Nowe Westerplatte
A czarna godzina próby zdaje się być niebezpiecznie blisko...
28 października br. tajemniczy obcy okręt wojenny ostrzelał Gdynię. Tego typu sensacyjne nagłówki pojawiły się w polskiej prasie. Repliką Schlesswiga-Holsteina okazał się okręt US Navy, który w ramach współpracy sił NATO, złożył wizytę w polskim porcie. Podczas rutynowego czyszczenia broni trzy pociski z karabinu maszynowego M240 trafiły w nadbrzeżny magazyn, nie pociągając za sobą żadnych poważniejszych szkód ani ofiar.
Incydent został wyolbrzymiony w mediach do rangi nowego szturmu na Westerplatte, a po rzeczowym wyjaśnieniu wszystkich faktów, pozostała niezatarta sugestia, że Polska leży rozdeptana pod butem jankesów, a Orzeł Biały jest sodomizowany przez owiniętego amerykańską flagą kowboja Marlboro.
źródło:
PardonHistoria lubi się powtarzać?
"Ostrzelanie" polskiego wybrzeża dziwnie zbiegło się w czasie z chwilową obecnością 30tys. rosyjskich żołnierzy na granicy polsko-białoruskiej. Program wspólnych ćwiczeń wojsk rosyjskich i białoruskich wzbudził kontrowersje w klubie krajów NATO - było tłumienie powstania polskiej mniejszości na Białorusi, szturm na bałtycką plażę, atak atomowy itp.
Polscy oficerowie przypomnieli sobie, że nasz sojusz z USA, z militarnego punktu widzenia pozostaje sojuszem wirtualnym, bo o ile NATO wie, która z brytyjskich dywizji ma w chwili zagrożenia lądować w Norwegii (na przykład), wciąż nie wiadomo skąd i które konkretnie jednostki miałyby bronić republik bałtyckich, w tym Polski...
Tymczasem żołnierze rosyjscy i białoruscy, po wzbudzających grozę na Zachodzie manewrach, uścisnęli sobie dłonie i rozjechali się do swoich macierzystych jednostek.
źródło:
WprostI tak to jest w Polsce, nie wiadomo czy się bać czy śmiać...