Facebook Google+ Twitter

Paraliż akademicki

Rozpoczął się rok akademicki co zauważalnie odbiło się na płynności ruchu w studenckich aglomeracjach. Przez cały tydzień problem narastał a kumulacja nastąpiła w czwartek.

Korek w Krakowie / Fot. Jacek Bednarczyk/PAPPo wakacyjnym okresie spokoju komunikacyjnego w miastach, wrzesień zazwyczaj sprowadza nas na ziemię przypominając nam czym są godziny szczytu i korki uliczne nie znikająca gdzieniegdzie nawet przez całą dobę. To znamy wszyscy, ale prawdziwy szok przeżywają mieszkańcy tych aglomeracji, do których z początkiem października przybywają studenci.

Od początku tygodnia trudno było nie zauważyć wzmożonego ruchu. Zarówno w godzinach szczytu jak i przez cały dzień poruszaliśmy się po ulicach wolniej. Większy ruch widać było także w komunikacji zbiorowej i na chodnikach. Nic w tym dziwnego, bo zdecydowana większość studenckiej braci przybywa do szkół dopiero wraz z nowym rokiem akademickim. Mieszkańcy miast szczycących się mianem naukowych aglomeracji, przeżywają wówczas, nie tyle godziny, co dni szczytu komunikacyjnego.

Aglomeracje studenckie zdają się być kompletnie nieprzygotowane na jednorazowe przyjęcie tak wzmożonego ruchu samochodowego. Podobne zastrzeżenia można mieć do operatorów środków komunikacji zbiorowej, której pojemność nie jest wystarczająca by sprawnie obsłużyć nagły najazd studentów. Pocieszające jest w tym wszystkim to, że studencki szczyt połączony z komunikacyjnym paraliżem trwa zazwyczaj tylko kilka dni. Później studenci udający się na zajęcia wpisują się w typowe godziny szczytu. Horror obserwować można tylko na przystankach sąsiadujących z wyższymi uczelniami i miasteczkami studenckimi oraz na parkingach przed budynkami uczelni i domami studenckimi. Trudniej także znaleźć wolne miejsca parkingowe na „cywilnych” osiedlach mieszkaniowych, zwłaszcza w tych częściach miasta, które cieszą się zainteresowaniem zamiejscowych studentów.

Paraliż akademickich ośrodków powtarza się niezmiennie każdego roku. Nasuwa się więc pytanie czemu problemem nie interesują się władze miast szczycących się tym, że są naukowymi enklawami. Pytanie to warto zadać zwłaszcza w roku samorządowych wyborów. Zamiejscowi studenci nie są wprawdzie atrakcją wyborczą dla lokalnych polityków, jednak warto by zainteresowali się oni mieszkańcami. Poza tym miasta, które czerpią korzyści z obecności studentów, powinny także dbać o to aby nie zakłócali oni życia mieszkańców. Tej świadomości można życzyć politykom zwłaszcza w nadchodzącym roku wyborczym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.