Facebook Google+ Twitter

Parada gejów i lesbijek EuroPride odbędzie się w Warszawie

EuroPride 2010 - największa europejska parada gejów, lesbijek i osób transpłciowych, zawita do Warszawy - informuje "InnaStrona.pl".

Parada Równości 2007 w Warszawie. / Fot. Tymek WołodźkoDecyzja o tym, że EuroPride 2010 odbędzie się w Warszawie zapadła w ubiegły weekend na konferencji European Pride Organisers Association w Sztokholmie. To pierwsza EuroPride w Europie środkowo-wschodniej.

Uczestnicy konferencji przypomnieli, że dwa lata temu ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński wydał zakaz urządzenia Parady Równości. Ta jednak odbyła się gromadząc zdaniem policji 2500 uczestników, a zdaniem organizatorów 10 tys. Zakaz został zaskarżony do Europejskiego Trybunały Praw Człowieka, który uznał go za naruszający prawo do wolności zgromadzeń. Polski rząd niedawno złożył odwołanie od wyroku. Zostało ono jednak odrzucone przez Trybunał - dowiadujemy się z "Gazety Wyborczej".

Wybierając stolicę Polski organizatorzy uzasadniali: "Najwyższy czas zatrzymać dyskryminację, bigoterię oraz łamanie praw mniejszości we wschodniej części Europy. Chcemy, by EuroPride 2010 w Warszawie była symbolem nadchodzących zmian dla wszystkich obywateli tych krajów" - jak podaje "InnaStrona.pl".

Pierwsza EuroPride odbyła się w Londynie w 1992 roku i zgromadziła 100 tys. ludzi, była tym samym pierwszą tak dużą paradą gejów i lesbijek w Europie. Kolejne parady odbywały się co roku w większych miastach Europy. Ostatnia EuroPride była w Madrycie, przybyło na nią 2 mln osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (176):

Sortuj komentarze:

dryzda
  • dryzda
  • 01.10.2010 19:50

Nie mam nic do homodsexualistów ale nie rozumiem tych parad! Jeśli chcą być traktowani normalnie to niech się tak zachowują a nie dymają się na platformach w paradach geyowskich! Jestem hetero i nie obnoszę okazuję tego na siłe światu ściskając się na oczach wszystkich (włączając w to dzieci)z mężem , a mogłabym! To jest obleśne!
Więc taki mały apel do wszystkich homo: wrzućcie na luz my nie nararzamy Was na widok naszych umizgów więc oszczędźcie nam tego zównież a będzie dobrze w naszych wspólnych relacjach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

lgbtqf.com - Europride 2010 Warszawa


Zapraszamy na Europride 2010 Warszawa - lgbtqf.com jest pierwszym międzynarodowym portalem społecznościowym dla mniejszości seksulanych i ich przyjaciół. Dostęp możliwy jedynie poprzez zaproszenia. Przyłącz się do Nas i uwolnij swoją seksulaność

Komentarz został ukrytyrozwiń

>Piszesz:
>„Nie ma czegoś takiego jak "uniwersalne" cechy różniące mężczyzn od kobiet, te cechy wynikają z >kultury (choć bywają też powszechne w wielu kulturach) w jakiej się wyrasta, ze stereotypów i tak >dalej. Faktyczne różnice między płciami są małe i dotyczą wysoce specyficznych wartości jak: rzut >małym przedmiotem do celu, albo agresja fizyczna...”
>
>To jest twoje stanowisko. Zarazem prezentujesz drugi nurt w rozumieniu męskości.

To nie stanowisko tylko wyniki badań naukowych. Prof. Wojciszke w rozdziale swojej książki dotyczącej różnic między płciami prezentuje wyniki meta-analiz, ich autorzy po przejrzeniu i porównaniu wyników wielu badań naukowych na ten temat doszli do takich wniosków.

Poza tym sam użyłeś tego słowa, piszesz o Gender, definicja za Światową Organizacją Zdrowia:

"Gender refers to the socially constructed roles, behaviour, activities and attributes that a particular society considers appropriate for men and women." ( http://www.who.int/topics/gender/en/ )

Często mówiąc o osobach LGBT używa się też pojęcia "trzecia płeć" ponieważ właśnie odbiegają one od standardowo przyjętych ról płciowych.

Niezależnie od nazewnictwa, uważa się orientację homoseksualną za normalną. Nie jest to coś typowego, ale nie jest to też patologia, czy dysfunkcja organizmu, to po prostu inność. Nie każda inność jest patologiczna, w tym przypadku mówimy o inności mieszczącej się w normie.

>(...)Przede wszystkim dlatego, że istotą męskości – cech męskich zgodnych z biologiczną >predestynacją mężczyzny jest zwrócenie się do kobiety. Pewnikiem ewolucyjnym jest strategia >seksualna, walka o zasoby, rywalizacja – są to męskie konstrukty osobowości wykształcone przez >miliony lat, umocowane w naszej fizjologii. Organizacja homoseksualna wyklucza tę istotę i komponuje >coś ponad lub wbrew biologicznej organizacji ciała.

To nie żaden "pewnik", tylko twój pogląd na ten temat, pogląd z którym nie zgadza się wielu naukowców, w tym biologów ewolucyjnych. Cytowałem ci wypowiedzi znanych biologów ewolucyjnych., ale ty oczywiście masz to gdzieś, bo jak zwykle wiesz lepiej i nic nie zmieni twoich poglądów ; )

>(...)A oto pewne twierdzenie naukowe:
>
>„Zapewne procesy, które przyczyniają się do reprodukcji ludzkiego życia, są najważniejsze dla naszego >gatunku. Jak zakładają Shave, Hazan i Bradshaw (1988) , biorą w tym udział trzy wrodzone systemy >przywiązania, opieki rodzicielskiej nad dziećmi i tworzenia relacji seksualnej, która prowadzi do >rozmnażania. (…) optymalny jest także wkład ekonomiczny mężczyzny oparty na zobowiązaniu wobec >konkretnej kobiety. (Zrozumieć emocje, OATLEY, JENKINS, 2003).

W jaki sposób "potwierdzono" naukowo, że taka jest "natura" ludzka? Nie da się w żaden sposób udowodnić, że coś jest "naturalne", to tylko przekonania na ten temat. Nie da się udowodnić w żaden sposób tego, że coś jakieś _"powinno"_ być, można tylko udowodnić to, że coś jakieś _jest_, tak więc nie da się udowodnić, że ludzie "powinni" się rozmnażać. _Powinności_, to pole interpretacji _etycznych_ i tym podobnych, a nie biologicznych.

Poza tym:

/a przywiązanie - geje i lesbijki umieją się przywiązywać i tworzyć związki (Daruj sobie komentarz, już o tym pisałem, jest na ten temat masę literatury, którą już cytowałem. Daruj sobie też komentarze, że związki homoseksualne potrafią być bardziej krótkotrwałe, o tym też już pisałem i podawałem literaturę.)

/b opieka rodzicielska - niektórzy geje i lesbijki adoptują dzieci, albo sami je płodzą i wychowują

/c tworzenie relacji seksualnej - osoby homoseksualne tworzą relacje seksualna, choć rzeczywiście nie prowadzące do rozmnażania, za to czasami płodzą dzieci w heteroseksualnych związkach. Za to współcześnie uważa się, że rozmnażanie i tworzenie heteroseksualnych związków nie jest w żaden sposób konieczne, że oprócz orientacji heteroseksualnej istnieją też inne orientacje seksualne, które są z nią równoważne.

>Nigdzie nie napisałem , że homoseksualizm jest częścią składową zaburzenia bl. Napisałem, że >zaburzenie identyfikacji seksualnej jest kojarzone ze skłonnościami homoseksualnymi, co z pewnością >przekłada się na diagnozy.

To jeszcze zapomniałeś dodać, że jest _błędnie_ mylone z orientacją homoseksualną, która sama w sobie nie jest patologią i nie jest częścią składową żadnego zaburzenia.

>Homoseksualiści kilkakrotnie częściej zmieniają partnerów i częściej zapadają na choroby zakaźne, >aniżeli osoby homoseksualne w kręgu kulturowym zachodnim. Dlatego Izdebski dziwił się, że rzadziej >używają prezerwatyw aniżeli osoby heteroseksualne.

Najwięcej zakażeń HIV notuje się współcześnie wśród młodych, heteroseksualnych kobiet, z dużych miast - takie są wyniki badań.

Nie wiem co chcesz udowodnić tym, że geje rzadziej używają prezerwatyw... Doprawdy nic z tego nie wynika oprócz zwiększonej potrzeby edukacji seksualnej i działań związanych profilaktyką w tej grupie.

>Nie przyjmujesz konkluzji Whiteheada z badań porównawczych o dyskryminacji. Twoja sprawa. Lecz >ilekroć będziesz indoktrynował pamiętaj, że zniekształcasz etiologię homoseksualizmu. A gdy ludzie nie >wiedzą dlaczego cierpią, lub wmawia im się, że społeczeństwo jest przyczyną mich cierpienia to >odcinasz ich możliwości poradzenia sobie z dysfunkcją.

Nie ja ich nie przyjmuję. Nie przyjmuje ich wielu autorów. Te same informacje znajdziesz w podręcznikach akademickich, na przykład w podręczniku:

Carson, R.C., Butcher, J.N. i Mineka, S. (2003). "Psychologia zaburzeń". Tom 2. Gdańsk: GWP.

Autorzy piszą o prawie wszystkim o czym pisałem wcześniej, o tym, że homoseksualizm mieści się w normie, o tym, że to nie choroba i nie jest częścią składową innych chorób i tak dalej.

>W rzeczy samej współcześnie pojawiają się takie sugestie by homofobię wpisać do spisu chorób >psychicznych – sugestia nie warta komentarza.

Moim zdaniem bardzo znacząca.

###

Zakończmy tą dyskusję bo jest absolutnie bezcelowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Męska cecha
Na początku o cesze. Pisałem o męskich, kobiecych cechach psychicznych zgodnych z płcią biologiczną.
„Męskość to: zespół charakterystycznych cech, które

1) przysługują osobom płci męskiej z tej przyczyny, że są to osoby płci męskiej;
2) niektóre z tych cech mogą przysługiwać również kobietom;
3) identyfikuje się je jednak jako ‘męskie’ właśnie dlatego, że w przeważającej ilości wypadków występują one i/lub są bardziej rozwinięte u osób płci męskiej.

Posiadanie cech kobiecych/męskich uwarunkowane jest charakterystycznymi dla danej płci właściwościami organizmu. Ponieważ (w każdym razie m.in. dlatego; ale to jest czynnik najistotniejszy) owe właściwości nie są rozwinięte w tym samym stopniu u wszystkich osób danej płci, niemal wszystkie osoby dzielą się na:

1) kobiece kobiety;
2) mniej kobiece kobiety;
3) męskich mężczyzn;
4) mniej męskich mężczyzn.

Do wyjątków należą: osoby, które trudno jest w ten sposób zaklasyfikować. Np. kastraci byli mężczyznami, a obecnie są… byłymi mężczyznami; jest oczywiste, że obecnie nie można powiedzieć, iż są – we właściwym sensie tego słowa – ‘mężczyznami’.

Zdarza się, że mniej kobiece kobiety posiadają pewne cechy męskie (np. wąsy, rzadziej broda; skłonność do dominacji), jak też, że mniej męscy mężczyźni posiadają pewne cechy kobiece (np. nadzwyczaj uwypuklone piersi; płaczliwość; wysoce rozwinięta opiekuńczość w stosunku do dzieci).

Pewne cechy kobiece mogą przysługiwać również bardziej męskim mężczyznom, jak też pewne cechy męskie mogą przysługiwać bardziej kobiecym kobietom.

Wydaje się jednak, że zachodzi następująca zależność: im więcej i/lub w większym stopniu rozwiniętych cech kobiecych posiada mężczyzna, tym mniej jest męski; oraz im więcej i/lub w większym stopniu rozwiniętych cech męskich posiada kobieta, tym mniej jest kobieca.

Lista cech kobiecych/męskich nie daje się określić dokładnie. Łatwo też o błędy. Zwłaszcza zdarza się mylne określanie pewnych cech jako kobiecych/męskich, gdy nieprawdziwe jest przypuszczenie o zależności tych cech od uniwersalnych dla ludzkiego gatunku czysto biologicznych właściwości przynależnych dla danej płci. Niektórych kwestii można dochodzić na drodze badań empirycznych.”

Inna jest perspektywa konstruktywistów. Mówią oni o cechach przypisywanych mężczyznom mocą stereotypu. Takie wytłumaczenie męskiej typologii cech bazuje na przekonaniu, że kultura jest w stanie wykształcić kobiece i męskie cechy, intensywność ich przeżywania i ekspresję. „Narzucona” więc rola skutecznie kreśliłaby to co męskie i kobiece.

Jest wiele jednak dowodów na to, że wpływ kulturowy (adaptacja) nie ma charakteru absolutnego i ogranicza go biologia z jednej strony a integracja osobowa (męskość) z drugiej.

Amerykański socjolog Melford Spiro, badający kibuce, napisał, iż miał zamiar „obserwować wpływ kultury na ludzką naturę, a ściślej, jak nowa kultura tworzy nową ludzką naturę". Odkrył jednak, że obserwował „wpływ ludzkiej natury na kulturę".

„Według Wilsona program genetyczny wyznacza pewne uniwersalia, jak to nazywa, które nakładają ograniczenie kulturze i wpływają na jej rozwój. Jako „interdyscyplinarna refleksja nad socjo-kulturowymi uwarunkowaniami płci", opiera się za założeniu, które funkcjonujące pojęcie i zespół stereotypów związanych z płcią, przypisuje zasadniczo do wytworów kultury, determinanty biologiczne traktując dość swobodnie, na ogół ich wskazywanie spotyka się z wrogością, stąd też niektóry uważają, że są to kierunki na których się „indoktrynuje nowe pokolenie polskich humanistów". Jeśli jednak koncepcje socjobiologiczne są prawdziwe, wówczas koncepcja gender może być zasadniczo zdyskwalifikowana.”

Melford E. Spiro, Gender and Culture: Gender studies.

Piszesz:
„Nie ma czegoś takiego jak "uniwersalne" cechy różniące mężczyzn od kobiet, te cechy wynikają z kultury (choć bywają też powszechne w wielu kulturach) w jakiej się wyrasta, ze stereotypów i tak dalej. Faktyczne różnice między płciami są małe i dotyczą wysoce specyficznych wartości jak: rzut małym przedmiotem do celu, albo agresja fizyczna...”

To jest twoje stanowisko. Zarazem prezentujesz drugi nurt w rozumieniu męskości.

„Socjobiologia wyjaśnia płeć odwołując się do biologii, jako podstawy. Biologia tłumaczy również kulturowe i społeczne korelaty płci.”

W takim stanowisku kryje się wiele sprzeczności. Zbyt wiele. Przede wszystkim dlatego, że istotą męskości – cech męskich zgodnych z biologiczną predestynacją mężczyzny jest zwrócenie się do kobiety. Pewnikiem ewolucyjnym jest strategia seksualna, walka o zasoby, rywalizacja – są to męskie konstrukty osobowości wykształcone przez miliony lat, umocowane w naszej fizjologii. Organizacja homoseksualna wyklucza tę istotę i komponuje coś ponad lub wbrew biologicznej organizacji ciała. Owszem kultura tak może, ale ma to swoją cenę no i jest to pewną fikcją.

Są trzy koncepcje na męskie cechy. Ty optujesz za jedną z nich. Ja optuję za trzecim ze stanowisk w sprawie kształtu męskości, które mówi o współpracy obu poziomów, o ich wzajemnych ograniczeniach, możliwościach i zagrożeniach.

2. Pinker i Wilson – brak rozróżnienia między hipotezami i dowodami naukowymi

To co Pinker mówi o genie homoseksualizmu (stwierdza, że go nie znaleziono) jest faktem naukowym. Gdy mówi, że być może on istnieje jest hipotezą.

Rozprzestrzenianie genów przez gejów to hipoteza - jedna z najsłabszych. Ponieważ powód podniesienia homo seksualizmu do rangi normy jest hipotezą to i traktowanie homoseksualizmu jako normy może być co najwyżej hipotezą.

„Wilson sięgając do czasów, kiedy ludzie żyli w społecznościach zbieraczy i myśliwych, rozwija następującą hipotezę. Nieduże grupy konkurowały ze sobą o teren i pożywienie. W niektórych z nich mogli występować wyłącznie heteroseksualiści, w innych również homoseksualiści, którzy często byli doradcami wodza czy też szamanami. Jeśli grupy z homoseksualistami odnosiły sukcesy, to geny, które były odpowiedzialne właśnie za homoseksualizm mogły za pomocą mechanizmu doboru krewniaczego zostać utrwalone.”
Indianie Navaho, na które powołuje się socjobiologia zaprotestowali przeciwko błędnym informacjom na temat miejsca homoseksualistów w ich społeczności.

A oto pewne twierdzenie naukowe:

„Zapewne procesy, które przyczyniają się do reprodukcji ludzkiego życia, są najważniejsze dla naszego gatunku. Jak zakładają Shave, Hazan i Bradshaw (1988) , biorą w tym udział trzy wrodzone systemy przywiązania, opieki rodzicielskiej nad dziećmi i tworzenia relacji seksualnej, która prowadzi do rozmnażania. (…) optymalny jest także wkład ekonomiczny mężczyzny oparty na zobowiązaniu wobec konkretnej kobiety. (Zrozumieć emocje, OATLEY, JENKINS, 2003).

3. Borderline i homoseksualizm

Nigdzie nie napisałem , że homoseksualizm jest częścią składową zaburzenia bl. Napisałem, że zaburzenie identyfikacji seksualnej jest kojarzone ze skłonnościami homoseksualnymi, co z pewnością przekłada się na diagnozy.

4. Prezerwatywa i homoseksualizm
Homoseksualiści kilkakrotnie częściej zmieniają partnerów i częściej zapadają na choroby zakaźne, aniżeli osoby homoseksualne w kręgu kulturowym zachodnim. Dlatego Izdebski dziwił się, że rzadziej używają prezerwatyw aniżeli osoby heteroseksualne.

5. Nie przyjmujesz konkluzji Whiteheada z badań porównawczych o dyskryminacji. Twoja sprawa. Lecz ilekroć będziesz indoktrynował pamiętaj, że zniekształcasz etiologię homoseksualizmu. A gdy ludzie nie wiedzą dlaczego cierpią, lub wmawia im się, że społeczeństwo jest przyczyną mich cierpienia to odcinasz ich możliwości poradzenia sobie z dysfunkcją.

6. W rzeczy samej współcześnie pojawiają się takie sugestie by homofobię wpisać do spisu chorób psychicznych – sugestia nie warta komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda gadać...sami sobie pogorszą sprawę...
Niech sobie robią gdzie indziej, ja bym się nigdy nie zgodził na to...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziś byłem w bibliotece, miałem czas, a na półce leżała cytowana "Tabula rasa" Pinkera, na szczęście miała index hasłowy. Jak już zauważył wcześniej Grzesiek, główną tezą książki jest, że _wszystko_ jest zdeterminowane genetycznie, wię dziwne były sugestie Patryka jakoby Pinker uważał, że nie ma genu homoseksualizmu...

Rzeczywiście Pinker uważa, że nie ma jednego genu homoseksualizmu, pisze że "genetyczne i społeczne czynniki są bardziej skomplikowane niż nam się wydaje", stopień skomplikowania porównuje wręcz do archaicznego "losu", przepowiedni, która się spełnia, choć nie jest prostym kodem genetycznym, a czymś bardziej skomplikowanym (s. 566).

Wspomina też wprost, że homoseksualizm może mieć podłoże "genetyczne, hormonalne albo inne biologiczne" i jest jedną z tych cech, które "po prostu nie są plastyczne" - podaje przykłady na to, że nie udaje się zmienić orientacji seksualnej przy pomocy terapii, stwierdza, że ludzie się po prostu tacy rodzą (s. 143).

Komentarz został ukrytyrozwiń

PS2 homoseksualizm _nie jest_ niedojrzałością. Nie próbuj udawać, że jest to powszechnie uznany fakt, bo to nieprawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PS to, że geje nie używają prezerwatyw sugeruje twoim zdaniem, że to patologia i niedorozwój? Bo się pogubiłem co chcesz tym udowodnić : D

Nie chce cię martwić, ale osoby heteroseksualne też bardzo rzadko ich używają...

Takie dane nie sugerują nic oprócz tego, że należy włożyć więcej wysiłku w edukację seksualną i profilaktykę, w tym w programy edukacji seksualnej nie dyskryminujące osób homoseksualnych i poruszające ważne dla nich tematy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przekręcam? Ha ha...

Nie ma czegoś takiego jak "uniwersalne" cechy różniące mężczyzn od kobiet, te cechy wynikają z kultury (choć bywają też powszechne w wielu kulturach) w jakiej się wyrasta, ze stereotypów i tak dalej. Faktyczne różnice między płciami są małe i dotyczą wysoce specyficznych wartości jak: rzut małym przedmiotem do celu, albo agresja fizyczna...

Wojciszke, B. (2003). "Człowiek wśród ludzi". Warszawa: Scholar.

>(...)Wątek o dyskryminacji upada w świetle badań tego samego Whiteheada. Cytowałem je >wcześniej. Porównał on grupy gejów z Nowej Zelandii i Holandii z amerykańskimi. Pomimo >„całkowitej” tolerancji, zrównania praw problemy zdrowotne gejów nie różniły się ilościowo i >jakościowo.(...)

Kompletna bzdura. Nie ma czegoś takiego jak "całkowita tolerancje", jeszcze nie teraz. Cytowałem ci kilka dużych badań i przeglądów badań na ten temat. Ten wątek nie upada, tylko jest wielokrotnie poruszany przez wielu badaczy i dobrze udokumentowany.

>Seksuolodzy widzą homoseksualizm, jako pociąg seksualny do itd. Psycholog nie może poprzestać na >tym. Musi się zastanowić, jaka jest wewnętrzna predyspozycja homoseksualizmu do realizacji >szczęśliwych związków. Psycholog ewolucyjny, biolog, genetyk skupiają się na upośledzeniu >homoseksualizmu w związku z bezpłodnością.
>
>Nawet najbardziej sprzyjający homoseksualizmowi konstruktywista gołym okiem zauważy konflikt >interesów na linii społeczeństwo – homoseksualiści.

"Skłaniam się do poglądu, że jest wielce prawdopodobne, iż homoseksualizm jest rzeczą normalną w sensie biologicznym, to znaczy, że jest określonym, przynoszącym korzyść zachowaniem się, które wyewoluowało jako ważny element pierwotnej organizacji społeczności ludzi. Homoseksualiści mogą być nosicielami pewnych rzadkich altruistycznych impulsów ludzkości".

Wilson, E.O. (1988). "O naturze ludzkiej". Państwowy Instytut Wydawniczy.

[Edward O. Wilson biolog, ojciec Socjobiologii, jedna z najważniejszych osób w świecie biologii i psychologii ewolucyjnej. http://en.wikipedia.org/wiki/Edward_Osborne_Wilson]

"Mężczyźni, których pociągają inni mężczyźni, rozmnażają się tak czy owak - i na ogół czynią to z dużym powodzeniem. Przeciętnie każda osoba, która czyta tę książkę, miała w obrębie minionych pięciu pokoleń - czyli mniej więcej od 1875 r. - męskiego przodka, który stosował praktyki homoseksualne".

Baker, R. (2001). "Wojny plemników". Poznań: Rebis.

[Robin Baker, biolog ewolucyjny.]

Obydwaj autorzy piszą o ważnych rolach jakie z punktu widzenia ewolucji pełnią osoby homoseksualne. Zaznaczają, że osoby o orientacji seksualnej pojawiają się we wszystkich kulturach i ich ilość jest względnie stała i że zachowania homoseksualne pojawiają się też u wielu gatunków zwierząt. Omawiają też to w jaki sposób mogą być przenoszone geny homoseksualizmu.

>Dosyć obcesowe stwierdzenie. Brzmi jak słowa wariata: to oni są chorzy.

W rzeczy samej współcześnie pojawiają się takie sugestie by homofobię wpisać do spisu chorób psychicznych. Np:

Guindon, M.H., Green, A.G. i Hanna, F.J. (2003). "Intolerance and Psychopathology: Toward a General Diagnosis for Racism, Sexism, and Homophobia". American Journal of Orthopsychiatry, 73, 2, s. 167–176.

>To dlatego, że do inwentarza borderline należy b. często zaburzenie identyfikacji seksualnej, a to jest >kojarzone ze skłonnościami homoseksualnymi. Zachodzi odwrotność tej sytuacji: osoby borderline są >kojarzone z homoseksualizmem. Często pozostają biseksualne w rzeczywistości.

Kompletna bzdura. Orientacja homoseksualna nie jest "częścią składową" żadnego zaburzenia. Widać, że nawet nie czytasz tekstów, które cytuje. W cytowanym badaniu sam fakt, że o kimś powiedziano, że jest gejem sprawiał, że szanse na zdiagnozowanie u niego borderline mocno wzrastały NIEZALEŻNIE od tego, że jeśli przedstawiano taką samą charakterystykę tej osoby ale dodając informację o orientacji heteroseksualnej, to dostawał diagnozę innego zaburzenia. To badania jasno i wyraziście pokazuje, że jedynym czynnikiem jaki wpływał na diagnozę były stereotypy.

>(...)Podobnie jest z większością nerwic u gejów i neurotyzmem, jako cechą osobowości. >Podstawowe napięcie, jakie geje w sobie noszą to opozycja do biologicznej determinacji własnego >ciała. Pomijasz olbrzymi materiał patogenny, który pośredniczy w relacjach geje – społeczeństwo.

Nie ma takiej biologicznej determinacji. To, że ty _uważasz_, że jest nie jest jednoznaczne z tym, że jest to prawdą. Cytowałem przed chwilą E.O. Wilsona, i R. Bakera biologów ewolucyjnych, którzy nie widzi żadnego biologicznego problemu w byciu gejem, a widzieli wręcz ewolucyjne korzyści jakie odnosi społeczeństwo z gejów i lesbijek. Wcześniej cytowałem też dyskusję na usenecie, w której było wyjaśniane to jak osoby homoseksualne mogą przysłużyć się społeczeństwu z punktu widzenia ewolucjonizmu i jak mogą być roznoszone ich geny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

„Mniejszości seksualne rzeczywiście potrafią różnić się od osób heteroseksualnych, w tym, jeśli chodzi o ich podejście do płciowości itd. Jednak to, że prezentują inne wzorce zachowań nie robi z nich "ciot" i tak dalej. Jeśli jakieś wyniki badań wskazują na to, że są bardziej kobiecy to dlatego, że kwestionariusze ról płciowych pytają o tradycyjne w danej kulturze role płciowe. Osoby homoseksualne siłą rzeczy nie są w stanie przejawiać tradycyjnych ról płciowych, a do tego wytworzyły całą bogatą kulturę wymykającą się tradycyjnie przyjętym w heteroseksualnym świeci wartościom. Co jednak nie jest jednoznaczne z tym, że są z jakiegoś powodu zaburzeni, są "zaburzeni" tylko w tym stopniu, że mogą prezentować zachowania niekompatybilne z tradycyjnymi rolami kulturowymi związanymi z ich płcią.”

Przekręcasz wiele (Innymi słowa odwracasz kota ogonem).
Nie było mowy o wzorcach zachowań i rolach płciowych. Nie mówiłem o kwestionariuszu ról płciowych, lecz o inwentarzu cech psychicznych. Dodam uniwersalnych, czyli ponadkulturowych. Osobowość mężczyzn heteroseksualnych znacznie różni się od osobowości homoseksualnych i te inwentarze to wykazują. Oczywiście nie kwestionuję wartości większej wrażliwości, uczuciowości, gderliwości niż odznaczane jest to na skalach mężczyzn heteroseksualnych.

Nie neguję potencjału kultury obrazowanej przez Almodovara czy naszego Witkowskiego. Po prostu te różnice są. Może tylko dodam, że potencjał heteroseksualistów w kulturze nie powinien podlegać upośledzeniu. Ale to inna historia.

Whitehead wypowiedział się jasno w podsumowaniu swojej pracy:
“In simple and clear terms, by analysis of the science, it shows homosexuality cannot be biologically innate, or fixed - leaving the only other possibility: a complex individual response to familial, peer, social and cultural environments.”

Czy to do ciebie dociera?

Jeśli chodzi o ryzyko zachorowań to także irracjonalnie zaprzeczasz faktom. Polskie badania Izdebskiego alarmują: geje nie stosują prezerwatyw. Jeśli dla ciebie nie jest to wystarczający powód do uznania tej grupy za grupę podwyższonego ryzyka to znaczy tylko, że lekceważysz istotne dane empiryczne. Geje nagminnie praktykują inne ryzykowne zachowania seksualne związane z seksem analnym. Raport medyczny dla parlamentu kanadyjskiego wyczerpująco uzasadnia, że geje są grupą podwyższonego ryzyka. Cytowałem go poprzednio i dałem ci linka do niego.

Inny link

http://www.glma.org/index.cfm?fuseaction=Page.viewPage&pageID=690
n
Piszą też o tym:
Julie Robotham, "Safe sex by arrangement as gay men reject condoms," The Sydney Morning Herald, June 7, 2001. Data source: "2000 Male Out Survey," National Centre in HIV Social Research, Australia
Barbara Berger, Shelley Kolton, et al., "Bacterial vaginosis in lesbians: a sexually transmitted disease," Clinical Infectious Diseases, 21: 1402-1405 (1995).
Kathleen M. Morrow, Ph.D., et al., "Sexual Risk in Lesbians and Bisexual Women," Journal of the Gay and Lesbian Medical Association, 4(4): 159-165, p. 161 (2000).
C. M. Thorpe and G. T. Keutsch, "Enteric bacterial pathogens: Shigella, Salmonella, Campylobacter," in K. K. Holmes, P. A. Mardh, et al., (Eds.), Sexually Transmitted Diseases (3rd edition), p. 549, New York: McGraw-Hill Health Professionals Division, 1999

Wątek o dyskryminacji upada w świetle badań tego samego Whiteheada. Cytowałem je wcześniej. Porównał on grupy gejów z Nowej Zelandii i Holandii z amerykańskimi. Pomimo „całkowitej” tolerancji, zrównania praw problemy zdrowotne gejów nie różniły się ilościowo i jakościowo. Argument o dyskryminacji upada. Ty będziesz go powielał nie odnosząc się do wyników badań Whiteheada. A osoby niezorientowane mogą ci wierzyć.

Choć uważam, że Whitehead nie brał wszystkich czynników pod uwagę. (Co powiedzieć o tobie?) Jeszcze przed nami wiele do odkrycia. Dlaczego? W sukurs przychodzi nam psychologia społeczna. Pomimo najdalej posuniętej indoktrynacji społeczeństwa heteroseksualna ekspresja będzie rozmijać się z homoseksualną. Działają też mechanizmy wartościowania i ochrony tożsamości. Część z nich jest nieświadoma i poza kontrolą podmiotu. Dlatego Anglik będzie grzecznie kiwał głową na wszystkie izmy poprawności politycznej, ale w PUB-ie wykrzyczy: precz z pedałami On po prostu musi być lepszy od geja, bo inaczej jego orientacja nie byłaby warta podtrzymania. Znam holenderską rodzinę, która uśmiecha się do gejowskich sąsiadów, ale ojciec ostrzega syna, żeby się z nimi nie zadawał, bo nie chce, żeby syn był gejem. Ojciec mówi mu, że bycie hetero jest najlepsze dla mężczyzny i nie wyobraża sobie, żeby jego syn mógł robić coś gejowskiego. To samo mówią geje o swoim sąsiedzie: on jest dla nas miły, ale gardzi nami, bo jesteśmy gejami. Dodam jeszcze jedną historię na ekspresję. Lecę w samolocie. Przede mną trzy pary dwie heteroseksualne i gejowska. Wszyscy ze sobą zaprzyjaźnieni. Heterycy stają na głowie, żeby być miłymi dla gejów. Ale nic się nie klei. Chłopak – gej siada przy dziewczynach, zaczyna po dziewczęcemu nawijać, gadatliwy i do bólu empatyczny, jak bohaterowie Almadovara. Jednak heterycy kompletnie go nie rozumieją. Chłopak z przymilnego robi się agresywny wobec dziewczyn, kłóci się z nimi. W końcu zostaje sam na placu boju. Inaczej, a może tak samo jak w filmach Almodovara.

Relacje heteroseksualne organizują prawie wszystko, całe nasze życie, odnoszenie się do siebie, warunki pracy, stosunki rodzinne. Przy najlepszej woli z obu stron komunikacja między osobami heteroseksualnymi a homoseksualnymi nigdy nie będzie idealna. Stąd cierpienie osób homoseksualnych, któremu jednak nie mogą zaradzić walka z dyskryminacją, indoktrynacja czy relatywizowanie heteroseksualności.

Homoseksualiści tworzą więc własne enklawy, co pogłębia niezrozumienie.

Na cierpienie osób homoseksualnych składa się wiele czynników, powiedziałbym nawet, że bardzo wiele: od oczywistych, które wielu badaczy pomija po utajone. Różne szkoły wykluczają jedne czynniki przeakcentowując inne.

W związku z ilością czynników sytuowanych po stronie homoseksualizmu uznałbym wyniki badania Whiteheada za trafne. Gdyż nawet utajony brak akceptacji dla zachowań homoseksualnych jest tylko jednym z dziesiątek czynników składających się na nieciekawą kondycję psychofizyczną gejów.

„...autor też dyskutuje z twoją logiką, że skoro u osób homoseksualnych pojawiają się częściej jakieś zaburzenia, to znaczy, że homoseksualizm jest zaburzeniem.”

Takiego stwierdzenia nie użyłem w naszej dyskusji, podobnie jak Erickson nie będąc klinicystą nie kwalifikował homoseksualizmu, jako choroby. Niemniej twoja supozycja nasunęła mi pytanie, czym homoseksualizm jest i jak się ma do zaburzeń, które bezsprzecznie częściej trapią osoby homoseksualne.

Seksuolodzy widzą homoseksualizm, jako pociąg seksualny do itd. Psycholog nie może poprzestać na tym. Musi się zastanowić, jaka jest wewnętrzna predyspozycja homoseksualizmu do realizacji szczęśliwych związków. Psycholog ewolucyjny, biolog, genetyk skupiają się na upośledzeniu homoseksualizmu w związku z bezpłodnością.

Nawet najbardziej sprzyjający homoseksualizmowi konstruktywista gołym okiem zauważy konflikt interesów na linii społeczeństwo – homoseksualiści.

Homoseksualizm jest niedojrzałością, która może, ale nie musi powodować dysfunkcji osoby zorientowanej homoseksualnie.

„Nie, nie jest, to wynika z dyskryminacji. Jeśli ktoś ma problem, to społeczeństwo.”

Dosyć obcesowe stwierdzenie. Brzmi jak słowa wariata: to oni są chorzy.

„Do tego ciekawostka: psycholodzy na skutek stereotypów są bardziej skłonni do diagnozowania zaburzeń osobowości typu borderline u osób homoseksualnych, niż u heteroseksualnych, nawet w sytuacji, gdy przedstawia się im te same charakterystyki osób, a manipuluje się tylko informacją o orientacji seksualnej. Tak, więc jakiekolwiek dane o tego typu zaburzeniach u osób homoseksualnych mogą być skażone tymi stereotypami.”

To dlatego, że do inwentarza borderline należy b. często zaburzenie identyfikacji seksualnej, a to jest kojarzone ze skłonnościami homoseksualnymi. Zachodzi odwrotność tej sytuacji: osoby borderline są kojarzone z homoseksualizmem. Często pozostają biseksualne w rzeczywistości.

To nie tyle kwestia stereotypów ile hermeneutyczne przetwarzanie informacji, nie na tyle jednak poważne, żeby zniekształcić kliniczny obraz homoseksualizmu.

A propos borderline. Jak możesz winić społeczeństwo za to, że znaczący procent gejów cierpi na to zaburzenie? Przecież jego etiologia wskazuje na okres dziecięcego kształtowania się osobowości. Podobnie jest z większością nerwic u gejów i neurotyzmem, jako cechą osobowości. Podstawowe napięcie, jakie geje w sobie noszą to opozycja do biologicznej determinacji własnego ciała. Pomijasz olbrzymi materiał patogenny, który pośredniczy w relacjach geje – społeczeństwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.