu.

Jak zauważa pisarz i publicysta Piotr Wojciechowski, papież Franciszek przybrał imię Franciszka, "pełnego energii Biedaczyny z Asyżu, który swymi ramionami objął i ochronił Kościół, ale też jest to imię św. Franciszka Ksawerego, jezuity, który w XVI wieku ewangelizował Japonię, Chiny i Indie". "Można mieć nadzieję, że papież z Ameryki Łacińskiej będzie wrażliwy na sprawy Azji, która jest też obszarem wielkich problemów społecznych" – argumentuje pisarz.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Będzie mniej "www"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.