Anita i Tomasz Nowikowie zdziwili się, kiedy kontrolerzy z firmy Renoma poprosili ich o okazanie paragonu za zakup doładowania karty miejskiej. Okazało się, że dzięki przezorności męża księgowego uniknęli kary za... przejazd bez biletu.
- Dzień wcześniej odebraliśmy karty i od razu je doładowaliśmy odpowiednimi nominałami dla biletów miesięcznych i semestralnych - wyjaśnia pani Anita. - Kiedy przyszło do kontroli biletów, okazało się, że karta ani nie pokazuje trasy, na którą została wystawiona, ani doładowania biletu miesięcznego. Na szczęście, mąż jakimś cudem nie wyrzucił paragonów, które dostaliśmy w kasie. Tylko to uchroniło nas od kary.Zobacz także:
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +280)