Facebook Google+ Twitter

Papuaska egzotyka wielkanocna

W Papui-Nowej Gwinei ludzie kochają odgrywanie biblijnych scen. Nie ma tam osłów, więc w Niedzielę Palmową „aktor” wcielający się w Jezusa wjeżdża do świątyni na dwóch innych mężczyznach przykrytych płótnem.

Palowicki misjonarz w otoczeniu swoich papuaskich parafian. / Fot. prywatne archiwum księdza Bogdana CofalikaPalowiczanin ks. Bogdan Cofalik ze Zgromadzenia Świętej Rodziny od 21 lat spędza święta Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia wśród swoich papuaskich parafian. Wyjechał w 1989 roku z pierwszą grupą misjonarzy. Do rodzinnych Palowic (wieś w gminie Czerwionka-Leszczyny) na Śląsku przyjeżdża co trzy lata, bo tak przysługuje mu urlop. Po czym wraca do Papui-Nowej Gwinei, bo jak mówi, tam jest jego miejsce, tam czekają na niego ludzie, którym obiecał, że wróci.

Każde święto jest dla Papuasów wielkim wydarzeniem / Fot. prywatne archiwum księdza Bogdana CofalikaTubylcy dopiero po kilku latach uważnej obserwacji nabrali zaufania do misjonarza i... przyjęli go do swojego plemienia. - Teraz łączy nas braterstwo szczepu. To teraz moja rodzina, tam jest teraz mój dom - mówi. Dom jak z bajki - wszędzie przepiękne krajobrazy otoczone egzotyczną przyrodą. I właśnie ze względu na tę egzotyczność świąteczne zwyczaje Wielkiej Nocy u Papuasów są bardzo interesujące, choć dla wielu z nas wydać się mogą zabawne i niepasujące do święta tej rangi.

Chrześcijańska tradycja i papuaskie zwyczaje

Ksiądz Bogdan Cofalik w otoczeniu swoich papuaskich parafian. / Fot. prywatne archiwum księdza Bogdana CofalikaWielkanoc w Papui-Nowej Gwinei to wielkie wydarzenie i wielkie przygotowania. Są dekoracje, procesje, śpiewy i bardzo dużo elementów lokalnej tradycji. W przygotowania (jak do każdego święta) Papuasi angażują się całymi rodzinami. Jak wspomina ksiądz Cofalik, dla misjonarzy szczególnym wyzwaniem były uroczystości Wielkiego Piątku i czuwania przy Grobie Pańskim. Miejscową ludność trudno było bowiem przekonać do znajdującego się w kościele Grobu Pańskiego, bo w ich tradycji zmarłego chowa się niemal dokładnie tam, gdzie on umarł.

W Drodze Krzyżowej uczestniczą tłumy mieszkańców kilku wiosek. / Fot. prywatne archiwum księdza Bogdana CofalikaBardzo dobrze za to autochtoni przyjęli zwyczaj odprawiania Drogi Krzyżowej. -Uczestniczy w niej bardzo dużo osób. Jednak lokalne obyczaje i tradycje pogrzebowe odcisnęły bardzo silne piętno w obchodach liturgii Wielkiego Piątku – mówi ks. Cofalik. Na znak żałoby Papuasi malują sobie twarze oraz przyoblekają żałobne ubrania. Pana Jezusa składają do grobu tak, jakby chowali kogoś wielkiego i znamienitego ze swojej społeczności. Przynoszą do grobu ziemniaki i inne produkty, bo w ich tradycji pogrzeb to wielka uczta wydawana dla wszystkich krewnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Warto poznać obrzędy w innej jakże egzotycznej kulturze.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.