Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22951 miejsce

Papieży czy papieżów?

Pan Michał H. z Wodzisławia w jednym z tekstów Zygmunta Krasińskiego (1812-1859) znalazł następujące wypowiedzenie: "Podpora w Kolosseum postawiona przez papieżów" z pluralną formą dopełniaczową papieżów.

Poeta popełnił chyba błąd. Powinien stworzyć postać papieży? - pisze Korespondent. Odczucia Pana Michała zgodne są ze współczesnym zwyczajem gramatycznym, potwierdzonym przez słowniki: hasłu papież towarzyszy drugi przypadek liczby mnogiej papieży, natomiast jego wariant papieżów uznawany jest za rzadki.

Rzadki, ale dopuszczalny, dopowiedzmy, nie może być więc mowy o błędzie popełnionym przez Krasińskiego. Ale nawet gdybym nie znalazł oficjalnej słownikowej "podpórki" dla brzmienia papieżów, nigdy bym go nie potępił i w tekście XIX-wiecznym, i współczesnym. A dlaczego? Jeśli się przywoła ogromną liczbę rzeczowników rodzaju męskiego kończących się spółgłoskami c, dz, cz, dż, sz, ż, rz bądź l, okaże się, że bardzo wiele spośród nich w drugim przypadku liczby mnogiej może mieć albo postać z końcówką -y, albo -ów: zajęcy - zająców, słuchaczy - słuchaczów, mieczy - mieczów, pejczy - pejczów, koszy - koszów, pejzaży - pejzażów, bagaży - bagażów, pisarzy
- pisarzów, kąkoli - kąkolów, wentyli - wentylów, krokodyli - krokodylów, dekli - deklów itp.

Nietrudno jednak zauważyć, że w wypadku słów kończących się spółgłoską -c można mówić o zwycięstwie końcówki -ów - wyłącznej w takich formach, jak chłopców, młodzieńców, zgorzknialców, padalców, hamulców, widelców, zakalców, mieszkańców, mieszańców, palców. Na odwrót - rzeczowniki z wygłosowym -rz przyjmują dziś tylko końcówkę -y: ślusarzy, pasterzy, drukarzy, stolarzy, dziennikarzy, tokarzy, pisarzy (brzmienie pisarzów - powszechne jeszcze kilkadziesiąt lat temu - jest już na ogół tylko kojarzone ze znaną serią wydawniczą Biblioteka Pisarzów Polskich założoną w roku 1889).

Podsumowując, można bez wahania określić dopełniacz liczby mnogiej rzeczowników rodzaju męskiego jako przypadek gramatyczny z największą liczbą równorzędnych wariantów. Przyczyną zaś takiego stanu jest stwardnienie pierwotnie miękkich, wyżej już wymienionych spółgłosek c, dz, cz, dż, sz, ż, rz, l. To ten proces spowodował, że występująca pierwotnie po nich samogłoska - i - z wyjątkiem połączenia li - zamieniła się w -y, a potem, kiedy owe spółgłoski zaczęto w naturalny sposób odbierać jako twarde, bez gramatycznych oporów - tak jak np. w formie papieżów u Krasińskiego - zaczęto do wyrazów nimi zakończonych dodawać końcówkę -ów, przynależną rzeczownikom zakończonym innymi spółgłoskami twardymi (domów, stołów, wozów, psów, kotów, profesorów, docentów, geologów, inżynierów itd.).

Wydawało się, że ten etap ewolucji zakończy się zwycięstwem tej końcówki; atrakcyjnej, bo niepowtarzającej się w żadnym innym przypadku gramatycznym, będącej znakiem tylko męskiego dopełniacza liczby mnogiej (por. wyżej Biblioteka Pisarzów Polskich). Tymczasem zaszło coś, czego nie waham się zawsze określać mianem największej niespodzianki w historii polskiej fleksji: ostatnich kilkadziesiąt lat to okres ekspansji końcówki -y, w wypadku zaś słów kończących się na -rz - ekspansji zakończonej pełnym sukcesem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Small Honey the Great! :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst, ale i autor doskonały :) Sam fantastyczny profesor Miodek zstąpił w nasze progi :) Śmiem twierdzić, że nikt nie potrafi ciekawiej opowiadać o zawiłościach naszego języka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plusik. Warto zwracać na takie coś uwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach, ten rodzaj męski! Za bardzo lubi alternatywy. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością + :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.