Facebook Google+ Twitter

Papież upomina księży o niekonsekwencję między słowami i czynami

Jak mówią watykaniści – papież Franciszek niemal codziennie zaskakuje. Głosi nauki i ostrzega w sprawach dotychczas mało lub wcale niedostrzeganych przez Kościół. Upomina księży, aby nie podważali "wiarygodności Kościoła".

 / Fot. WikipediaNiedawno upominał i ostrzegał duchownych: "Niekonsekwencja między słowami i sposobem życia podważa wiarygodność Kościoła". Prostota słów i zrozumiały przekaz oraz zwyczajne proste ludzkie zachowanie i gesty papieża, zbliżają i budzą ogromny szacunek, szczególnie w szerokich kręgach wiernych. Nic dziwnego, że teraz świątynie we Włoszech, zaczynają się zapełniać a konfesjonały bywają oblegane.

"Nie można głosić Ewangelii Jezusa bez konkretnego świadectwa życia. Ten, kto nas słucha i na nas patrzy, powinien móc odczytać w naszych działaniach to, co słyszy z naszych ust, i składać dzięki Bogu!" - mówił papież Franciszek.

Niedzielną homilię, 14 kwietnia, wygłoszoną na placu przed Bazyliką św. Piotra, papież skoncentrował na trzech wymownych słowach: "głosić, świadczyć, uwielbiać". Zebranym mówił, że "niekonsekwencja wiernych i pasterzy między tym, co mówią, a tym, co czynią, między słowami a sposobem życia, podważa wiarygodność Kościoła". Podkreślił także, iż świętego Piotra i innych apostołów - ani groźby i chłosta, ani obelgi i uwięzienie - "nie powstrzymały przed głoszeniem orędzia Jezusa".

A my? – pytał papież. "Czy potrafimy nieść słowo Boże w nasze środowiska życia? Czy umiemy mówić o Chrystusie, o tym, czym jest On dla nas i w rodzinie, z osobami, które należą do naszego codziennego życia? Jak ja moją wiarą świadczę o Chrystusie? Czy mam odwagę Piotra i innych apostołów, aby myśleć, wybierać i żyć jako chrześcijanin?" - pytał retorycznie, prosto i bezpośrednio, papież.

Zwracając się na placu św. Piotra do wszystkich duszpasterzy: księży, zakonników i sióstr zakonnych, przypomniał, że nie można – jak to ujął - "paść Bożej owczarni, jeśli nie godzimy się, by wola Boża prowadziła nas także tam, gdzie nie chcielibyśmy iść, jeśli nie jesteśmy gotowi do dawania świadectwa o Chrystusie poprzez dar z siebie, bez zastrzeżeń, bez wyrachowania, czasem nawet za cenę własnego życia" - mówił papież Franciszek, o czym czytamy w Franciszek upomina księży.

Apelował również do wszystkich, o uwolnienie się i "ogołocenie się z wielu małych i wielkich bożków", w których - jak tłumaczył – dzisiaj czasem "ludzie się chronią". Czyżby miał także na uwadze bożków w gronie hierarchów?

Są to – jak podkreślał - bożki, które "często dobrze ukrywamy". Dlaczego, po co i w jakim celu? Może to być "ambicja, smak sukcesu, stawianie siebie samego w centrum, skłonność do dominowania nad innymi, roszczenie, by być wyłącznymi panami naszego życia, jakiś grzech, do którego jesteśmy przywiązani, i wiele innych" - wyjaśnił papież.

Wszystkich i każdego z osobna – szarych wiernych i duszpasterzy zachęcił, aby się zechciał zastanowić nad tym, "jaki ukryty bożek przeszkadza mu adorować Boga". Aby tego typu i podobne nauki, można było łatwiej wcielać w życie, papież Franciszek zaczął wprowadzać reformy w kurii rzymskiej; dla tych potrzeb powołał specjalny zespół ośmiu kardynałów, wśród których jest tylko jeden Włoch, reszta reprezentuje pięć kontynentów świata.

Wcześniej mówił do księży wszystkich szczebli: budujmy "Kościół ubogi dla ubogich". Poruszyły i wzburzyły te słowa polskich księży, zakonników i zakonnice, którym taka interpretacja rzeczywistości nie odpowiada, bo – ich zdaniem – są one daleko odległe od dzisiejszych realiów życia Kościoła. Dodajmy – polskiego.

Ks. Wojciech Bartkowicz przestrzega przed pojmowaniem wezwania Franciszka "zbyt materialistycznie". W jego ocenie, zanim pojawi się problem "tego, co posiadamy", najpierw pojawia się problem "tego, jak posiadamy". Według ks. Wojciecha, który dostrzega poruszone sprawy w ujęciu filozoficznym - papież Franciszek "nie chce sprzedać Watykanu"; "chce natomiast (…), by to Kościół posługiwał się rzeczami tego świata, nie zaś, by to, co Kościół posiada władało nim samym".

Jak napisała "Wyborcza", apele papieża Franciszka o ubóstwo, są nie w smak polskim hierarchom. Szykuje się zatem w Kościele spór, jakiego dawno nie było, o ocenę, co dziś znaczy ubóstwo w Kościele? Kardynał Nycz w homilii pyta wprost: "Czy wobec tego papież Franciszek wypisze z Kościoła ludzi zamożnych?" Episkopat jeszcze silniej wyostrza znaczenie i ocenę słów papieża: "Kościół nie jest organizacją charytatywną". No, cóż - widać, choćby tylko na tych dwóch przykładach opinii, jak mocno nie podobają się i nie odpowiadają hierarchom i polskiemu episkopatowi, słowa papieża.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.